Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Dirty Harry

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    844
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Dirty Harry

  1. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

  2. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Oprócz przedstawionych wyżej modeli Flieger Original Limited Edition i Flieger Original 1, firma Stowa oferowała jeszcze jedną odmianę pilota o średnicy 41 mm z Unitasem 6497, wyposażonym w centralny sekundnik. Była to seria Flieger Original 2, czyli FO2 - wciąż numerowana, ale już (teoretycznie) nielimitowana, przeznaczona dla tych, którym nie udało się załapać na bardziej ekskluzywne zegarki FOLE i FO1. Flieger Original 2 został zaanonsowany na początku roku 2009, od razu też ruszyły zapisy. Później pojawiła się informacja, że dostawy ruszą dopiero na początku roku przyszłego, a więc 2010. Wreszcie Jörg Schauer ogłosił, że ma kłopoty z kupnem mechanizmów Unitas 6497 w Szwajcarii i w związku z tym większość zamówień zostaje odwołana. O ile dobrze pamiętam, Schauer podał wtedy, że tylko pierwszych 200 klientów dostanie swoje zegarki - a chętnych było ponoć około 1300. Siedemnaście lat temu pośród tych, których zamówienia anulowano, byłem i ja. Zapisałem się na moją Stowę w marcu 2009 roku, a na początku czerwca otrzymałem mail z informacją, że zegarka dla mnie nie ma i nie będzie. Wtedy byłem bardzo zawiedziony. Dziś jestem szczęśliwy, że ominął mnie Flieger Original z Unitasem wyposażonym w chimeryczną "funkcję zerowania". Jestem pewien, że wściekałbym się, gdyby po wyciągnięciu koronki wskazówka sekundnika nie zatrzymywała się dokładnie na godzinie 12.00, a jednocześnie szkoda byłoby mi sprzedać ten piękny zegarek… Flieger Original 2 był zubożoną wersją limitowanego modelu Flieger Original 1, o którym pisałem wczoraj. Jedynym szczegółem, po którym można odróżnić obie te Stowy, jest brak łabędziej szyi w mechanizmie napędzającym FO2. Nawet dekle w obu tych modelach były identyczne. Nie udało mi się znaleźć wiarygodnych informacji o liczbie wyprodukowanych egzemplarzy FO2. Poniżej kilka zdjęć. Ostatnie pokazuje pozbawione łabędziej szyi mechanizmy, przygotowane do montażu w zegarkach FO2. Jak zwykle dziękuję za przeczytanie
  3. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Ogromne zainteresowanie opisaną wyżej Stową Flieger Original Limited Edition, wyprzedanie całego jej "nakładu" w ciągu kilku minut oraz niezliczone prośby o kolejnego pilota z Unitasem 6497 o centralnym sekundniku - kierowane do firmy od tych, którzy nie zdążyli kupić FOLE - przyniosły skutek. Jörg Schauer postanowił pójść za ciosem i od razu, bo jeszcze w tym samym roku 2008, przygotował kolejny, bliźniaczy model, który nazwał Flieger Original 1, w skrócie FO1. Była to limitacja przewidziana na 70 egzemplarzy - ale znawcy tematu podają, że tej liczby zegarków FO1 nigdy nie wyprodukowano. Dostawy do klientów ruszyły w grudniu 2008 roku. Stowa Flieger Original 1 była niemal nie do odróżnienia od przestawionej wyżej Stowy Flieger Original Limited Edition. Koperta, tarcza, wskazówki i paski były identyczne, opakowanie również. Mechanizm funkcjonalnie również był identyczny, z kulejącą "funkcją zerowania" i od tego w Stowie FOLE różnił się jedynie wykończeniem. Otóż w modelu FO1 półmostek koła balansu nie był już ani grawerowany, ani złocony, lecz wykończony jak cała reszta mechanizmu. Łabędzia szyja pozostała na miejscu. Różnicą drugą były oznaczenia na ramce przeszklonego dekla: nie napisano tam, że to limitowana edycja, lecz dodano informację o ręcznym naciągu. Numer zegarka zapisano nietypowo jak na serię limitowaną: nie xx/70, lecz 0xx. W komplecie nie było też drugiego, pełnego dekla i klucza-piłki oraz książki. Dziękuję za przeczytanie
  4. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Do poczytania w świąteczne popołudnie - o drugiej Stowie na 80. jubileusz, która swego czasu była szalenie pożądanym zegarkiem, bardzo skutecznie rozreklamowanym jeszcze na długo przed pojawieniem się na rynku. O wybranych modelach pilotów tej marki pisałem w naszym Klubie Heritage tutaj: - str. 37 - limitowana seria 70 sztuk na 70. rocznicę (rok 1997); - str. 40 - limitowana seria 75 sztuk "Bremen D 1167" na 75. rocznicę (rok 2002); - str. 40 - limitowana seria 100 sztuk z mechanizmem Durowe 7420 (rok 2002 lub 2003); - str. 48 - limitowana seria 5 sztuk "DZVL-1" dla holenderskiego forum De Zin Van Luxe (rok 2006); - str. 49 - limitowana seria 80 sztuk Flieger Automatic Limited Edition na 80. rocznicę (rok 2007). Jak pisałem na str. 49, w roku 2007 Stowa świętowała swój 80. jubileusz i z tej okazji Jörg Schauer przygotował dwa limitowane piloty, oba w numerowanych seriach po 80 sztuk. Pierwszy model to opisany ostatnio Flieger Automatic Limited Edition. Tym drugim, już na rok przed jubileuszem, Jörg Schauer chwalił się bardzo, bardzo głośno. Zapowiadał, że z okazji 80. rocznicy przygotuje zegarek naprawdę wyjątkowy, o średnicy 42-44 mm, a więc większy od poprzedników, który będzie podobny do drugowojennego Beobachtungsuhra jak żaden z dotychczasowych modeli. Nie wiadomo, czy sam Schauer to wymyślił, czy też był to pomysł miłośników marki, którzy nie mogli się doczekać, w każdym razie już na długo przed premierą zegarek otrzymał roboczą nazwę "Stowa Big Pilot" - analogiczną do nazwy dużego pilota marki IWC, obecnego na rynku od 2002 roku. Model rocznicowy miał być dostępny w limitowanej