Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Dirty Harry

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    769
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Dirty Harry

  1. Oprócz przedstawionego wyżej, limitowanego modelu jubileuszowego Bremen D 1167, Jörg Schauer wypuścił jeszcze co najmniej jedną limitowaną serię pilotów Stowa z mechanizmem Durowe 7420. Było to 100 sztuk przygotowanych w roku 2002 lub 2003. Zegarki miały kopertę 40-milimetrowej średnicy - chyba identyczną, jak ta użyta w modelu Bremen D 1167, przygotowanym na 75. rocznicę marki w 2002 roku. Ta sama była koronka i ten sam dekiel - ten sam, choć nie taki sam, bo oczywiście inaczej opisany. Oba szkła szafirowe i wskazówki główne również wyglądały identycznie, natomiast wskazówka sekundnika była teraz dużo ładniejsza, niż w Stowie Bremen D 1167. Kształtem nawiązywała bowiem do wskazówek sekundowych wojennych Beobachtungsuhrów Stowy - z piękną, długą, niebieską przeciwwagą, zakończoną romboidalnym "ciężarkiem". Cecha szczególna, dzięki której najłatwiej na pierwszy rzut oka rozpoznać zegarek z tej limitowanej serii, to charakterystyczny pierścień indeksów. Każda minuta/sekunda podzielona jest pięcioma krótszymi, drobniejszymi liniami - zatem działka elementarna wynosi 1/6 sekundy. Trytem powleczono tylko indeksy godzinowe - kreskowe i cyfrowe, wraz z trójkątem i dwiema kropkami, no i oczywiście wskazówki. Numer seryjny zegarka podany był na deklu w zapisie XXX/100, zaś na sprzączce paska już bez ukośnika i całkowitej liczby egzemplarzy w serii. Warto zwrócić też uwagę, że zapis na sprzączce nie był ujednolicony, co widać na załączonych obrazkach: jest więc dwucyfrowy "Nº 23" na dwudziestym trzecim zegarku z serii (cztery pierwsze zdjęcia), ale już trzycyfrowy "Nº072" na zegarku siedemdziesiątym drugim (sześć kolejnych fotek).
  2. Weekendowe, krótkie uzupełnienie na temat opisanego wyżej chronografu dla chronografowych tajniaków Po wprowadzeniu na rynek limitowanej serii 200 egzemplarzy Laco München ref. 862124, firma przygotowała jeszcze 30 sztuk, jako kolejną limitację. Nowy zegarek - postarzany Laco München Erbstück ref. 862144 - kosztował 2990 EUR, a więc dokładnie o 1000 euro drożej od podstawowego modelu. Tu także dostępna była opcja z mechanizmem w klasie dokładności Top - kosztowała 3120 EUR. Można też było dokupić obustronną powłokę antyrefleksyjną na szkle, dopłacając 100 euro. Limitacja ograniczona do 30 egzemplarzy to już naprawdę krótka seria, którą docenią kolekcjonerzy. Dodatkowym atutem było ręczne postarzanie - nie ma więc na świecie dwóch tak samo wyglądających Laco München Erbstück. Cztery pierwsze zdjęcia są firmowe, następne obrazki wzięte z internetów: na kolejnych siedmiu pokazano zegarek nr 11/30, a na ostatnich sześciu jest nr 22/30.
  3. Drugi w tym roku Flieger Friday to okazja, żeby przypomnieć niebanalną limitkę sprzed ponad pięciu lat, wyprodukowaną w liczbie 200 sztuk. Jesienią roku 2020, do sprzedaży trafił pilot-chronograf Laco München ref. 862124. Laco München ref. 862124 ma kopertę stalową, matowo szkiełkowaną, o klasie wodoszczelności WR100 i o średnicy 42,3 mm. Grubość Laco jest pokaźna: aż 14,75 mm, co przy tej średnicy koperty zaburza proporcje zegarka. Moim zdaniem wyglądałby lepiej, gdyby miał albo średnicę 44-45 mm, albo grubość wyraźnie poniżej 14 mm, albo jedno i drugie równocześnie - tak byłoby najlepiej. Na kopercie, po drugiej stronie koronki i przycisków chronografu, wygrawerowano numer specyfikacji "FL23883". Wymiar lug to lug wynosi 50 mm, szerokość w uchach to 20 mm. Szafirowe szkło jest wypukłe, pokryte niebieskawą warstwą antyrefleksyjną - za dopłatą można było mieć antyrefleks obustronny. Wskazówki główne wykończono termicznie na niebiesko i pokryto intensywnie świecącą Superluminovą C3, podobnie jak centralną wskazówkę sekundową stopera. Czarna tarcza ma lumę na wszystkich indeksach liczbowych i kreskowych, na trójkącie i punktach po obu jego stronach, a także na dodatkowym pierścieniu zewnętrznym. Ten pierścień sprawia, że tutaj więcej świeci, niż na standardowych tarczach B-Uhrów Baumuster A i moim zdaniem wygląda to kapitalnie. Na zewnętrznej powierzchni dekla wygrawerowano tradycyjną dla wojennych Beobachtungsuhrów tabelkę z danymi zegarka oraz numerem limitacji, zapisanym jako xxx/200. Oczywiście wszyscy tu wiemy, że w zegarkach drugowojennych tabelka ta znajdowała się wewnątrz dekla. Lotniczy pasek jest skórzany, z nitami i sygnowaną sprzączką. W środku zegarka znajduje się mechanizm Laco 50, czyli powszechnie znana ETA Valjoux 7750 - automatyczny werk z chronografem i podwójnym datownikiem. Mechanizm ma średnicę 30 mm i grubość 7,9 mm, ułożyskowany na 25 kamieniach pracuje z częstotliwością 28800 wahnięć na godzinę. Zegarek sprzedawano w cenie 1990 EUR z werkiem Elaboré i niemieckojęzycznymi nazwami dni tygodnia na datowniku. Płacąc dodatkowo można było zamówić mechanizm w klasie dokładności Top, a także datownik z kalendarzem tygodniowym po angielsku oraz inny lotniczy pasek: rozpinany długości XL (czarny lub brązowy) albo brązowy pasek-bransoletę w formie skórzanej, zamkniętej pętli, znany z wojennych B-Uhrów. Z co najmniej z trzech powodów Laco München wygląda bardzo charakterystycznie i zdecydowanie odróżnia się od konstrukcji konkurencyjnych z Valjoux 7750. Po pierwsze - to jeden z nielicznych chronografów mających na tarczy komplet indeksów liczbowych. Zazwyczaj bowiem, z powodu obecności "totalizatorów" i datownika, niektóre indeksy zostają usunięte, a przynajmniej częściowo "wygryzione". Tutaj zostawiono wszystkie indeksy w całości, co - jak widać - da się zrobić. Zresztą pilot-chronograf Laco Kiel 2 też ma wszystkie indeksy. Po drugie - Laco München został zbudowany w kopercie przeznaczonej dla wszelkiej wielkości modeli Laco Fliegeruhr Original, a więc w obudowie, która w