Właśnie dlatego, że Gucci Guilty Absolute jest tak inny dobrze o nim świadczy. Mnie osobiście zapach się podoba - w odpowiednich dawkach, oczywiście - i uważam, że jest bardzo oryginalny i niepowtarzalny. Coś jak YSL Kouros I wcale nie śmierdzi rozgniecionymi pluskwami, jak ktoś gdzieś napisał... Poza tym, tak jak kol. Xpovoc stawiam na klasykę, która zapewne po kilku(nastu) reformulacjach do dziś się sprawdza (Paco Rabanne Pour Homme '73, Givenchy Gentelman '74, Azzaro Pour Homme '78, Oscar De La Renta Pour Lui '80, YSL Kouros '81 i nowsze - Aspen '89, Cerruti 1881 PH '90, Boucheron Pour Homme '91 i Jaipur '98 itp.) Poza wymienionym L. B. Roma Per Umomo (1995), który po prostu mnie wkurza. Joop'a! nie miałem jeszcze odwagi użyć "globalnie"...