serii 80 sztuk. Dotąd tak to właśnie wyglądało: na 70. jubileusz firmy przygotowano 70 zegarków (str. 37), a na 75. rocznicę analogicznie, czyli 75 zegarków (str. 40). Kiedy nadszedł czas 80. urodzin Stowy, to nagle okazało się, że zapowiadana liczba rocznicowych zegarków podwoiła się i z anonsowanych 80 egzemplarzy zrobiło się 160: 80 z mechanizmem automatycznym (str. 49) i 80 z naciągiem manualnym, każdy z tych dwóch modeli w osobnej numeracji. Większość klientów przyjęła to z radością, innym ten pomysł Schauera zupełnie nie przypadł do gustu, bo nie chcieli rozmieniania się na drobne i oczekiwali, że 80 równa się 80, a nie 160. Rzekoma nazwa "Big Pilot" też okazała się plotką, zarówno odnośnie określenia wielkości, jak samej nomenklatury: nowy model z naciągiem manualnym był mniejszy, niż zapowiadano, a ostatecznie nazwano go Flieger Original Limited Edition, w skrócie FOLE. Z podobieństwem do wojennego B-Uhra Jörg Schauer też trochę przesadził w swych zapowiedziach, jednak w tym temacie pofantazjował zdecydowanie najmniej. Nowy zegarek rzeczywiście był większy od poprzednich modeli - minimalnie, ale większy. A jak większy, no to bliższy rozmiarem 55-milimetrowemu oryginałowi. Matowo szczotkowana koperta ze stali nierdzewnej miała średnicę 41 mm i grubość całkowitą (ze szkłem i deklem) 13,6 mm. Na zamówienie Schauera dostarczyła ją nieistniejąca już firma Fricker GmbH & Co. KG z Pforzheim, która zbankrutowała i zniknęła z rynku 31 grudnia 2019 roku. Walter Fricker - szef i właściciel - projektował i produkował bardzo porządne koperty stalowe i tytanowe dla szeregu różnych producentów zegarków, w tym takich mikrobrandów, jak Aquadive, Dievas, Kobold czy Kremke. Koronka FOLE miała kształt cebulki, jak w rocznicowym zegarku Flieger Automatic Limited Edition. Po jej przeciwnej stronie Jörg Schauer laserowo wygrawerował na kopercie oznaczenie specyfikacji lotniczej "Fl 23883". W komplecie ze Stową nabywca otrzymywał dwa zakręcane dekle, pełny i przeszklony, oraz zapasową uszczelkę. Dekiel pełny miał na zewnętrznej powierzchni wygrawerowany numer seryjny w zapisie „xx/80”, a wewnątrz tabelkę podobną do tabelek z dawnych Beobachtungsuhrów. Napisano w niej, że zegarek to B-Uhr Stowa o numerze xx/80, z mechanizmem typu 6497, wyprodukowany według specyfikacji "FL/OR/LIM" (czyli "Flieger Original Limited") przez Jörga Schauera z Engelsbrand. Dekiel transparentny miał szkło szafirowe, na którego metalowej ramce znalazły się podobne informacje, jak w tabelce. Ale dodatkowo podano tam jeszcze, że zegarek jest ze stali nierdzewnej, ma szafirowe szkło i klasę wodoszczelności 5 atmosfer. Czarna tarcza była oczywiście typu A. Tak być powinno: przecież w czasie wojny Stowa wyprodukowała raptem 42 sztuki B-Uhrów Baumuster B. Na tarczy nie było logo i napisów - zgodnie z wojennym oryginałem oraz podobnie, jak w rocznicowym modelu Flieger Automatic Limited Edition. Później Jörg Schauer wielokrotnie podkreślał, że to właśnie Stowa była pierwszą marką, która w swoich współczesnych pilotach zrezygnowała firmowego logo na tarczy. Brak logo i napisów przywoływał ducha Beobachtungsuhrów z lat 40., podobnie jak trójkąt z kropkami na godzinie 12 i luminescencyjne indeksy. A te - w końcu! - świeciły wszystkie, jak w drugowojennym oryginale: i trójkąt, i kropki, i wszystkie liczby, i nareszcie wszystkie kreski. Cyferblaty do zegarków FOLE Jörg Schauer zamówił w firmie Th. Müller z Pforzheim. Od lat 20. ubiegłego wieku produkuje ona i dostarcza tarcze różnym niemieckim markom, a obecnie należy do Swatch Group i robi cyferblaty m.in. do zegarków Glashütte Original. Wskazówki - z termicznie barwionej na niebiesko stali, wszystkie trzy pokryte masą luminescencyjną - produkowała szwajcarska firma Universo. Od roku 1909 dostarcza ona wskazówki dla różnych marek zegarmistrzowskich, a teraz - podobnie ww. producent tarcz - również jest częścią Swatch Group . Z mechanizmem wyszło tak sobie. Wyglądał wprawdzie pięknie, ale funkcjonował specyficznie. Jörg Schauer bardzo chciał, żeby werk zegarka FOLE działał tak, jak Unitas 2812, montowany w oryginalnym B-Uhrze, produkowanym przez Stowę dla Luftwaffe: ręcznie nakręcany, z centralnym sekundnikiem i stopsekundą. Zmodyfikował więc Unitas 6497, zastępując subsekundnik sekundnikiem centralnym. Mechanizm otrzymał eleganckie wykończenie pasami genewskimi, barwione na niebiesko śruby, regulator z łabędzią szyją i grawerowany oraz inkrustowany złotem napis "Stowa". Koła zębate wykończono motywem przypominającym swym kształtem kosmiczną Galaktykę Wir - takie zdobienie miały już koła w Unitasach 2812, które napędzały drugowojenne, lotnicze Stowy. Bardzo charakterystyczny był też półmostek koła balansu: matowo szkiełkowany i pozłacany, który za oceanem zwą - za przeproszeniem - "golden cock" Ale stopsekunda nie była prawdziwym mechanizmem stopsekundy, w którym po odciągnięciu koronki wskazówka zatrzymuje się natychmiast. Był to przedziwny wynalazek z "funkcją zerowania" - jak to określiła firma. Wskazówka sekundowa nie zatrzymywała się od razu po wysunięciu koronki, lecz kontynuowała ruch aż do chwili, kiedy osiągnęła pozycję godziny 12:00 i dopiero tam się zatrzymywała. Zatem odciągnięcie koronki kilka sekund po tym, jak wskazówka sekundowa minęła godzinę 12:00 powodowało, że mechanizm pracował jeszcze prawie przez minutę. Było to rozwiązanie niedokładne i nigdy nie można było zagwarantować, że sekundnik zatrzyma się dokładnie na godzinie 12:00. Mechanizm ten