Generalnie jest różnie. Zegarmistrzowie cenią swój czas i wiedzę. Ja mam ceny "hurtowe" ale , nie mam terminów . Zegarki moje są zapchaj "dziurą" koszyka Elmy. Klienci z ulicy mają ceny 2-3-4 krotnie wyższe i termin ( choć nie zawsze ). W zależności od ilości zegarków w serwisie zegarmistrz naprawiać może kilka do kilkunastu na raz. Jeżeli ma jeden zegarek to czyszczenie odbywa się ręcznie - lub "po łebkach". Nikt nie uruchomi "elmy" dla jednego zegarka. U mojego zegarmistrza "Porcja " mechanizmów (jest kilka lub kilkanaście ) jest rozbierana myta w Elmie i składana/smarowana/naprawiana. Ten sposób zmniejsza koszt "roboczogodziny" . Większa cena za zegarki droższe wynika tylko i wyłącznie z odpowiedzialności zegarmistrza za popełniane błędy ( koszt np. koła minutowego do Omegi jest wyższy niż do Poljota) . Słyszałem o przypadku uszkodzenia ceramicznej tarczy Rado która kosztuje ok. 2000 zł. . Generalnie i to też można obejść gdyż to na mnie spoczywa obowiązek zapewnienia części zamiennych , nawet jak zostaną uszkodzone przez zegarmistrza ( taki deal) . Plusem takiego rozwiązania jest serwisowanie Omeg/Longinesów/ Doxa/ Tissotów itd... za 40 zł. wg. schematu wyżej podanego a minusem że coś "zgubi" bo jeszcze nic nie popsuł. Oczywiście mój zegarmistrz posiada tytuł "mistrzowski" nadany przez cech.