Pod względem wykonania, to właściwie ten sam poziom (MM300, SLA017, SLA033).
Pod wględem designu, to co kto lubi, bo koperta MM300 jest dość ciekawa, a żółw też nie jest taki ostatni - szczotkowanie od dołu fajowe, szczotkowanie na górnej części zaoblonych uszu, itd.
Natomiast, jeśli chodzi o komfort noszenia, to wyraźnie wygodniejszy jest sla033, bo niżej ma środek ciężkości i jest cieńszy znacznie. Nie przeszkadza zupełnie średnica.
Oczywiście piszę tu o komforcie na perlonie, bo fabryczny silikon ciągnie za skórę i rękaw, a poza tym wygląda obleśnie po chwili noszenia - paprochy. Czekam teraz na choco bara od uncle seiko i zobaczę jak na dobrej gumie się nosi.
Ogólnie czy warto? Ciężkie pytanie, bo droższy jest od MM300, ale wcale nie można powiedzieć, że jednoznacznie "lepszy". Po prostu limitka i stąd wyższa cena.
Jak ktoś jest zagorzałym fanem Seiko/Czasu Apokalipsy/Willarda, to i tak kupi. Dla pozostałych dużą rolę odegra średnica nadgarstka, bo jak ma sporą, to spokojnie MM300 będzie cacy. Ja nie mam tak dużego (~17,5 cm) i jednak sla033 jest wyraźnie wygodniejszy.
Dla mnie oba cała trójka jest równie fajna na swój sposób!