zawsze miał pewien luz i wskazówka czasami zatrzymywała się dwie sekundy przed pozycją godziny dwunastej, albo trzy sekundy później - jak tam akurat się udało. Każdy z 80 egzemplarzy Stowy FOLE miał w komplecie dwa pudełka - kartonowe zewnętrzne i metalowy kuferek, oraz woreczek ze sztucznej skóry, na którym umieszczono firmowe logo wielkości małego słonia. Do tego były wspomniane wyżej dwa dekle z dodatkową uszczelką i gumowy klucz-piłka do ich odkręcania oraz dwa skórzane paski lotnicze - z nitami, w kolorze czarnym i brązowym, o długości 135/80 mm i szerokości 22 mm. Nabywca otrzymywał też książkę w twardej oprawie, w której szczegółowo opisano proces powstawania Stowy FOLE. Zegarek zapowiadano jeszcze w roku 2006 - na rok przed 80. jubileuszem marki. Do produkcji trafił jednak rok po jubileuszu. Kiedy ruszyła przedsprzedaż, wszystkie 80 egzemplarzy Stowy FOLE znalazło swych nabywców w ciągu kliku minut. W dniu 8 marca 2008 roku Jörg Schauer ogłosił, że rusza produkcja. W dniu następnym doprecyzował: "Zakładam, że w tym i kolejnych tygodniach uda mi się wyprodukować po 20-25 zegarków. Potrzebujemy więc maksymalnie czterech tygodni na wszystkie zegarki. Oczywiście, jeśli uda nam się sprawniej zorganizować produkcję, może być trochę szybciej, ale nie mogę tego obiecać". Pierwsze egzemplarze wysłano klientom 17 marca 2008 roku, ale produkcja i dostawy baaardzo się przeciągnęły: na przykład zegarek nr 36/80 wyprodukowano i wysłano do nabywcy dopiero w październiku 2008 roku. Na koniec dużo obrazków, bo aż 30. Firmowe zdjęcia nr 1-18 przedstawiają egzemplarz nr 79/80. Fotografie nr 19-26 (na czarnym tle) pokazują zegarek nr 09/80. Na czterech ostatnich fotkach zaprezentowano pudełkologię. Dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie i raz jeszcze życzę zdrowych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy
  5. Zdrowych, spokojnych i błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego
  6. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Wesołych Świąt
  7. Wesołych Świąt, Piloci!
  8. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    "Wyprodukowany w Szwajcarii, wymyślony w Singapurze - hołd dla drugowojennych zegarków lotniczych" nr 077/100. Opisany na str. 47 naszego Klubu Heritage, a tu jeszcze kilka szczegółowych fotek
  9. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Athaya 47 mm - wyrób lacopodobny z Indonezji dla tych, dla których 45-milimetrowy B-Uhr jest za mały, a 55-milimetrowy za duży. Moim zdaniem wygląda genialnie
  10. Czas na kilka zdań o tym drugim limitowanym pilocie, który Jörg Schauer przygotował z okazji 80. jubileuszu firmy Stowa. O niektórych wcześniejszych limitkach tej marki - w tym o pierwszym modelu rocznicowym na 80-lecie - można poczytać w naszym Fan Clubie Pilotów tutaj: - str. 168 - limitowana seria 70 sztuk na 70. rocznicę (rok 1997); - str. 171 - limitowana seria 75 sztuk „Bremen D 1167” na 75. rocznicę (rok 2002); - str. 171 - limitowana seria 100 sztuk z mechanizmem Durowe 7420 (rok 2002 lub 2003); - str. 175 - limitowana seria 5 sztuk „DZVL-1” dla holenderskiego forum De Zin Van Luxe (rok 2006); - str. 177 - limitowana seria 80 sztuk Flieger Automatic Limited Edition na 80. rocznicę (rok 2007). Jak pisałem na str. 177, w roku 2007 Stowa świętowała swój 80. jubileusz i z tej okazji Jörg Schauer przygotował dwa limitowane piloty, oba w numerowanych seriach po 80 sztuk. Pierwszy model to opisany ostatnio Flieger Automatic Limited Edition. Tym drugim, już na rok przed jubileuszem, Jörg Schauer chwalił się bardzo, bardzo głośno. Zapowiadał, że z okazji 80. rocznicy przygotuje zegarek naprawdę wyjątkowy, o średnicy 42-44 mm, a więc większy od poprzedników, który będzie podobny do drugowojennego Beobachtungsuhra jak żaden z dotychczasowych modeli. Nie wiadomo, czy sam Schauer to wymyślił, czy też był to pomysł miłośników marki, którzy nie mogli się doczekać, w każdym razie już na długo przed premierą zegarek otrzymał roboczą nazwę "Stowa Big Pilot". Model rocznicowy miał być dostępny w limitowanej serii 80 sztuk. Dotąd tak to właśnie wyglądało: na 70. jubileusz firmy przygotowano 70 zegarków (str. 168), a na 75. rocznicę analogicznie, czyli 75 zegarków (str. 171). Kiedy nadszedł czas 80. urodzin Stowy, to nagle okazało się, że zapowiadana liczba rocznicowych zegarków podwoiła się i z anonsowanych 80 egzemplarzy zrobiło się 160: 80 z mechanizmem automatycznym (str. 177) i 80 z naciągiem manualnym, każdy z tych dwóch modeli w osobnej numeracji. Większość klientów przyjęła to z radością, innym ten pomysł Schauera zupełnie nie przypadł do gustu, bo nie chcieli rozmieniania się na drobne i oczekiwali, że 80 równa się 80, a nie 160. Rzekoma nazwa "Big Pilot" też okazała się plotką, zarówno odnośnie określenia wielkości, jak samej nomenklatury: nowy model z naciągiem manualnym był mniejszy, niż zapowiadano, a ostatecznie nazwano go Flieger Original Limited Edition, w skrócie FOLE. Z podobieństwem do wojennego B-Uhra Jörg Schauer też trochę przesadził w swych zapowiedziach, jednak w tym temacie pofantazjował zdecydowanie najmniej. Nowy zegarek rzeczywiście był większy od poprzednich modeli - minimalnie, ale większy. A jak większy, no to bliższy rozmiarem 55-milimetrowemu oryginałowi. Matowo szczotkowana koperta ze stali nierdzewnej miała średnicę 41 mm i grubość całkowitą (ze szkłem i deklem) 13,6 mm. Na zamówienie Schauera dostarczyła ją nieistniejąca już firma Fricker GmbH & Co. KG z Pforzheim, która