Jakiś czas temu czytałem ciekawy wątek na forum CWL na temat strategii odnośnie do wyprzedaży, i tu sprawa była prosta: z jednej strony wyprzedaż to pozbycie się zalegających stanów magazynowych, uwolnienie kapitału i zrobienie miejsca pod nowe modele, zmiana logo, ale z drugiej, celowe działanie CWL aby ludzie kupili ich zegarki na próbę. Jak się okazało ta strategia się sprawdziła i okazuje się, że Ci co kupili produkty przecenione wracają po zegarki w regularnych cenach. To działa. Niestety, ale chyba "stety" wraz z umacnianiem się pozycji firmy na rynku, firma będzie wprowadzać do produkcji rozwiązania bardziej pracochłonne, a tym samym kosztujące, przykład: C60 MkIII. Kolega @vitriol jakiś czas temu wyliczył ile to "nowych" rozwiązań pojawiło się w ich flagowym nurku, a to wszystko przecież kosztuje. Dodatkowo, do tego wszystkiego dochodzi jeszcze zmiana wartości pieniądza w czasie i dodatkowe koszty, których nie widzimy, bo o cenie zegarka lubimy myśleć jako o koszcie materiałów plus robocizna. Ponadto, skoro ceny innych zegarków rosną, to czemu nie mają rosnąć ceny zegarków CWL?
Odnośnie do Nearly New, to jak sprzedaje się zegarki przez Internet opcją zwrotu, to przecież coś trzeba z tym zwracanym towarem zrobić, prawda? Fajnie, że firma nie stawia na odpicowywanie ich i sprzedawanie jako nowych, a sprzedaje je po prostu z rabatem.
Realna cena... no cóż, dawno dawno temu... każdy chciał kupić C60 MkII w cenie wyprzedażowej... a teraz... Sam ost. szukałem i niestety ale za zegarek w dobrym stanie, w takiej jak chcę wersji kolorystycznej, trzeba zapłacić cenę zbliżoną do ceny regularnej MkII.
I na koniec porównanie z konkurencją... myślę, że każdy z Nas się zgodzi, że na dłuższą metę i tak kupujemy zegarki sercem, a każda cena za mechanika, jak by nie była jest po prostu za duża. Gdyby tak nie było, każdy z Nas kupił by jakiś kwarcyk do 100USD i byłoby pozamiatane. To, że porównujemy ceny, to jest tylko próba racjonalizacji Naszych szaleństw zakupowych...