Hej, przedstawiam moją docelową selekcję/kolekcję - sztuk trzy:) - wszystkie powoli i starannie wybierane. Pierwszym wymarzonym był Luminor - nurek, beżowa luma, sekunda, kanapka, data, brak podziałki na bezelu i innych zbędnych dodatków. Brakuje mi tylko trochę wskazania rezerwy chodu z tyłu. Drugim foreverem jest Longines Flagship - niesamowicie klimatyczny vintage z pięknym deklem; jest to mój pierwszy złoty zegarek, kupiony na forum od kol. Cytochroma. Zegarek, który bardzo, bardzo polubiłem i noszę najczęściej na sportowo (taki mały kwiatek do dresu, ale tak lubię). Mały upgrade to pasek krokodylek Morellato. Ostatnim nabytkiem jest Casio 5600 carbon, sprowadzony trochę w zastępstwie sprzedanego w przypływie największej pomroczności (żeby nie powiedzieć głupoty) Casio Sea Pathfindera SPF-100. Piękny G - na pewno drugi raz nie poczynię takiej głupoty i zostanie na stałe. Brakuje czwartego Króla - prostego w formie (bez chrono-stoperów) i jednocześnie różniącego się od pozostałych. Budżetu na razie nie ma (dosłownie i w przenośni), pomysłu też, więc można pomarzyć. pozdr.