Pracując w branży rolnej, z moich doświadczeń wynika, że najintensywniej tuczony jest drób, następnie świnie, a dużo dużo dalej jest bydło. skrócenie czasu tuczu wynika nie tylko ze zmian w paszach, ale duży wpływ, jeśli nie największy, ma genetyka. Co do żywności "zdrowej/niezdrowej". Coraz większą popularnością cieszy się żywność i produkty ekologiczne. Z definicji są to produkty oznaczone specjalnym certyfikatem wydanym przez odpowiednią jednostkę (nie mylić z produktami regionalnymi, nazwami chronionymi itp.). Wiadomo że np. marchew sprzedawana luzem nie będzie miała znaczka, ale sprzedający w dowód że to produkt ekologiczny powinien przedstawić dokument certyfikacji gospodarstwa. Oczywiście i tutaj zdarzają się oszustwa, ale w mojej opinii dość rzadko. Po za tym jest na prawdę sporo gospodarstw które uprawiają rośliny i hodują zwierzęta ekologicznie z pasji, dla lepszego jutra. Przy zwiększonych dopłatach i odpowiedniej wielkości gospodarstwa nawet da sie z tego żyć. Skoro żywność ekologiczna jest taka dobra i zdrowa, do dlaczego nie leży na półkach marketów zamiast tradycyjnej? Bo jest droga w produkcji. Z 1 hektara uzyskuje się 1/2, czasem 1/3 plonu jak w konwencjonalnej produkcji, zwierzęta rosną 2 razy dłużej bo są to stare rasy i żywione bez dodatków witaminowych (do żywienia ich muszą być wykorzystywane pasze pochodzenia ekologicznego). Przykład wędliny własnej produckji (moich rodziców). Znajomi w pracy poprosili mnie, żebym przekonał rodziców do przerobienia świni na szynki, kiełbasy, żeby mogli to kupić przy okazji nadchodzących świąt. Ważyliśmy mięso przy produkcji kiełbasy. z 23 kg zmielonego mięsa na kiełbasę po uwędzeniu było dokładnie 16 kg gotowej kiełbasy. W przypadku wyrobów tzw. sklepowych proporcje kształtują się odwrotnie. Po podliczeniu kosztów mięsa i robocizny, za kiełbasę musieli sobie życzyć co najmniej 25-30 zł/kg, szynka była chyba ok. 10 zł droższa.