sposób absolutnie doskonały naśladuje kształt kopert drugowojennych Beobachtungsuhrów Laco. Oczywiście w tym zegarku jest ona przystosowana do zainstalowania przycisków chronografu, co jednak nie zmienia faktu, że ortodoksyjni wyznawcy B-Uhrów powinni być zadowoleni. Czy taka koperta pasuje do chronografów, czy nie - to już osobna historia i rzecz gustu. Niemniej jednak znów się dało zrobić i połączono to naprawdę fajnie. Wreszcie po trzecie i najważniejsze - chronograf jest tu "ukryty" Oczywiście nie tak perfekcyjnie, jak np. w Sinnie EZM 1 czy Damasko DC 80, bo przecież München ma konstrukcję tradycyjną, z subtarczami, niemniej są one "zamaskowane". Laco München na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły Beobachtungsuhr Baumuster A: zegarek z centralnym sekundnikiem, bardzo wyraźnymi wskazówkami głównymi typu "lance" i czarną, bardzo czytelną, lotniczą tarczą. Subtarcze chronografu zauważa się dopiero po dokładniejszym przyjrzeniu się. Innymi słowy wygląda jak trójwskazówkowy model z "ukrytą" funkcją chronografu. Rozmieszczone w układzie 6-9-12 subtarcze sekundnika (9), licznika 30-minutowego (12) i licznika 12-godzinnego (6) mają ciemniejsze indeksy i ciemniejsze wskazówki, dzięki czemu są one bardzo dyskretne i na co dzień niemal niewidoczne. Choć oczywiście dodatkowe przyciski po obu stronach lotniczej koronki zdradzają, z jakim typem zegarka mamy do czynienia. Podobnie dyskretny, jak wskazówki i indeksy "totalizatorów", jest umieszczony na godzinie trzeciej podwójny datownik z dniem tygodnia i miesiąca oraz ulokowane nad nim logo firmowe. "Zakamuflowane" subtarcze stopera to moim zdaniem świetny pomysł: dosłowne "usunięcie w cień" drugiej funkcji sprawiło, że powstał chronograf, który nie wygląda na tak "zagracony" na tarczy, jak jest w rzeczywistości. Dzięki ciemniejszym indeksom i wskazówkom "totalizatorów" oraz ciemniejszemu datownikowi, godzinę na tym chronografie można odczytać jednym rzutem oka. Niemal jak dwa zegarki w jednym: świetna koncepcja, która szczególnie dobrze prezentuje się w ciemności. Myślę, że pomysł, żeby rzadziej używane funkcje zegarka były mniej widoczne, można uznać za prawdziwą innowację. Laco jest producentem zegarków lotniczych, któremu konsekwentnie udaje się wydobyć nowe i ciekawe pomysły z pozornie wyeksploatowanej koncepcji Beobachtungsuhra. I te pomysły nie wydają się sztuczne, lecz są tak oryginalne i jednocześnie wyglądają na tak oczywiste, że aż dziw bierze, dlaczego nikt inny nie wpadł na to wcześniej. Najpierw przenieśli autentyczne kształty i proporcje 55-milimetrowych kopert wojennych B-Uhrów na mniejsze, współczesne zegarki serii Flieger Original. Potem odnieśli sukces swoimi postarzanymi modelami Erbstück. A później zaprezentowali chronograf, który na pierwszy rzut oka wygląda jak trójwskazówkowy B-Uhr. Proste, a efektowne! Oczywiście, jeśli ktoś chciałby mieć chronograf, z którego będzie często korzystał, to w takim zegarku stoper powinien być zawsze widoczny i łatwy do odczytania. Zatem taka osoba nie kupi Laco München. Bo to zegarek wprost idealny dla użytkowników, którzy lubią B-Uhry i jednocześnie podobają im się chronografy, jednak nie potrzebują na co dzień zegarka z łatwym do odczytu, wyraźnym stoperem. To zegarek dla osób, dla których obecność "totalizatorów" na tarczy jest czynnikiem rozpraszającym i odwracającym uwagę od szybkiego odczytu aktualnego czasu. W Laco München udało się to wszystko pogodzić w sposób niemal idealny. Niemal, bo na upartego można byłoby się przyczepić do pewnego braku konsekwencji. Otóż długa, wyraźna, świecąca w ciemności wskazówka centralnego sekundnika "przynależy" do stopera, ale jest biała - jak wskazówki godzinowa i minutowa zegarka. Tymczasem niepodświetlona wskazówka subsekundnika zegarka jest ciemna jak wskazówki chronografu, ale mierzy bieżący czas. Jest to więc nie do końca logiczne pod względem kolorystyczno-funkcjonalnym. Rozwiązaniem tego dysonansu mogłoby być szare wykończenie długiej wskazówki chronografu i białe, luminescencyjne pokrycie wskazówki małego sekundnika zegarka. Wtedy wszystkie funkcje chronografu miałyby wskazówki ciemne, wszystkie wskazówki "odmierzające czas" byłyby białe, zaś München wyglądałby tak, jakby w ogóle nie miał żadnego centralnego sekundnika, a jedynie subsekundnik na godzinie dziewiątej. I na pewno nie prezentowałby się tak świetnie, jak teraz! Innym pomysłem mogłoby być wykorzystanie małej wskazówki sekundowej do stopera, a dużej do sekundnika - choć nie wiem, czy takie odwrócenie funkcji jest w ogóle mechanicznie możliwe. A jeśli tak, to jak bardzo kosztowne? I gdyby nawet dałoby się to zrobić, to utrudniałoby to bardzo odczyt wskazania stopera na jego małym sekundniku. Dlatego nie pozostaje nic innego, jak przyjąć do wiadomości, że duże wskazówki są tu po prostu najbardziej dominujące, niezależnie od funkcji. A wizualnie jest genialnie! Ewentualnie można jeszcze mieć stale włączony stoper i jego długą wskazówkę traktować jak standardowy sekundnik, choć nie wiem czy to wyjdzie na zdrowie mechanizmowi. Na koniec 15 zdjęć z internetów, a ja dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie
  4. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Uzupełniając raz jeszcze rozpoczęty na górze strony temat chińskich naśladownictw serii Laco Flieger Original 42 mm: są jeszcze inne modele Hruodlandów Baumuster B, a jest ich co najmniej siedem. Więcej nie udało mi się znaleźć, co oczywiście nie oznacza, że ich nie ma Na poniższych obrazkach - w opisanej kolejności - pokazano zegarki o następujących cechach: 1. koperta: stalowa, postarzana; tarcza: czarna; luma: jednokolorowa, indeksy: "pożółkłe ze starości". Podobny do Laco Paderborn Erbstück ref. 861932, tylko kolory indeksów inne; 2. koperta: stalowa, niepostarzana; tarcza: czarna; luma: jednokolorowa, indeksy: "pożółkłe ze starości". Podobny do Laco Paderborn ref. 861749, tylko kolory indeksów inne; 3. koperta: stalowa, niepostarzana; tarcza: biała "full lume", indeksy: czarne. Podobny do Laco Wien ref. 861893; 4. koperta: z brązu, tarcza: czarna, luma: dwukolorowa, indeksy: białe i "pożółkłe ze starości". Podobny do Laco Paderborn Bronze ref. 862150; 5. koperta: z brązu, tarcza: ciemnozielona, luma: dwukolorowa, indeksy: białe i "pożółkłe ze starości". Podobny do Laco Edition 97 ref. 862160; 6. koperta: z brązu, tarcza: czarna, luma: jednokolorowa, indeksy: "pożółkłe ze starości". Podobny do Laco Paderborn Bronze ref. 862150, tylko kolory indeksów inne; 7. koperta: z brązu, tarcza: biała "full lume", indeksy: czarne. O ile mi wiadomo - nie ma i nie było takiego Laco
  5. Krótkie uzupełnienie: oprócz przedstawionego wyżej, limitowanego modelu jubileuszowego Bremen D 1167, Jörg Schauer wypuścił jeszcze co najmniej jedną limitowaną serię pilotów Stowa z mechanizmem Durowe 7420. Było to 100 sztuk przygotowanych w roku 2002 lub 2003. Zegarki miały kopertę 40-milimetrowej średnicy - chyba identyczną, jak ta użyta w modelu Bremen D 1167, przygotowanym na 75. rocznicę marki w 2002 roku. Ta sama była koronka i ten sam dekiel - ten sam, choć nie taki sam, bo oczywiście inaczej opisany. Oba szkła szafirowe i wskazówki główne również wyglądały identycznie, natomiast wskazówka sekundnika była teraz dużo ładniejsza, niż w Stowie Bremen D 1167. Kształtem nawiązywała bowiem do wskazówek sekundowych wojennych Beobachtungsuhrów Stowy - z piękną, długą, niebieską przeciwwagą, zakończoną romboidalnym "ciężarkiem". Cecha szczególna, dzięki której najłatwiej na pierwszy rzut oka rozpoznać zegarek z tej limitowanej serii, to charakterystyczny pierścień indeksów. Każda minuta/sekunda podzielona jest pięcioma krótszymi, drobniejszymi liniami - zatem działka elementarna wynosi 1/6 sekundy. Trytem powleczono tylko indeksy godzinowe - kreskowe i cyfrowe, wraz z trójkątem i dwiema kropkami, no i oczywiście wskazówki. Numer seryjny zegarka podany był na deklu w zapisie XXX/100, zaś na sprzączce paska już bez ukośnika i całkowitej liczby egzemplarzy w serii. Warto zwrócić też uwagę, że zapis na sprzączce nie był ujednolicony, co widać na załączonych obrazkach: jest więc dwucyfrowy "Nº 23" na dwudziestym trzecim zegarku z serii, ale już trzycyfrowy "Nº072" na zegarku siedemdziesiątym drugim. Dziękuję bardzo za przeczytanie
  6. Krótkie uzupełnienie na temat opisanego wyżej chronografu München - mało czytania, dużo fajnych i szczegółowych zdjęć Po wprowadzeniu na rynek limitowanej serii 200 egzemplarzy Laco München ref. 862124, firma przygotowała jeszcze 30 sztuk, jako kolejną limitację. Nowy zegarek - postarzany Laco München Erbstück ref. 862144 - kosztował 2990 EUR, a więc dokładnie o 1000 euro drożej od podstawowego modelu. Tu także dostępna była opcja z mechanizmem w klasie dokładności Top za 3120 EUR. Można też było dokupić obustronną powłokę antyrefleksyjną na szkle, dopłacając 100 euro. Limitacja ograniczona do 30 egzemplarzy to już naprawdę krótka seria, którą docenią kolekcjonerzy. A przecież tutaj dodatkowym atutem było ręczne postarzanie - nie ma więc na świecie dwóch tak samo wyglądających Laco München Erbstück Cztery pierwsze zdjęcia są firmowe, następne obrazki z internetów: na kolejnych siedmiu pokazano zegarek nr 11/30, a na ostatnich sześciu jest Laco München Erbstück nr 22/30.
  7. Może kogoś zainteresuje kolejna limitka Stowy, a przy okazji trochę historii - od historii fabryki mechanizmów, przez historię samolotu, aż po historię słynnego lotu Jak pamiętamy, po latach przerwy B-Uhry marki Stowa wróciły do produkcji w roku 1997 - pierwszy z nich został opisany na stronie 168 tego wątku. Tymczasem Jörg Schauer realizował kolejne pomysły, z których jeden dotyczył zakupu następnej firmy zegarkowej: Durowe, powiązanej dotąd nierozerwalnie z marką Laco. W roku 1925 Szwajcarka Frieda Lacher i Niemiec Ludwig Hummel założyli w Engelsbrand koło Pforzheim firmę zegarkową Lacher & Co., przemianowaną później na Laco Uhrenfabrik. Produkowali koperty, do których montowali szwajcarskie mechanizmy i sprzedawali gotowe zegarki. W dniu 23 października 1933 roku Ludwig Hummel, wraz z trzema innymi anonimowymi producentami zegarków, założył w Pforzheim Niemiecką Fabrykę Mechanizmów Zegarkowych (Deutsche Uhren Roh Werke - Durowe), uniezależniając się w ten sposób od konieczności kupowania werków u szwajcarskich dostawców. Współzałożyciele opuścili firmę w następnym roku, pozostawiając Ludwiga Hummela jedynym właścicielem. W fabryce Durowe opracowano kilka własnych mechanizmów i nie tylko wkładano je do zegarków Laco, ale też sprzedawano innym producentom czasomierzy. Obie marki rozwijały się z powodzeniem: w roku 1937 roku zegarek Laco z werkiem Durowe został nagrodzony złotym medalem na Wystawie Światowej w Paryżu, a tuż przed wybuchem II wojny światowej miesięczna produkcja mechanizmów Durowe osiągnęła 30 000 sztuk. W czasie wojny obie firmy - Laco i Durowe - produkowały nie tylko doskonale znane na naszym Forum zegarki dla Luftwaffe i werki do nich, ale przede wszystkim detonatory dla Wehrmachtu. W nalocie 23 lutego 1945 roku budynki fabryczne zostały zniszczone, więc Laco i Durowe odrodziły się w prowizorycznych warunkach na terenie kolejnej firmy należącej do Ludwiga Hummela - Fabryki Wyrobów Metalowych Wolff (Metallwarenfabrik Wolff). W roku 1949 nastąpiła przeprowadzka do nowego, pięciopiętrowego budynku fabrycznego, gdzie Durowe i Laco działały jako oddzielne spółki akcyjne, choć mieściły się w tej samej lokalizacji. Do połowy lat 50. ub. wieku produkcja miesięczna osiągnęła liczbę 80 000 mechanizmów zegarkowych: Laco-Durowe zatrudniało 1400 pracowników i było największym producentem mechanizmów w Pforzheim, a werki były kupowane przez wielu innych producentów zegarków. W roku 1952 powstał