zbankrutowała i zniknęła z rynku 31 grudnia 2019 roku. Walter Fricker - szef i właściciel - projektował i produkował bardzo porządne koperty stalowe i tytanowe dla szeregu różnych producentów zegarków, w tym takich mikrobrandów, jak Aquadive, Dievas, Kobold czy Kremke. Koronka FOLE miała kształt cebulki, jak w rocznicowym zegarku Flieger Automatic Limited Edition. Po jej przeciwnej stronie Jörg Schauer laserowo wygrawerował na kopercie oznaczenie specyfikacji lotniczej "Fl 23883". W komplecie ze Stową nabywca otrzymywał dwa zakręcane dekle, pełny i przeszklony, oraz zapasową uszczelkę. Dekiel pełny miał na zewnętrznej powierzchni wygrawerowany numer seryjny w zapisie „xx/80”, a wewnątrz tabelkę podobną do tabelek z dawnych Beobachtungsuhrów. Napisano w niej, że zegarek to B-Uhr Stowa o numerze xx/80, z mechanizmem typu 6497, wyprodukowany według specyfikacji "FL/OR/LIM" (czyli "Flieger Original Limited") przez Jörga Schauera z Engelsbrand. Dekiel transparentny miał szkło szafirowe, na którego ramce znalazły się podobne informacje, jak w tabelce. Ale dodatkowo podano tam jeszcze, że zegarek jest ze stali nierdzewnej, ma szafirowe szkło i klasę wodoszczelności 5 atmosfer. Czarna tarcza była oczywiście typu A. Przecież w czasie wojny Stowa wyprodukowała raptem 42 sztuki B-Uhrów Baumuster B. Na tarczy nie było logo i napisów - zgodnie z wojennym oryginałem oraz podobnie, jak w rocznicowym modelu Flieger Automatic Limited Edition. Później Jörg Schauer wielokrotnie podkreślał, że to właśnie Stowa była pierwszą marką, która w swoich współczesnych pilotach zrezygnowała firmowego logo na tarczy. Brak logo i napisów przywoływał ducha Beobachtungsuhrów z lat 40., podobnie jak trójkąt z kropkami na godzinie 12 i luminescencyjne indeksy. A te - w końcu! - świeciły wszystkie, jak w drugowojennym oryginale: i trójkąt, i kropki, i wszystkie liczby, i nareszcie wszystkie kreski. Cyferblaty do zegarków FOLE Jörg Schauer zamówił w firmie Th. Müller z Pforzheim. Od lat 20. ubiegłego wieku produkuje ona i dostarcza tarcze różnym niemieckim markom, a obecnie należy do Swatch Group i robi cyferblaty m.in. do zegarków Glashütte Original. Wskazówki - z termicznie barwionej na niebiesko stali, wszystkie trzy pokryte masą luminescencyjną - produkowała szwajcarska firma Universo, która od roku 1909 dostarcza wskazówki dla różnych marek zegarmistrzowskich, a teraz - podobnie ww. producent tarcz - również jest częścią Swatch Group . Z mechanizmem wyszło tak sobie. Wyglądał wprawdzie pięknie, ale funkcjonował specyficznie. Jörg Schauer bardzo chciał, żeby werk zegarka FOLE działał tak, jak werk Unitas 2812, montowany w oryginalnym B-Uhrze, produkowanym przez Stowę dla Luftwaffe: ręcznie nakręcany, z centralnym sekundnikiem i stopsekundą. Zmodyfikował więc Unitas 6497, zastępując subsekundnik sekundnikiem centralnym. Werk otrzymał eleganckie wykończenie pasami genewskimi, barwione na niebiesko śruby, regulator z łabędzią szyją i grawerowany oraz inkrustowany złotem napis "Stowa". Koła zębate wykończono motywem przypominającym swym kształtem kosmiczną Galaktykę Wir. Bardzo charakterystyczny był też półmostek koła balansu: matowo szkiełkowany i pozłacany, który za oceanem zwą "golden cock" Stopsekunda nie była prawdziwym mechanizmem stopsekundy, w którym po odciągnięciu koronki wskazówka zatrzymuje się natychmiast. Był to przedziwny wynalazek z "funkcją zerowania" - jak to określiła firma. Wskazówka sekundowa nie zatrzymywała się od razu po wysunięciu koronki, lecz kontynuowała ruch aż do chwili, kiedy osiągnęła pozycję godziny 12:00 i dopiero tam się zatrzymywała. Zatem odciągnięcie koronki kilka sekund po tym, jak wskazówka sekundowa minęła godzinę 12:00 powodowało, że mechanizm pracował jeszcze prawie przez minutę. Było to rozwiązanie niedokładne i nigdy nie można było zagwarantować, że wskazówka sekundowa zatrzyma się dokładnie na godzinie 12:00. Mechanizm ten zawsze miał pewien luz i wskazówka sekundnika czasami zatrzymywała się dwie sekundy przed pozycją godziny dwunastej, albo trzy sekundy później - jak tam akurat się udało. Każdy z 80 egzemplarzy Stowy FOLE miał w komplecie dwa pudełka - kartonowe zewnętrzne i metalowy kuferek, oraz woreczek ze sztucznej skóry, na którym umieszczono firmowe logo wielkości małego słonia. Do tego były wspomniane wyżej dwa dekle z dodatkową uszczelką i gumowy klucz-piłka do ich odkręcania oraz dwa skórzane paski lotnicze - z nitami, w kolorze czarnym i brązowym, o długości 135/80 mm i szerokości 22 mm. Nabywca otrzymywał też książkę w twardej oprawie, w której szczegółowo opisano proces powstawania Stowy FOLE. Zegarek zapowiadano jeszcze w roku 2006 - na rok przed 80. jubileuszem marki. Do produkcji trafił jednak rok po jubileuszu. Kiedy ruszyła przedsprzedaż, wszystkie 80 egzemplarzy Stowy FOLE znalazło swych nabywców w ciągu kliku minut. W dniu 8 marca 2008 roku Jörg Schauer ogłosił, że rusza produkcja. W dniu następnym doprecyzował: "Zakładam, że w tym i kolejnych tygodniach uda mi się wyprodukować po 20-25 zegarków. Potrzebujemy więc maksymalnie czterech tygodni na wszystkie zegarki. Oczywiście, jeśli uda nam się sprawniej zorganizować produkcję, może być trochę szybciej, ale nie mogę tego obiecać". Pierwsze egzemplarze wysłano klientom 17 marca 2008 roku, ale produkcja i dostawy baaardzo się przeciągnęły: na przykład zegarek nr 36/80 wyprodukowano i wysłano do nabywcy dopiero w październiku 2008 roku. Firmowe zdjęcia nr 1-17 przedstawiają egzemplarz nr 79/80. Fotografie nr 18-25 (na czarnym tle) pokazują zegarek nr 09/80. Na czterech ostatnich fotkach zaprezentowano pudełkologię. Dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie
