pierwsze e90 czy e60 nałogowo podróżowały lawetami... głównie za sprawą elektroniki. Jacek, cofnij się do 1996r gdy Alfa 156 wyglądała jak milion dolarów i to z niej później czerpano garściami, w tym pewnie i bawarczycy (jak już napisał kol. zegaryna - technologię BMW nabyło od Fiata). Ale spoko - jeżeli dla Ciebie auto z 1996r (Alfa 156) mogło się wzorować na aucie z 2012 (bmw f30) to postaram się to zrozumieć ale się nie zgodzę by to było możliwe Każdy widzi co chce. Jeden ma klapki i brnie w przekonanie, że skoro BMW jest drogie to musi być hiper i wszyscy się na nim wzorują. Inny potrafi znaleźć w historii nawiązania do tego co jest teraz. I w sumie dobrze, że piszesz co piszesz bo to tylko świadczy o tym, jak piękna jest Gulia i jak bardzo zamiesza na rynku w swojej klasie. A wiem, że jesteś zapatrzony w BMW ale dam sobie rękę uciąć, że czar pryśnie jak kupisz, szczególnie używane. Pogadaj może z Tomkiem o innowacyjności i bezawaryjności jego egzemplarza bo kiedyś już tu opisywał swoje przygody lawetowe. Co do Abartha to też rozróżnij dwie rzeczy. Mój jest - bym rzekł - dość mocno "porzeźbiony". To co się psuje to tylko to, co sam w nim zmieniłem. To, że stał 2 tyg w serwisie to nie była jego wina tylko serwisu o czym Ciebie też w rozmowie informowałem. Jeżeli serwis nie potrafi naraz zmienić całego zawieszenia by nie stukał uszkodozny amortyzator którego nie potrafili zlokalizować tylko metodą prób i błędów przez 2 tyg wymienia różne pojedyncze rzeczy, to trudno tu winić samochód, który w gruncie rzeczy się nie zepsuł. Padł amortyztor ocjonalny Koni, który na nasze drogi się średnio nadaje. Poza tym - same pierdoły związane z widzi mi się moim własnym. Dlatego też bym prosił, byś rozróżniał takie rzeczy. Kupując seryjnego A500 do serwisu jeździłbyś tylko na przeglądy bo nie było w ostatnich 20 latach we Fiacie lepszego silnika niż 1,4 t-jet