mechanizm Duromat - jeden z pierwszych niemieckich werków automatycznych. W roku 1957 Durowe ogłosiło wprowadzenie na rynek elektrycznego zegarka naręcznego Laco Electromat, który został zaprezentowany jako prototyp na targach w Hanowerze w roku 1958 i wszedł do produkcji seryjnej pod koniec tegoż roku. W tamtym czasie Laco było wiodącym światowym producentem elektromechanicznych zegarków naręcznych, ale jednocześnie intensywnie pracowało nad rozwojem tradycyjnych werków mechanicznych. I tak np. Laco Planomat był najcieńszym zegarkiem automatycznym produkowanym w Niemczech. W dniu 1 lutego 1959 roku Ludwig Hummel sprzedał swoje udziały w firmach Laco i Durowe amerykańskiej spółce US Time Corporation, później przemianowanej na Timex Corporation. W momencie przejęcia firma zatrudniała 1200 osób, ale Amerykanie interesowali się jedynie rozwojem elektromechanicznych werków Durowe i wkrótce przerwali produkcję tych mechanicznych. Od 1 września 1965 roku marki Laco i Durowe przejęła szwajcarska firma Ébauches SA z Neuchâtel - spółka holdingowa, z której po latach wypączkowała doskonale wszystkim nam znana dzisiejsza ETA, największy szwajcarski producent mechanizmów zegarkowych. Po przejęciu przez Szwajcarów, Laco-Durowe wznowiło produkcję mechanicznych werków, które sprzedawano na całym świecie pod starymi, znanymi markami "Laco" i "Durowe". W ten sposób pod szwajcarskimi rządami Laco-Durowe ponownie stało się ważnym producentem zegarków naręcznych, wytwarzając rocznie około 550 000 mechanizmów (dane z roku 1974). Jednak masowy napływ tanich zegarków kwarcowych z Dalekiego Wschodu szybko sprawił, że produkcja w Laco-Durowe została wstrzymana w 1975 roku. W Pforzheim pozostało jedynie biuro projektowe zegarków kwarcowych, a ich produkcję "po taniości" przeniesiono do Azji. W roku 1983 firmę zamknięto, a pięć lat później - 8 września 1988 roku - prawa do marki Laco nabył Horst Günther, który wskrzesił słynną fabrykę i rozkręcił ją od nowa. Ale kupując Laco Günther nie pomyślał o zakupie Durowe, co po latach zemściło się srodze. Pojawił się bowiem Jörg Schauer, który od roku 1996 był właścicielem Stowy i postanowił nabyć prawa do marki Durowe. Historia zatoczyła więc przedziwne koło i zaśmiała się okrutnie prosto w nos firmie Laco. Bo w roku 1925 założono Laco, dwa lata później powstała Stowa, w roku 1933 Laco zbudowało swoją własną fabrykę mechanizmów w mieście Pforzheim, do którego po kolejnych dwóch latach w roku 1935 przeprowadziła się Stowa (stając się sąsiadem i konkurentem Laco), a w roku 2002 właściciel Stowy kupił sobie Durowe - firmę stworzoną przez Laco dla Laco! Jörg Schauer kupił Durowe z magazynem mechanizmów, które - po serwisie - zaczął oferować w swoich zegarkach Stowa z limitowanych edycji. I tak na przypadający w tymże 2002 roku 75. jubileusz Stowy Schauer przygotował rocznicową serię 75 sztuk zegarków lotniczych z werkiem Durowe 7420. Mechanizm ten miał centralny sekundnik napędzany bezpośrednio, centralnie umieszczone koło minutowe, trójramienny balans osadzony na dwóch systemach antywstrząsowych Rufa-Anti-Shock i ułożyskowanie na 17 kamieniach. Pracował z częstotliwością 21 600 wahnięć na godzinę, rezerwa chodu wynosiła około 42 godziny, a produkowano go od roku 1972. Opracowując ten zegarek, Jörg Schauer postanowił nie tylko uczcić nim jubileusz Stowy, ale i przypomnieć jedno z największych wydarzeń w historii niemieckiego lotnictwa: pierwszy na świecie przelot nad Północnym Atlantykiem ze wschodu na zachód. Wprawdzie 75. rocznica tego wyczynu przypadała dopiero za rok, ale Schauer bardzo sprytnie to obszedł i odwołał się do samolotu, którym leciano. A ten został zbudowany w roku 1927, więc dokładnie wtedy, kiedy założono Stowę. Zatem i Stowa, i samolot obchodziły w roku 2002 swe 75. urodziny, co szczegółowo opisano na deklu jubileuszowego zegarka. W roku 1919 w zakładach Junkers Flugzeug- und Motorenwerke AG skonstruowano pierwszy samolot komunikacyjny o konstrukcji całkowicie metalowej - jednosilnikowy dolnopłat Junkers F 13. Konstrukcję rozwijano, w efekcie czego w roku 1926 powstał samolot wielozadaniowy Junkers W 33, wyprodukowany w liczbie 199 egzemplarzy. Ponieważ bezpośredniego lotu transatlantyckiego ze wschodu na zachód jeszcze nikt nie wykonał, zaś aerodynamiczny kształt Junkersa W 33 skutkował niskim zużyciem paliwa i dawał szansę na możliwość takiego przelotu, trudniejszego niż dotychczasowe loty z zachodu na wschód - postanowiono spróbować. W zakładach Junkersa przygotowano długodystansową wersję samolotu w dwóch egzemplarzach, nazwanych ku czci parowców transatlantyckich "Bremen" i "Europa". Samoloty wyposażono w szereg dodatkowych zbiorników paliwa w kadłubie i w skrzydłach, co zwiększyło teoretyczny zasięg maszyny z 1000 do aż 7000 km. Masa własna samolotu wzrosła o 150 kg, za to ładowność wzrosła aż o 1450 kilogramów, przeznaczonych na zapas paliwa. Powiększyły się również wymiary zewnętrzne i powierzchnia nośna płatów, zmodyfikowano też silnik - rzędowy, sześciocylindrowy, o pojemności skokowej 22,9 litra: podniesiono stopień sprężania i zwiększono moc z 310 do 360 KM. Dwie pierwsze próby ustanowienia rekordu lotu długodystansowego omal nie zakończyły się katastrofą, ale ostatecznie udało się i nowy rekord czasu trwania lotu Junkersa W 33 wyniósł 52 godziny i 11 minut. Uznano więc, że samoloty są gotowe do wykonania zadania i 14 sierpnia 1927 roku specjalnie przygotowane Junkersy W 33 "Bremen" i "Europa" wystartowały. Próba przelotu nad Atlantykiem nie powiodła się i z powodu złej pogody oba samoloty musiały zawrócić, zaś "Europa" została poważnie uszkodzona podczas awaryjnego lądowania. Pod koniec marca 1928 roku pilot Hermann Köhlem i właściciel samolotu Ehrenfried Günther Freiherr von Hünefeld, wyruszyli na miejsce startu drugiej próby - do Baldonnel w Irlandii. Na miejscu do zespołu dołączył drugi