  11. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    @eye_lip No właśnie o prestiż tego udziwnionego Unitasa chodzi, który - tak myślę - przeznaczony był raczej do limitowanych serii zegarków, produkowanych w ograniczonej liczbie. Ale może przesadzam? Jeśli mostki pozostałyby mosiężne, to myślę, że na pewno otrzymałyby jakąś powłokę i oznaczenia - nie zostałyby takie gołe, jak w prototypie. Schauer zawsze dbał o należyty wygląd werków w swych limitkach, przykłady widać na poniższych obrazkach. W kolejności: - Unitas 6300N w zegarku z serii na 70. rocznicę Stowy; - Durowe 7420 w zegarku z serii "Bremen D 1167" na 75. rocznicę Stowy; - Unitas 6497 w zegarku z serii FOLE na 80. rocznicę Stowy; - Unitas 6497 w zegarku z serii FO1; - Unitas 6497 w zegarki z serii FO2.
  12. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Dziękuję bardzo! Dziś taka ciekawostka sprzed lat, w sam raz do naszego Klubu Heritage. Przy czym to nie jest żart na prima aprilis, lecz zapomniany projekt Jörga Schauera. Jak wiadomo, wojenne Beobachtungsuhry marki Stowa były napędzane kalibrem Unitas 2812. Kilkanaście lat temu Schauer opracował własną, mocno zmodyfikowaną wersję Unitasa 6497, nadając mu retro look. Duże mostki wyfrezował i pociął na kilka mniejszych w taki sposób, by mechanizm wyglądem przypominał werk 2812 z B-Uhrów używanych w Luftwaffe. Prototyp - pokazany na zdjęciu porównawczym z oryginalnym Unitasem 2812 - ma mostki mosiężne. Trudno mi uwierzyć, że takie miałyby trafić do wersji ostatecznej - stawiałbym raczej na stal. Prześwitująca spod mostków płyta główna jest stalowa, ozdobiona szlifem perlistym. Nowy mechanizm miał połączyć historyczny wygląd (ale także rozmiar i manualny sposób naciągu) z nowocześniejszą konstrukcją i większą precyzją. Dla mnie bomba! Napisy na zdjęciu głoszą, że nowy kaliber miał być wdrożony do produkcji do końca 2010 roku. Wielka szkoda, że nic z tego nie wyszło. Próbowałem dowiedzieć się czegoś w Stowie, choć nie robiłem sobie zbyt wielkich nadziei. Pracują tam teraz ludzie, którzy na pytania dotyczące obecnie produkowanych zegarków odpowiadają szczegółowo, ale modele z czasów Schauera to jest dla nich era paleozoiczna i nie mają na ten temat zielonego pojęcia. Efekt był łatwy do przewidzenia: odpisano mi, że o tym mechanizmie dowiedzieli się z mojego maila...
  13. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Dzięki! No to kolejny tekst z indeksem wcześniejszych odcinków Ósma część historii współczesnych, limitowanych B-Uhrów Laco o średnicy 55 mm. Jeśli ktoś chciałby się zapoznać z poprzednimi odcinkami tego cyklu, zamieszczonymi w naszym Klubie Heritage, to zachęcam do czytania w kolejności chronologicznej: - strona 27: limitowana seria z roku 2000, na 75. rocznicę Laco - 75 zegarków, zbudowanych w 80% z oryginalnych, wojennych części; - strona 33: dwie limitowane serie z roku 2005, na 80. rocznicę Laco - 500 zegarków ref. 861334 typu A i 500 zegarków ref. 861367 typu B; - strona 36: dwie limitowane serie z początku roku 2010 - 50 zegarków ref. 861663 typu A i 50 zegarków ref. 861664 typu B; - strona 39: limitowana seria z końca roku 2010, na 85. rocznicę Laco - 85 zegarków ref. 861707 typu B; - strona 40: limitowana seria z początku roku 2012 - 100 zegarków ref. 861771 typu A; - strona 44: dwie limitowane serie z początku roku 2013 - 50 zegarków ref. 861829 typu A i 50 zegarków ref. 861830 typu B. - strona 48: dwie nielimitowane serie, na 90. rocznicę Laco, produkowane w latach 2015-2017- ref. 861929 typu A i ref. 861930 typu B. Kiedy dziesięć lat temu, wiosną 2016 roku firma Laco wprowadziła do oferty nowe wykończenie Erbstück - o którym można przeczytać na wcześniejszych stronach - od razu trafiło ono do zegarków największych, 55-milimetrowych. Pojawiły się dwa nowe, postarzane modele: ref. 861940 Baumuster A oraz ref. 861941 Baumuster B. Tradycyjnie były one bliźniakami technicznymi, różniącymi się od siebie wskazówkami i tarczą, jednocześnie będąc też bliźniakami technicznymi poprzednio prezentowanych modeli (str. 48). I tak ref. 861940 był wersją Erbstück zegarka ref. 861929, a ref. 861941 to postarzany odpowiednik modelu ref. 861930 - ze wszystkimi ich cechami. Zatem 55-milimetrowe zegarki Erbstück napędzał ręcznie nakręcany mechanizm Laco 97, tabelka z danymi była wewnątrz dekla, a zamiast teleskopów w uchach tkwiły nieruchome pręty. Cena 4990 euro mogła mieć wpływ na niewielki popyt - jak podano mi w firmie Laco, zegarków tych w latach 2016-2017 powstało ok. 20-30 sztuk, po czym produkcję wstrzymano. Nie wiem tylko, czy liczba ta odnosi się do obu modeli razem, czy do każdego z osobna. Na pierwszych sześciu zdjęciach jest Laco ref. 861940, na kolejnych sześciu ref. 861941, na dwóch ostatnich są oba. Pokazane tu zegarki to ostatnie ze współczesnych Fliegerów Laco o średnicy 55 mm, a zatem to już koniec tego cyklu prezentacji, rozpoczętego ponad pół roku temu, bo jeszcze we wrześniu ub. roku. Wszystkim, którzy czytali kolejne odcinki, bardzo serdecznie dziękuję Niewykluczone, że Laco w oryginalnym rozmiarze wkrótce powróci. Bo w połowie lutego br. pan Marcel Smolarczyk z firmy Laco napisał mi tak: "Obecnie pracujemy nad nowym zegarkiem lotniczym o średnicy 55 mm, ale nie możemy jeszcze podać dokładnej daty premiery".
