No tak zrozumiałem post Mariusza - pierwszy wymyślony ( nie reedycja ) zegarek ( właściwe wersja ) który odniósł sukces ale na tej zasadzie to zielona wersja SUBa też ;-) i była wcześniej... I wtedy jest taka sra...o pardon - jaśniejsza? Chyba wolałbym aby ten bezel był bardziej czekoladowy ale może jak zacznę jeść deserową to się przekonam...Jest to też chyba najdroższy 2T w ofercie...za dużo tych przeszkód ...
Prawda, dodatkowo IMO wygląda gorzej ( jak przysłowiowe kajdany ) Dlatego moim zdaniem jest to też duży minus nowej wersji 300 gdzie bransoleta jest dodatkowo szersza także w kwestii bransolet Omega mam nadzieję nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa ;-) Ale żeby być sprawiedliwym Moon na wszystkim wygląda dobrze EDIT poza krokodylami ;-)
Koncepcja była ciekawa ale poza „odlotem” od cenionych poprzedników wpływał negatywnie na symetrię i czytelność tarczy. Dla mnie to on w ogóle mógłby daty nie mieć ale na szczęście ta jest nienachalna.
U Kolegi Andreasa to nigdy nie wiesz czy to nie kolejny rzadki szufladowiec vintage z Reich’u ;-) Koledze Stork obok gratulacji zadam trudne pytanie ile magii jest w samym zegarku a ile w fakcie jego niedostępności? Ale to po kilku tygodniach najlepiej odpowiedzieć no i trochę zależy też jakie masz inne zegarki ;-)
Nadal najsłabszym punktem jest klon mechanizmu i 3 razy większa odchylka. Masz pod ręką jakieś porównanie do oryginału -ciekawe czy wyeliminowali zwyczajowe mankamenty - ciężar, klikanie bezela,laserowe logo, lupa, jakość indeksów na bezelu.
Szkoda czasu na donkiszoterię kolegi lmeda. Jemu chyba każdy Rolex kojarzy się z wiatrakiem ;-) .Wartość rynkowa nie ma nic wspólnego z poziomem skomplikowania dzieła a to że na rynku mniej kombinowania z Omegami wynika z mniejszej ilości grubo wycenianych egzemplarzy, choć niektóre pre Moony i Moonwatche doczekały się kombinowania . Poza tym Omega w przeciwieństwie do Rolexa udostępnia ( zarówno w oficjalnych jak i miłośników kanałach ) w znacznie większym stopniu wgląd we własną historię. Każdy może sprawdzić czy był taki model.
No niestety przy takich ilościach zegarków i części tych oryginalnych i tych fejkowych na rynku żadna cena nie jest gwarancją zakupu oryginału. Skoro mylą się serwisujący Rolexy i trafiają się wpadki na aukcjach to znaczy że ten biznes jest always risky. Oczywiście można minimalizować ryzyko ale polegając wyłącznie na własnej wiedzy a i tak proces weryfikacji wydaje się trudniejszy niż interpretacja krzywej EKG ;-)
Ja generalnie od czasów szkoły nie lubię przedmiotów gdzie jest za dużo wyjątków lub pola do nadinterpretacji ...”zasadniczo tarcza powinna wyglądać tak do tego momentu a od tego srak ale był okres przejściowy w którym mogła być tak/srak lub śmak bo Rolexowi szkoda było nie wykorzystać magazynu części...tych wyjątków jest tak dużo że nawet Rolex ich nie ogarnia i nie komentuje. Ze szkolnych ciekawych gier to wolałem tę no...butelkę ;-) Ale szacun że kolegom się chce czytać te opracowania ...one mnie nadal nie upewniają że zakup takiego zegark to nie rosyjska ruletka a właściwie upewniają mnie że ryzyko nabycia fejka lub frankena jest bardzo duże...
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.