co do kasku - każdy ma swoje zdanie i tutaj można zakończyć dyskusję. Jedni wolą się zabezpieczać, inni wolą bez. Jednym się udaje bez przygód a ktoś inny się sparzy, takie życie Moje 3 grosze odnośnie jazdy po bułki do sklepu i porównania do samochodów - w aucie mamy pasy, jedni jeżdżą z zapiętymi, inni na szrocie wyciągają same wtyczki żeby auto nie wyło bo pasy nie zapięte. Ja już blisko 10 lat temu zaliczyłem czołówkę samochodem, auto do kasacji, maj, piękna pogoda, prosta droga, dobra widoczność. Gość mi zajechał drogę, jak się tłumaczył - po prostu się zamyślił, skręcił w lewo, ja w sumie nie miałem nawet jak zareagować. Od tamtej pory bez pasów po prostu nie jadę i ze mną też nikt nie pojedzie jeśli pasów nie ma zamiaru zapinać, do auta nikogo na chama nie zaciągam. Kilka lat wcześniej sąsiedzi kumpla - wracali znad morza, zrobili kilkaset km. 2km od domu, zatrzymali się w przysłowiowym sklepie - byli niemal pod domem, po co zapinać pasy. Niecały kilometr od domu zaliczyli wypadek. Jak to mówią, licho nie śpi. Z kaskiem jak z pasami bezpieczeństwa - są po to by ich używać ale każdy ma nadzieję, że nigdy nie będzie musiał opowiadać, że dzięki temu teraz jest tu i teraz. To, że ktoś starł nos o zjazd - na to są fullface ale tak czy inaczej - nic nie daje 100% gwarancji, nawet prezerwatywy. A ludzie jednak ich używają. widzieli?