  14. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Kolejna część historii zegarków podwodnych Rolex, dostarczanych włoskim nurkom przez firmę Panerai. Wcześniejsze wpisy na ten temat były w naszym Klubie Heritage na: - str. 47: świecące celowniki i substancja Radiomir, zamówienie na zegarki dla Regia Marina, Rolex ref. 2533 i jego specjalna wersja dla nurków; - str. 47: najstarszy znany dziś "zegarek specjalny Oyster dla nurków" z pierwszej połowy 1936 roku; - str. 48: Rolex ref. 3646 z plastikową tarczą kanapkową z nitami. Osiemdziesiąt pięć lat temu, w marcu 1941 roku, we Włoszech sformowano Dziesiątą Flotyllę MAS (Decima Flottiglia MAS, Xª Flottiglia MAS) - specjalną jednostkę uderzeniową Regia Marina. Skrót MAS sugerował, że to jednostka taktyczna kutrów torpedowych (Motoscafo armato silurante), jednak w rzeczywistości chodziło o zmylenie przeciwnika: teraz skrót MAS oznaczał Mezzi d'Assalto - "środki szturmowe". Dziesiąta Flotylla Środków Szturmowych składała się z dwóch głównych jednostek: jednej złożonej z okrętów nawodnych i dowodzonej przez kapitana korwety Giorgio Giobbe, a drugiej podwodnej, której dowódcą został Junio Valerio Scipione Ghezzo Marcantonio Maria dei principi Borghese - znany pod pseudonimem "Czarny Książę" komandor porucznik ze szlacheckiego rodu, od 1933 roku dowódca szeregu okrętów podwodnych, uczestnik wojny włosko-abisyńskiej i wojny domowej w Hiszpanii, który wielokrotnie brał udział w dywersyjnych misjach bojowych. Jeszcze będzie o nim mowa przy okazji tych zegarków. Dowodzona przez niego jednostka stała się pionierem nowoczesnych technik podwodnej dywersji, z wykorzystaniem torped załogowych (zdjęcie nr 1) i uderzeniowych oddziałów płetwonurków bojowych. A ci wyposażeni byli oczywiście w zegarki Rolex ref. 3646, od kwietnia 1940 roku dostarczane przez firmę Panerai. Jak pisałem na str. 48 Klubu Heritage, tarcza opracowana przez Paneraia do tych zegarków okazała się porażką. Była wielowarstwowa, nitowana, wykonana częściowo z tworzywa sztucznego, z indeksami pokrytymi substancją radioluminescencyjną Radiomir. Zrobione z pleksi dwie warstwy tarczy były nietrwałe i odkształcały się do tego stopnia, że wchodziły na drogę ruchu wskazówek (zdjęcie nr 2). Te nie mogły obracać się prawidłowo, co zakłócało funkcjonowanie zegarka. Tak działo się zarówno z tarczami pierwszej generacji, produkowanymi we Włoszech, jak i drugiej generacji - wytwarzanymi przez renomowane szwajcarskie fabryki tarcz. Analizując problem, firma G. Panerai e Figlio wymyśliła udoskonaloną wersję cyferblatu do Rolexów dla nurków, bardzo mocno inspirowaną opatentowanym rozwiązaniem szwajcarskiego producenta tarcz - firmy Stern Frères. Patent firmy Stern Frères Wynalazek zgłoszono 18 stycznia 1935 roku, patent nr 182122 przyznano 16 kwietnia 1936 (zdjęcie nr 3). Dotyczył on tarczy, która składała się z dwóch płytek - a więc była to tarcza zwana dziś kanapkową. Indeksy wycinane były w górnej płytce, mocowanej do płytki dolnej. Ta w odpowiednich miejscach prześwitywała przez wycięte w górnej płytce otwory i w ten sposób stanowiła tło dla indeksów. Górna płytka mogła być np. matowa, a dolna albo błyszcząca, albo z innego materiału, albo w kontrastującym kolorze, itp. Wycięte w górnej płycie indeksy 6 i 9, jak cyfry mające "brzuszek i ogonek", z przyczyn technologicznych musiały być narysowane zawijasami niedomkniętymi: oczywiste jest, że w przeciwnym wypadku w "brzuszku" wypadłaby dziura Warstwowe tarcze firmy Stern Frères montowano m.in. w zegarkach Vacheron & Constantin (zdjęcie nr 4) czy Longines (zdjęcie nr 5), tak więc Panerai nie musiał daleko szukać inspiracji. Przecież Orologeria Svizzera - sklep z zegarkami, należący do firmy G. Panerai e Figlio - był wówczas jednym z największych sprzedawców detalicznych czasomierzy tych marek we Włoszech. Zatem wszelkie opowieści o tym, że tarczę kanapkową z wycinanymi indeksami wymyślił Panerai, albo że "ikoniczne" tudzież "charyzmatyczne", niedomknięte pętle indeksów 6 i 9 są jego pomysłem, to taka sama prawda, jak bajki o rzekomo wynalezionej i opatentowanej przez Paneraia mieszaninie luminescencyjnej Radiomir (str. 47). Firma G. Panerai e Figlio przyjrzała się wyrobom marki Stern Frères stosowanym w różnych zegarkach i znalazła rozwiązanie problemu odkształcających się kanapkowych tarcz plastikowych. Warstwę tworzywa sztucznego, zawierającą świecący Radiomir, postanowiono ścisnąć między dwoma metalowymi dyskami i w ten sposób uniemożliwić jej deformację. Kanapkowa tarcza aluminiowa pierwszej generacji Tak więc na przełomie lat 1941/1942 Panerai wprowadził zupełnie nowy cyferblat do zegarków kupowanych od Rolexa dla nurków. Cyferblat nowy, ale wciąż zbudowany z trzech warstw. W roku 1942 Regia Marina