Dobre - żona prostytutka i zadra w tyłku Zapewne jest, jak piszesz, choć i pewnie są i tacy, co mają to w d... tam, gdzie tę zadrę. Sam parę lat temu, zanim zacząłem się mocniej interesować zegarkami rozważałem zakup podróbki Breitling'a Navitimer'a, w którym się zakochałem (ta miłość wciąż trwa i jest nieszczęśliwa)... Teraz wydaje mi się to niedorzeczne. Zrobiłem za to co innego. Zamiast wydawać 15.000 zł (bo tyle wówczas kosztował nowy model - obecnie to już 25.000 zł) kupiłem zegarek firmy Rotary, która kiedyś cieszyła się znacznie większą renomą, niż teraz. Zegarek ten (model Chronospeed - tak się składa, że mam go dziś na nadgarstku!) jest powiedzmy mocno inspirowany Navitimer'em. Za ćwierć tysiąca złotych mam namiastkę mojego zegarkowego marzenia. Jestem fair wobec obu stron - zdrowego rozsądku i firmy Breitling. Pewnie kiedyś nadejdzie ten dzień, w którym nabędę, chociaż używanego, ale w dobrym stanie Navitimer'a. Najchętniej model 806 z lat 60.