Ja miałem kiedyś A4 z USA. W stosunku do Europy była wyraźna różnica w materiałach. Deska taka sama ale boczki drzwiowe inne, inne fotele, farba z plastików złaziła... Do tego blachy miały inne numery zamówieniowe wg VIN niż te z EU. Ponoć były cieńsze choć nie chciało mi się w to wierzyć. Dużo pierdołek ale wszystkie kuły po oczach. Co nie zmienia faktu, że samochód był w zakupie sporo tańszy A ciekawe było np to, że radio nie wyszukiwało fal po ułamku, tylko pełne numery (98,99, 100 itp). Założenie lamp z wersji EU wywalało błędy więc jeździłem na jakiś takich dziwacznie wyglądających chińskich pseudo ksenonach bo te o dziwo nie dawały błędu. No i lakier - drodzy Państwo - wyleczył mnie on z wszelkich narzekań na słabe lakiery w autach EU. Auto było złoty/beżowy metalik, znany lakier w palecie Audi. Ale złaził połaciami niemal od kamyczków na drodze. Nie tylko maska. Błotniki wypiaskowane, drzwi całe w pryszczach Może teraz już nie opłaca się koncernom grupowac i robić dwie rózne jakości. Ale w aucie z 2003r była przepaść między EU a USA i to w klasie premium