pilot - dowódca lotniska Baldonnel, major James Michael Christopher Fitzmaurice. Ponieważ lotnisko było podmokłe z powodu ulewnych deszczów, start nie był możliwy aż do 12 kwietnia 1928 roku. Ale w końcu się udało: pierwszy bezpośredni lot transatlantycki ze wschodu na zachód trwał ponad 36 godzin - zakończył się na Greenly Island, małej wyspie z latarnią morską w Zatoce św. Wawrzyńca, u wybrzeży półwyspu Labrador. Lot odbył się samolotem "Bremen" - Junkersem W 33 o numerze seryjnym 2504 i numerze rejestracyjnym D 1167, który został wyprodukowany 28 lipca 1927 roku, do czego po 75 latach nawiązywała jubileuszowa Stowa. Przeznaczone do jubileuszowych zegarków tarcze Baumuster A z firmowym logo i napisem "BREMEN D 1167" Jörg Schauer zamówił w firmie Th. Müller Deutsche Zifferblatt Manufaktur. Tarcze były lakierowane, indeksy pokryto trytem, wykończone na niebiesko wskazówki również świeciły trytem. Szkło główne było szafirowe, podobnie jak to w transparentnym deklu. Koperta rocznicowego zegarka miała średnicę 40 mm, walcową koronkę i matowe, szczotkowane wykończenie. Naprzeciw koronki, pod drugiej stronie koperty, wygrawerowano ramkę imitującą przynitowaną tabliczkę z datami "1927 - 2002" oraz numerem seryjnym zegarka, zapisanym jako kolejny rok. Jeśli już zdecydowano się utrudnić odczyt rzeczywistego numeru limitacji przez taką przedziwną matematyczną analogię, to można byłoby pomyśleć, że pierwszy zegarek z serii będzie miał numer 1927, a siedemdziesiąty piąty - numer 2002. Nic bardziej mylnego! Bo wówczas byłoby bowiem 76, a nie 75 zegarków Zatem rok 1927 w numerach seryjnych pominięto, a numeracja zaczynała się od roku kolejnego: pierwszy zegarek miał numer 1928, drugi 1929, piąty 1932, i tak dalej. Wspomniany wyżej mechanizm Durowe 7420, ozdobiony niebieskimi śrubami i napisem "Stowa", można było oglądać przez przeszklony, zakręcany dekiel. Na jego obwodzie umieszczono niemieckojęzyczne napisy "75 LAT STOWY 1927-2002", "75 LAT BREMEN D 1167 1927-1928" oraz "28.7.1927 roku to narodziny Bremen D 1167. To właśnie ten historyczny samolot - Junkers W 33 - 12/13 kwietnia 1928 roku wykonał pierwszy bezpośredni lot transatlantycki ze wschodu na zachód". Zegarek, dwa skórzane paski (czarny i brązowy) i papierologię pakowano w metalowy kuferek z przynitowaną na wieku, postarzaną "tabliczką znamionową" samolotu, na której podano oznaczenie modelu Junkersa ("W 33"), jego numer seryjny ("2504"), datę produkcji ("28.7.27") oraz nazwę ("BREMEN"). Wygląda na to, że używano co najmniej dwóch typów kuferków, co widać na poniższych zdjęciach, pokazujących zegarki nr 1941 (czyli 14) w opakowaniu mniejszym i 1981 (czyli 54) w pudełku większym. Dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie
  8. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Bez dwóch zdań spójnością projektu Laco przewyższa Hruodlanda. Źle to ująłem - powinienem napisać nie że "świeceniem wygrywa zdecydowanie", lecz że "intensywnością świecenia wygrywa zdecydowanie". Dzięki za zwrócenie uwagi Oprócz postarzanego modelu B, Hruodland inspirowany zegarkami Laco serii Pilot Original 42 mm jest jeszcze dostępny w innych wariantach, zarówno z tarczą A, jak i B. Poniżej trzy modele Baumuster A - innych lacopodobnych Hruodlandów typu A nigdy nie widziałem. Pierwszy - standardowy, w stalowej kopercie i z czarną tarczą - jest "homarem" Laco Münster ref. 861784. Drugi, w kopercie z brązu, stworzony został na podobieństwo nieprodukowanego już Laco Münster Bronze ref. 862149, choć w zegarku niemieckim ramki wskazówek były niebieskie. I wreszcie trzeci - ze świecącą w całości białą tarczą "full lume" - to chińska wariacja na temat Laco Venedi ref. 861894. Tu też wskazówki są inne, niż w oryginale: Hruodland ma je białe, a Laco czarne.
  9. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Skoro w naszym Klubie Heritage znalazło się miejsce dla Steinharta Kolegi @alpaczino i dla mojego Aristo, to i ten zegarek nie powinien nikomu przeszkadzać, choć - podobnie jak Stenek i Ari - nie jest reedeycją żadnego wcześniejszego modelu. Ale za to prezentowany tu Hruodland to homage zacnego Laco Paderborn Erbstück Original Pilot 42 mm Wszyscy wiemy, że firma Laco doszła do perfekcji w celowym postarzaniu specjalnych modeli Erbstück, z dodatkowym ręcznym wykończeniem, nadającym czasomierzowi wygląd bardzo mocno używanego. Stopień uwagi, jaką poświęcono, żeby nowe zegarki wyglądały jak stare, jest naprawdę wybitny. Oczywiście fabryczne postarzenie tego chińskiego Hruodlanda nie wygląda tak doskonale, jak w Laco. Powiedzmy wprost: wygląda sztucznie i wymaga dopracowania w domu, jeśli chcielibyśmy mieć zegarek prezentujący się tak realistycznie, jak sfatygowane fabrycznie Laco. Warto jednak pamiętać, że Laco Paderborn Erbstück kosztuje 1950 EUR, a Hruodland 10-krotnie mniej Koperta Hruodlanda, jej ucha, dekiel i szkło dokładnie odwzorowują kształty, proporcje i wymiary tychże elementów zegarka niemieckiego. Koperta ze stali nierdzewnej jest czerniona i fabrycznie poprzecierana. Z boku - podobnie, jak na wojennych B-Uhrach - wygrawerowano napis "Fl.23883". Ten sam grawerunek znajduje się na deklu, gdzie jest jedną z wielu danych w niemieckojęzycznej tabelce - sporządzonej na podobieństwo tabelek nanoszonych wewnątrz dekli oryginalnych B-Uhrów Luftwaffe. W tabelce podano typ projektu (pilot), częstotliwość pracy mechanizmu (28800 bph), klasę wodoszczelności (100 m), specyfikację (Fl.23883) i producenta (Hruodland). Nad tabelką widnieje informacja, że to zegarek obserwatora, a pod nią przeczytamy nazwę "orzeł Rzeszy" - cokolwiek miałoby to oznaczać w chińskim zegarku... Forma tarczy i wskazówek jest zgodna ze specyfikacją dla Beobachtungsuhrów Baumuster B, produkowanych od roku 1941: z wewnętrznym pierścieniem indeksów godzinowych i z trójkątem w formie strzały, pozbawionym bocznych kropek oraz