Taki oto secesyjny Junghans wpadł mi ostatnio w łapki do odświeżenia. Nie żebym była fanką budzików w drewnianych obudowach, jakoś zdecydowanie wole blaszaki. Budzik nabył mój przyjaciel, a ja go nieco odświeżyłam. Podoba mi się jego prosta a za razem elegancka forma Zdjęłam resztki starego wosku, wyszlifowałam, zawoskowałam i wypolerowałam. Metalowe części dekiel i dzwonek oczyściłam i fajnie wyglądają nadgryzione zębem czasu. Mechanizm do czyszczenia ale budzik chodzi i o dziwo nawet punktlich;) Na deklu napisy sugerujące ze produkowany na rynek francuski. Tarcza celuloidowa z lekkim przypałem Obudowa z litego drewna nieznanego mi gatunku, na pewno nie dąb, bo gładki po wyszlifowaniu i wypolerowaniu jak jedwab, (zero kołatka i śladu po nim). Skrzynka jest dość ciężka, bo przy wymiarach 22 x 22( na dole) waży 0,75 kg, Może mahoń?