otrzymała ostatnią partię Rolexów ref. 3646 z nietrwałymi tarczami plastikowymi. Kanapkową tarczę aluminiową pierwszej generacji pokazano na zdjęciu nr 6. Budowę tego cyferblatu pokazuje zdjęcie nr 7. Dolna płyta nowej tarczy była mosiężna, górna - z wyciętymi indeksami - aluminiowa. Żeby utrzymać na miejscu radioaktywną substancję luminescencyjną Radiomir, firma G. Panerai e Figlio opracowała metodę "uszczelnienia" wycięć indeksów. Rozwiązano to w ten sposób, że Radiomir zamknięto pod przezroczystą warstwą pleksi, którą umieszczono między dwiema warstwami metalu (mosiądzu i aluminium), co zapobiegało deformacjom, znanym z tarcz plastikowych. W płycie górnej, aluminiowej, wycięto otwory indeksów - cyfrowych i kreskowych - przez które świecił Radiomir, widoczny pod przezroczystą płytką z pleksi. Liczby opisywały godziny trzecią, szóstą, dziewiątą i dwunastą, pozostałe godziny oznaczono kreskami. Z racji złożonej konstrukcji, grubość tarczy była spora i wynosiła 2,6 mm (zdjęcie nr 8). Aluminiowa płyta górna była anodyzowana na czarno i miała ułożony w dwóch wierszach, grawerowany i wypełniony na biało napis "RADIOMIR PANERAI" (zdjęcie nr 9). Promieniotwórcza substancja Radiomir z czasem zmieniała barwę. W zegarkach Rolex ref. 3646 zachowanych w oryginalnym stanie, standardem są dziś indeksy spatynowane na kolor ciemnoczerwony czy bordowy, niemal brązowy. Przezroczysta pleksi miała tendencję do kurczenia się z czasem, dlatego wypełnienie wycięć jest w większości przypadków wklęsłe (zdjęcia nr 10-16). Jednak nie zawsze w ten sposób czas obchodził się z tymi zegarkami. Bardzo ciekawie zachowany egzemplarz pokazano na zdjęciach nr 17-18. Indeksy zachowały się w kolorze kremowym, stosunkowo bliskim pierwotnemu, a przezroczysta folia z pleksi nie skurczyła się, lecz swymi wypukłościami wchodzi do wycięć indeksów w aluminiowej płycie górnej. Koperta, dekiel i mechanizm Koperty zegarków z aluminiową tarczą pierwszej generacji nie zmieniły się zasadniczo w porównaniu do wcześniejszych, używanych w egzemplarzach ref. 3646 z tarczą plastikową. Środkowa cześć, wciąż o asymetrycznym profilu krzywizn, miała wysokość 6,3 mm. Wysoki był również bezel, żeby pomieścić grubą tarczę kanapkową (zdjęcia nr 19-22). Rozmiar całkowity zegarka również pozostał bez zmian - 47 mm. Pojawiały drobne różnice w koronkach i elementach z gwintem, na który koronkę nakręcano w celu uszczelnienia. Wciąż zdarzały się problemy ze słabymi, puszczającymi połączeniami lutowanymi i uchami odpadającymi od koperty (zdjęcie nr 23). Dwunastokątny, zakręcany dekiel opisany był wewnątrz. Najpierw producenta zegarka oznaczano nazwą Oyster Watch Co., później Rolex S.A. (zdjęcia nr 24 i 25). Jako uzupełnienie poprzedniego odcinka dodam w tym miejscu, że najwcześniejsze oznaczenie, użyte na deklach pierwszych zegarków ref. 3646 z plastikowymi tarczami (a i to prawdopodobnie tylko w 25 sztukach z roku 1940), informowało dodatkowo, że zegarek wykonano ze stali Staybrite (zdjęcie nr 26). Była to handlowa nazwa austenitycznej stali nierdzewnej, zawierającej 18% chromu i 8% niklu, produkowanej od roku 1924 przez firmę Thomas Firth & Sons z Sheffield. Stal Staybrite była chroniona w Szwajcarii patentem nr 138647, zgłoszonym 31 grudnia 1927 roku i przyznanym 15 marca 1930 roku. Użycie oznaczenia "Staybrite" na zegarku wymagało zgody od producenta - nazwę tę można było umieszczać tylko na tych czasomierzach, które faktycznie były wykonane ze stali Staybrite. W zegarkach ref. 3646 z aluminiową tarczą pierwszej generacji cykał ten sam werk, co we wcześniejszych, z tarczą plastikową: Rolex Cal. 618, czyli Cortébert Cal. 618 w specjalnej wersji z 17 kamieniami (zdjęcie nr 27). Kapitulacja Włoch W nocy z 9 na 10 lipca 1943 roku alianci przeprowadzili na Sycylii "Operację Husky". Był to desant, który zapoczątkował kampanię włoską: sześciotygodniową inwazję aliantów na Włochy kontynentalne, zakończoną 17 sierpnia. Rząd upadł, Mussolini został aresztowany, a 3 września Włochy podpisały akt kapitulacji, wchodzący w życie 8 września. Ale tereny kraju, których nie zajęli alianci, zostały zajęte przez Niemców. Już 12 września 1943 roku połączone siły niemieckich spadochroniarzy Luftwaffe i komandosów z Waffen-SS przeprowadziły "Operację Dąb", w ramach której błyskawicznie odbiły Mussoliniego. Niespełna tydzień później, z pomocą Niemców, powołał on nowe państwo - Włoską Republikę Socjalną – i został jego premierem oraz ministrem spraw zagranicznych. Wszystkie te wydarzenia stały się przyczynkiem do powstania kolejnej odmiany zegarków ref. 3646, zamawianych przez firmę Panerai u Rolexa i dostarczanych włoskim nurkom bojowym. Ale to już temat na kolejny odcinek. Zdjęcia w kolejności: 1. członkowie Dziesiątej Flotylli MAS podczas załadunku torpedy załogowej SLC [perezcope.com]; 2. zdeformowana tarcza plastikowa [perezcope.com]; 3. patent nr 182122 na tarczę kanapkową Stern Frères; 4. Vacheron & Constantin z tarczą kanapkową Stern Frères [perezcope.com]; 5. Longines 13ZN Flyback z tarczą kanapkową Stern Frères [iconeek.com]; 6. awers i rewers kanapkowej tarczy aluminiowej pierwszej generacji [perezcope.com]; 7. konstrukcja kanapkowej tarczy aluminiowej [perezcope.com]; 8.