Po dzisiejszym GP wiem więcej:
- Pewien redaktor Cezary G. skompromitował się już w moich oczach zupełnie.
- Merc zaliczył swój największy fuckup w ostatnich latach, przebili nawet grande strategię czerwonych.
- George potwierdził, że to świetny driver, Bottas nawet nie próbował wyjść z roli kierowcy nr 2. Choć trzeba przyznać, że zespół chciał zwycięstwa Georga. Po zmianie na twarde u Russela, Bottas został jeszcze kilka ładnych kółek na mediumach zupełnie niepotrzebnie tracąc dobre 5-6 sekund. Ten drugi pit podczas neutralizacji, też mam wrażenie że trochę pod Georga bo widać było, że jechał gorzej niż na pośredniej mieszance (pomijam te zgłaszane przez niego kłopoty z mocą). Nic mu jednak nie ujmując, wygrałby to gdyby nie ten cały cyrk.
- Perez ma sezon życia, strasznie go szkoda, jeśli nie znajdzie fotela. Jak Albon zostanie, to znaczy, że wpływy Tajów w RB są ogromne.