Istotnie temat rzeka. Na co dzien widuje ludzi którzy przychodza do "gabinetu" mojej żony na porady dietetyczne i wpierw musza wypełnić ankietę w której wypisują tez rzeczy, produkty, które jedzą na co dzien. Potem z reguły maja to wykreslane z jadlospisu, ale bardziej interesująca jest nieświadomość i podatność na reklame. Np, pani pisze, ze na śniadanie spożywa ciasteczka z pelnych ziaren, te zdrowe z reklamy. Potem przy niej jest czytany sklad tych ciastek i po wyjasnieniach taka Pani przestaje sie dziwic czemu tyje pomimo, że je "tylko" te zdrowe ciasteczka...