oczywiście bez żadnych oznaczeń poza tymi, które są niezbędne do odczytu czasu i nawigacji. Dwie wskazówki główne mają niebieską obwódkę, a sekundowa - niebieską część balansującą. Hruodland, podobnie jak Laco Paderborn Erbstück, ma indeksy w dwóch kolorach: białe i "pożółkłe ze starości". W Laco świecą tylko te pożółkłe - ze względu na dodane do lumy "przybrudzenie" nie świecą tak mocno, jak w modelach standardowych, niepostarzanych Laco. W Hruodlandzie zachowano wygląd tarczy i wskazówek Laco, jednak świecenie rozwiązano inaczej: tu świeci absolutnie wszystko, co tylko może świecić! Białe indeksy świecą w kolorze błękitnym, a pożółkłe na zielono - takie ulepszenie w stosunku do Laco. Na dwóch ostatnich zdjęciach dla porównania pokazany jest Laco Erbstück i jego luminescencja. Jak widać, stopień podobieństwa Hruodlanda do Laco jest naprawdę bardzo wysoki, a świeceniem wygrywa zdecydowanie z niemieckim czasomierzem, który z przybrudzoną lumą wypada słabiej. Mechanizm PT5000 firmy Precision Technology z Hongkongu to klon szwajcarskiego werku ETA 2824-2: pierwszy chiński mechanizm, który otrzymał certyfikat chronometru niemieckiego obserwatorium w Glashütte (Chronometer Sternwarte Glashütte). Certyfikatu COSC nie mógł dostać, bo otrzymują go tylko szwajcarskie mechanizmy. I jeszcze ciekawostka - na stronie Hong Kong Precision Group widnieje taka oto informacja: "Główną działalnością spółki zależnej Hong Kong Precision Technology Ltd. jest produkcja kalibrów mechanicznych na poziomie szwajcarskim. Dlatego utrzymujemy bliskie relacje z firmami ze Szwajcarii. Współpracujemy z nimi, aby opracować na własny użytek światowej klasy kalibry mechaniczne. Naszym celem jest unowocześnienie chińskiego przemysłu zegarków". Dekiel i koronka są zakręcane - razem z wodoszczelnością klasy WR100 to kolejne ulepszenia w stosunku do Laco, w którym nie znajdziemy takich zakręcanych luksusów i który ma też niższą klasę wodoszczelności WR50. Gdyby ktoś chciał sobie takiego chińskiego Paderborna sprawić, to może zainteresują go dane techniczne: mechanizm: automatyczny PT5000 (klon ETA 2824-2) średnica bez koronki: 42,25 mm średnica szkła: 38 mm lug to lug: 50,2 mm grubość: 13,25 mm szerokość paska w uchach: 20 mm szkło: szafirowe, wypukłe koronka: stożkowa, zakręcana dekiel: pełny, zakręcany klasa wodoszczelności: WR100 A na koniec 18 obrazków mojego autorstwa i ostatnie dwa zdjęcia ściągnięte z internetów, na których jest prawdziwy Laco Paderborn Erbstück. Dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie
  10. Tylko się nie pomylcie i wrony ze swaściorą mi nie przywalcie!
  11. Ponad pięć lat temu, jesienią roku 2020, do sprzedaży trafił chronograf Laco München ref. 862124, którego w Klubie Miłośników Zegarków Laco jeszcze nikt nie przedstawił. Myślę, że warto przypomnieć tę niebanalną limitkę, wyprodukowaną w liczbie 200 egzemplarzy. Laco München ref. 862124 ma kopertę stalową, matowo szkiełkowaną, o klasie wodoszczelności WR100 i o średnicy 42,3 mm. Grubość Laco jest pokaźna: aż 14,75 mm, co przy tej średnicy koperty zaburza proporcje zegarka. Moim zdaniem wyglądałby lepiej, gdyby miał albo średnicę 44-45 mm, albo grubość wyraźnie poniżej 14 mm, albo jedno i drugie równocześnie - tak byłoby najlepiej. Na kopercie, po drugiej stronie koronki i przycisków chronografu, wygrawerowano numer specyfikacji "FL23883". Wymiar lug to lug wynosi 50 mm, szerokość w uchach to 20 mm. Szafirowe szkło jest wypukłe, pokryte niebieskawą warstwą antyrefleksyjną - za dopłatą można było mieć antyrefleks obustronny. Wskazówki główne wykończono termicznie na niebiesko i pokryto intensywnie świecącą Superluminovą C3, podobnie jak centralną wskazówkę sekundową stopera. Czarna tarcza ma lumę na wszystkich indeksach liczbowych i kreskowych, na trójkącie i punktach po obu jego stronach, a także na dodatkowym pierścieniu zewnętrznym. Ten pierścień sprawia, że tutaj więcej świeci, niż na standardowych tarczach Baumuster A i wygląda to kapitalnie. Na zewnętrznej powierzchni dekla wygrawerowano tradycyjną dla wojennych Beobachtungsuhrów tabelkę z danymi zegarka oraz numerem limitacji, zapisanym jako xxx/200. Oczywiście w zegarkach drugowojennych tabelka ta znajdowała się wewnątrz dekla. Lotniczy pasek jest skórzany, z nitami i sygnowaną sprzączką. W środku zegarka znajduje się mechanizm Laco 50, czyli powszechnie znana ETA Valjoux 7750 - automatyczny werk z chronografem i podwójnym datownikiem. Mechanizm jest kompaktowy, bo ma średnicę 30 mm i grubość 7,9 mm. Ułożyskowany na 25 kamieniach, pracuje z częstotliwością 28800 wahnięć na godzinę. Zegarek sprzedawano w cenie 1990 EUR z werkiem Elaboré i niemieckojęzycznymi nazwami dni tygodnia na datowniku. Płacąc dodatkowo można było zamówić mechanizm w klasie dokładności Top, a także datownik z kalendarzem tygodniowym po angielsku oraz inny lotniczy pasek: rozpinany długości XL (czarny lub brązowy) albo brązowy pasek-bransoletę w formie skórzanej, zamkniętej pętli, znany z wojennych B-Uhrów. Na początku napisałem, że chronograf ten jest niebanalny. Jest, bo z co najmniej z trzech powodów Laco München wygląda bardzo charakterystycznie i zdecydowanie odróżnia się od konstrukcji konkurencyjnych. A po kolei wygląda to tak: Po pierwsze - to jeden z nielicznych chronografów mających na tarczy komplet indeksów liczbowych. Zazwyczaj bowiem, z powodu obecności "totalizatorów" i datownika, niektóre indeksy zostają usunięte, a przynajmniej częściowo "wygryzione" - co dla mnie wygląda wyjątkowo paskudnie. Moim zdaniem już lepiej wywalić całą cyfrę, niż pozostawiać takie kikuty. A najlepiej zostawić całość, co - jak widać - da się zrobić. Zresztą chronograf Laco Kiel 2 też ma wszystkie indeksy. Po drugie - Laco München został zbudowany w kopercie przeznaczonej dla wszelkiej wielkości modeli Laco Fliegeruhr Original, a więc w obudowie, która w sposób