-18. szczegóły zegarków Rolex ref. 3646 z tarczą aluminiową pierwszej generacji [perezcope.com]; 19.-22. Rolex ref. 3646 z tarczą aluminiową pierwszej generacji, widok z boku [perezcope.com]; 23. Rolex ref. 3646 z urwanymi uchami [perezcope.com]; 24.-26. oznaczenia wewnątrz dekli Rolexów ref. 3646 [perezcope.com, vintagewatchstraps.com]; 27. mechanizm Cortébert Cal. 618 z 17 kamieniami w zegarku Rolex ref. 3646 [perezcope.com]; Dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie
  15. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Wykruszają, ale na specjalne życzenie klienta. Pisałem o tym na poprzedniej stronie, a poniżej kolejne przykłady. Postarzanie w fabryce jest z reguły intensywniejsze, niż naturalne - zegarki współczesne wyglądają na bardziej wymęczone, niż oryginały z lat 40. Laco w swych Erbstückach idzie w overkilling, czyli nadzabijalność... Ale wygląda to świetnie!
  16. @christ0ff - PRZEPIĘKNY, gratuluję z całego serca! No i wyjaśniło się: pudło nadal drewniane, a nie papierowe. A skoro już jesteśmy przy modelu z tarczą B - ostatni w marcu Flieger Friday to dobra okazja na kilka zdań na temat kolejnego powojennego, limitowanego B-Uhra Laco w 55-milimetrowej kopercie. Dotąd pokazano w tym wątku model jubileuszowy z roku 2000, poskładany z historycznych części na 75-lecie firmy, dwa średnio udane modele A i B z roku 2005, przygotowane na 80. rocznicę - ref. 861334 i 861367, ekstremalnie rzadki i dziś zupełnie zapomniany model W-07 z roku 2007, oraz dwa zegarki z samego początku roku 2010 - ref. 861663 Baumuster A i ref. 861664 Baumuster B, które jednak modelami jubileuszowymi na przypadające w tymże roku 85-lecie marki nie były. W październiku 2010 roku firma ogłosiła, że przygotowuje rocznicową edycję 85 zegarków na 85. jubileusz i zaprezentowała kilka zdjęć przygotowywanego Beobachtungsuhra Baumuster B ref. 861707. Sama wzmianka o kolejnym nadchodzącym 55-milimetrowym B-Uhrze wystarczyła, by wzbudzić ogromne zainteresowanie. Po otrzymaniu wielu próśb od klientów, którzy chcieli zarezerwować po kilka zegarków, firma rozpoczęła przedsprzedaż, a zamówienia wiązały się z wpłatą 50% ceny, która wynosiła 1500 EUR za sztukę. Nowy zegarek był praktycznie identyczny, jak poprzednia limitowana edycja Baumuster B ref. 861664 (str. 20) - w porównaniu z nią różnice były raptem cztery i były mniej, niż kosmetyczne. Po pierwsze - obwódki wskazówek były teraz niebieskie zamiast czarnych jak poprzednio. Przy czym był to niebieski lakier, a nie kolor powstały w efekcie obróbki termicznej. Po drugie - grawerunek "FL23883" był już standardem, a nie opcją dostępną za dodatkowe pieniądze. Po trzecie - na pełnym deklu koperty, pod napisem "LACO" dodano kraj pochodzenia i pojawiło się tam oznaczenie "DEUTSCHLAND". Po czwarte - ta poprawka to już naprawdę tak drobny szczegół, że dla większości pewnie niezauważalny: zmieniono sposób nanoszenia numeru seryjnego na deklu. Poprzednio grawerowano ukośnik i drugi człon numeru, określający liczbę limitowanych egzemplarzy w serii (czyli w przypadku ref. 861664 było to "/50"), zaś numer kolejny zegarka był wybijany numeratorem. Teraz cały numer był grawerowany. Cała reszta pozostała bez zmian. Wskazówka minutowa była nadal niepoprawna, bo typu A ("lanca" zamiast "miecza"), na tarczy nadal świeciło się więcej oznaczeń, niż w wojennym oryginale, w środku nadal cykała wykastrowana ETA Valgranges A07.111, a skórzany pasek z nitami był nadal zamknięty, z "kaletniczą" sprzączką i szlufkami ze skóry i z drutu. Trochę zmieniło się też drewniane pudło, z którego zniknęła metalowa tabliczka ze starą nazwą nieistniejącej już firmy. Teraz oznaczenie było wypalone w drewnie: logo z datą założenia firmy, poniżej nazwa typu zegarka ("Flieger-Beobachtungsuhr"), pod nią informacja że to limitowane wydanie jubileuszowe ("Limitierte Jubiläumsauflage"), a na samym dole numer seryjny zegarka. Pierwsze pięć obrazków to zdjęcia (lub rendery) firmowe, przedpremierowe. Na kolejnych pokazano już rzeczywiste zegarki nr 60/85 i nr 42/85 - warto zwrócić uwagę na dekiel i porównać go z fotkami dekli dwóch wcześniejszych limitacji ref. 861663 i ref. 861664, pokazanych na poprzedniej stronie. Dziękuję bardzo za przeczytanie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.