No to żeś go pocieszył Ritter! To wg Ciebie lepiej, żeby miał tą chorobę i się z nią zmagał i wyleczył się z niej niż to, że w badaniach wyszło, że jej nie ma i jest zdrowy? Oczywiście nikt mu nie zagwarantuje, że nie zachoruje za jakiś czas ale na dzień dzisiejszy Angelo jest zdrowy i powinien skakać z radości. Ja niestety mam tego pecha, że w mojej rodzinie jest rak - moja ciotka zmarła na raka, moja matka 7 lat temu też zmarła na raka a jakiś miesiąc temu wykryto u mojej szwagierki ostrą białaczkę szpikową. W przypadku choroby Matki to mnie jakoś w tym czasie odsunęła - sama chciała przez to przejść ale w przypadku mojej szwagierki - jako bardzo zżyta rodzina - czekaliśmy każdego dnia na jakieś wieści i popadaliśmy to w rozpacz jak były złe wyniki a to w zachwyt jak wyniki było dobre. Dzisiaj po miesiącu i pierwszej chemii wychodzi na tydzień do domu a rodzina cała szczęśliwa. Przychylę się jedynie to Twojego ostatniego zdania - aby z pewnymi rzeczami nie czekać - ja zwlekałem i nie pożegnałem się z Matką. Angelo super, że jesteś zdrowy ale nie nastawiaj się, że aż 26 lat będziesz omijał lekarza! - ale szczerze Ci tego życzę