absolutnie doskonały naśladuje kształt kopert drugowojennych Beobachtungsuhrów Laco. Oczywiście w tym zegarku jest ona przystosowana do zainstalowania przycisków chronografu, co jednak nie zmienia faktu, że ortodoksyjni wyznawcy B-Uhrów powinni być zadowoleni. Wreszcie po trzecie i najważniejsze - chronograf jest tu "ukryty" Oczywiście nie tak perfekcyjnie, jak np. w Sinnie EZM 1 czy Damasko DC 80, bo przecież München ma konstrukcję tradycyjną, z subtarczami, niemniej są one "zamaskowane". Laco München na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły Beobachtungsuhr Baumuster A: zegarek z centralnym sekundnikiem, bardzo wyraźnymi wskazówkami głównymi typu "lance" i czarną, bardzo czytelną, lotniczą tarczą. Subtarcze chronografu zauważa się dopiero po dokładniejszym przyjrzeniu się. Innymi słowy wygląda jak trójwskazówkowy model z "ukrytą" funkcją chronografu. Rozmieszczone w układzie 6-9-12 subtarcze sekundnika (9), licznika 30-minutowego (12) i licznika 12-godzinnego (6) mają ciemniejsze indeksy i ciemniejsze wskazówki, dzięki czemu są one bardzo dyskretne i na co dzień niemal niewidoczne. Choć oczywiście dodatkowe przyciski po obu stronach lotniczej koronki zdradzają, z jakim typem zegarka mamy do czynienia. Podobnie dyskretny, jak wskazówki i indeksy "totalizatorów", jest umieszczony na godzinie trzeciej podwójny datownik z dniem tygodnia i miesiąca oraz ulokowane nad nim logo firmowe. "Zakamuflowane" subtarcze stopera to moim zdaniem świetny pomysł: dosłowne "usunięcie w cień" drugiej funkcji sprawiło, że wreszcie powstał chronograf, który nie wygląda na tak "zagracony" na tarczy, jak jest w rzeczywistości. Dzięki ciemniejszym indeksom i wskazówkom "totalizatorów" oraz ciemniejszemu datownikowi, godzinę na tym chronografie można odczytać jednym rzutem oka. Niemal jak dwa zegarki w jednym: świetna koncepcja, która szczególnie dobrze prezentuje się w ciemności. Pomysł, żeby rzadziej używane funkcje zegarka były mniej widoczne, to prawdziwa innowacja. Laco jest producentem zegarków lotniczych, któremu konsekwentnie udaje się wydobyć nowe i ciekawe pomysły z pozornie wyeksploatowanej koncepcji Beobachtungsuhra. I te pomysły nie wydają się sztuczne, lecz są tak oryginalne i jednocześnie wyglądają na tak oczywiste, że aż dziw bierze, dlaczego nikt inny nie wpadł na to wcześniej. Najpierw przenieśli autentyczne kształty i proporcje 55-milimetrowych kopert wojennych B-Uhrów na mniejsze, współczesne zegarki Flieger Original. Potem odnieśli sukces swoimi postarzanymi modelami Erbstück, oferowanymi od roku 2016. A po czterech latach zaprezentowali chronograf, który na pierwszy rzut oka wygląda jak trójwskazówkowy B-Uhr. Proste, a efektowne! Oczywiście, jeśli ktoś chciałby mieć chronograf, z którego będzie często korzystał, to w takim zegarku stoper powinien być zawsze widoczny i łatwy do odczytania. Zatem taka osoba nie kupi Laco München. Bo to zegarek wprost idealny dla użytkowników, którzy lubią B-Uhry i jednocześnie podobają im się chronografy, jednak nie potrzebują na co dzień zegarka z łatwym do odczytu, wyraźnym stoperem. To zegarek dla osób, dla których obecność "totalizatorów" na tarczy jest czynnikiem rozpraszającym i odwracającym uwagę od szybkiego odczytu aktualnego czasu. W Laco München udało się to wszystko pogodzić w sposób niemal idealny. Niemal, bo na upartego można byłoby się przyczepić do pewnego braku konsekwencji. Otóż długa, wyraźna, świecąca w ciemności wskazówka centralnego sekundnika "przynależy" do stopera, ale jest biała - jak wskazówki godzinowa i minutowa zegarka. Tymczasem niepodświetlona wskazówka subsekundnika zegarka jest ciemna jak wskazówki chronografu, ale mierzy bieżący czas. Jest to więc nie do końca logiczne pod względem kolorystyczno-funkcjonalnym. Rozwiązaniem tego dysonansu mogłoby być szare wykończenie długiej wskazówki chronografu i białe, luminescencyjne pokrycie wskazówki małego sekundnika zegarka. Wtedy wszystkie funkcje chronografu miałyby wskazówki ciemne, wszystkie wskazówki "odmierzające czas" byłyby białe, zaś München wyglądałby tak, jakby w ogóle nie miał żadnego centralnego sekundnika, a jedynie subsekundnik na godzinie dziewiątej. I na pewno nie prezentowałby się tak świetnie, jak teraz! Innym pomysłem mogłoby być wykorzystanie małej wskazówki sekundowej do stopera, a dużej do sekundnika - choć nie wiem, czy takie odwrócenie funkcji jest w ogóle mechanicznie możliwe. A jeśli tak, to jak bardzo kosztowne? I gdyby nawet dałoby się to zrobić, to utrudniałoby to bardzo odczyt wskazania stopera na jego małym sekundniku. Dlatego nie pozostaje nic innego, jak przyjąć do wiadomości, że duże wskazówki są tu po prostu najbardziej dominujące, niezależnie od funkcji. A wizualnie jest genialnie! Ewentualnie można jeszcze mieć stale włączony stoper i jego długą wskazówkę traktować jak standardowy sekundnik, choć nie wiem czy to wyjdzie na zdrowie mechanizmowi. Na koniec 15 zdjęć z internetów, a ja dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie
  12. Dzięki, ale bez przesady z tym specjalistą - do specjalisty jeszcze mi daleko
  13. Trochę historii dla lubiących czytać i trochę zdjęć dwóch ciekawych Laco dla lubiących oglądać Po tym, jak w roku 1997 obchodząca swój 70. jubileusz Stowa uczciła go serią 70 rocznicowych zegarków lotniczych i przypomniała w ten sposób przynależność do grona pięciu producentów drugowojennych Beobachtungsuhrów, trzy lata później firma Laco zrobiła to samo - tylko ze zdecydowanie większym przytupem! Z okazji 75-lecia, w roku 2000 pojawiła się pierwsza współczesna seria limitowanych B-Uhrów Laco o średnicy 55 mm: 75 sztuk zegarków, zbudowanych w około 80% z oryginalnych, drugowojennych części, znajdujących się w magazynach Laco jeszcze od czasów III Rzeszy. Do części tych należały również lekko wybrakowane werki Durowe Cal. D5, pochodzące z firmy stworzonej przez Laco i dla Laco. Ludwig Hummel, współzałożyciel Laco, w październiku 1933 roku powołał do życia Niemiecką Fabrykę Mechanizmów Zegarkowych (Deutsche Uhren Roh Werke - Durowe), uwalniając się w ten sposób od konieczności kupowania do swoich zegarków werków pochodzących od szwajcarskich dostawców. W tej pierwszej współczesnej serii 55-milimetrowych B-Uhrów Laco na pewno były zegarki z tarczą B, jak te o numerach seryjnych 56/75 i 70/75, pokazane na poniższych obrazkach. Nie udało mi się odnaleźć informacji, czy z tarczą A też były - w firmie Laco dziś tego nie wiedzą. Zegarki wyposażone w zamknięty, skórzany pasek lotniczy z nitami i były pakowane w małe, kartonowe pudełko. Cena wynosiła 7500 marek zachodnioniemieckich. W egzemplarzach drugowojennych koperta była antymagnetyczna: z niklowanego mosiądzu, lakierowana. Tak też wygląda koperta limitowanych zegarków, przygotowanych na 75-lecie firmy: malowana na szaro, zgodnie z oryginałem. Na pewno prezentuje się zupełnie inaczej, niż w późniejszych limitacjach 55-milimetrowych zegarków, w których koperty były stalowe, matowo szkiełkowane. Tabelka z wygrawerowanymi danymi została umieszczona wewnątrz dekla, na jego grzbiecie nabito tylko numer seryjny - jak w oryginałach z czasów wojny. Tarcza jest tu we wcześniejszej wersji B, a więc z gładkim okręgiem godzinowym - jeszcze bez świecących punktów, które wprowadzono od 1945 roku. Wskazówki mają obwódki czarne, na zdjęciach egzemplarza nr 56/75 widać charakterystyczne spękanie materiału luminescencyjnego. Wskazówka minutowa jest od modelu A ("lanca") - Beobachtungsuhry typu B ze wskazówką minutową od typu A nazywane są często "przejściowymi", choć w czasach III Rzeszy firma Laco nigdy takich zegarków nie produkowała. Każdy fabrycznie nowy B-Uhr Baumuster B wychodził od nich z obiema wskazówkami B ("miecze"). Jak napisał mi pan Marcel Smolarczyk z firmy Laco, zegarki z tarczą typu B i wskazówką minutową typu A nie były produkowane seryjnie, lecz konfiguracja taka powstawała na przestrzeni lat, podczas remontów zegarków, kiedy to właściwe wskazówki nie były dostępne i wstawiano takie, jakie akurat znajdowano w magazynach. Nie tylko na deklu, ale i na każdym werku nabito numer seryjny limitacji, zapisany jako xx/75 - oczywiście zgodny z numerem zegarka, w którym mechanizm zainstalowano. Werk Durowe Cal. D5 miał 22 kamienie, ręczny naciąg ze stopsekundą, słuszną średnicę 49,4 mm, a wyprodukowano go w liczbie ok. 6500 sztuk. Wyjątkowym jak na swoje czasy był charakterystyczny mostek, łożyskujący przekładnię zębatą bezpośrednio napędzanej wskazówki centralnego sekundnika, co ponoć było gwarancją najwyższej dokładności zegarka, nawet podczas najbardziej ekstremalnych manewrów czy wręcz akrobacji lotniczych. Jak wspomniano wcześniej, jubileuszowe zegarki składają się w około 80% z oryginalnych części. Brakujące drobne elementy - w tym zębatki, wszystkie śruby i niektóre koła - zostały wyprodukowane współcześnie. Durowe Cal. D5 pierwotnie oferowany był bez zabezpieczenia antywstrząsowego i nie otrzymały go także egzemplarze przeznaczone do zegarków z jubileuszowej serii na 75-lecie marki. Na pierwszych 14 zdjęciach pokazany jest rocznicowy Laco nr 70/75, na kolejnych 10 jest egzemplarz nr 56/75. Dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie
  14. Laco Erbstück w trzech rozmiarach: 39, 42 i 45 mm
  15. Marzenia marzeniami, ale cele to albo ceramiczny SMP 300M 43,5 mm (210.92.44.20.01.001), albo Railmaster 41 mm (2502.52.00), bo 300M jeszcze nie miałem, a sprzedanego Railmastera XXL 49,2 mm jakoś mi brakuje. A że denerwował mnie w nim mały sekundnik, to teraz niech będzie Rail z centralną sekundą
  16. Na razie czarny, ale będzie niebieski Już kontaktowałem się z Laco - za 150 EUR wymienią mi tarczę i przy okazji zrobią "podstawowy przegląd", cokolwiek to oznacza. Zegarek odkupiłem od znajomego, który jest nie za bardzo zegarkowy, więc kiedy mnie poprosił o pomoc, to sam mu tego pilocika skonfigurowałem jak dla siebie, za wyjątkiem koloru tarczy - w styczniu 2023 niebieskich tarcz jeszcze nie było. Jest więc mechanizm Top, obustronny antyrefleks, pełny dekiel, grawirung "FL23883" i dodatkowy pasek skórzany. Nie wiem ile razy poprzedni właściciel go założył, ale zegarek jak nowy, a kosztował mnie 3600 zł - żal było nie kupić tylko dlatego, że tarcza czarna, a nie niebieska jak sobie wymarzyłem L2L = 50,2 mm wysokość = 11,45 mm
  17. Najnowszy zakup - Stuttgart Pro. Na razie zachwyt niemal bezkrytyczny, ale ponoszę trochę dłużej i podzielę się szczegółowo wrażeniami
  18. Niestety, nie mam z czym porównać Żeby było to uczciwe porównanie, wypadałoby zestawić zegarki nie tylko tego samego typu (piloty), ale z chociaż trochę zbliżonej półki cenowej, z tego samego typu mechanizmem (automat), do tego o zbliżonych wymiarach (czyli powiedzmy 42-44 mm) i z nieortodoksyjną kopertą (czyli Flieger Original i chiński Hruodland wzorowany na Laco odpadają), a najlepiej jeszcze, żeby wszyscy zawodnicy byli na bransolecie i mieli logo na tarczy. Z nadających się do takiego porównania zegarków miałem tylko Poliota Flugkapitana 43 mm (ale z tarczą B), Archimede 42H i Ticino Pilota 44 mm - przy czym wszystkie na pasku. Do tego Poljot i Ticek to jednak nie ta półka cenowo-jakościowa, więc to już by było tak baaardzo na siłę. Archimede nie ma do Laco Pro podjazdu. Jedyna jego przewaga nad Laco to genialne wskazówki godzinowa i minutowa, a zwłaszcza minutowa - zachwycająca, z lumą sięgającą aż do indeksów minutowych. Ale nie mam już ani Ticno 44 mm, ani Archimede 42 mm - fotki porównawcze obu poniżej.
  19. Dzięki Taki, jak Twój: Flieger Pro Stuttgart, 43 mm, szczotkowany, FL23883, automat Top, pełny dekiel, obustronny antyrefleks.
  20. Dostarczony 26 listopada i od tego dnia nie schodzi z nadgarstka
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.