Oczywiście masz rację, że brak lekarzy i pielęgniarek to efekt wieloletnich zaniedbań ale tym bardziej mając ograniczone zasoby powinni lepiej nimi zarządzić. Przede wszystkim od początku zamiast straszyć kadrę medyczną powinni nie skąpić grosza by ją zabezpieczyć ( ładnych kilka miesięcy lekarze wyrywali na rynku sprzęt ochronny za własną kasę lub dostawali od firm) , edukować ( ilu lekarzy i pielęgniarek OIOMowych przybyło w ostatnim roku ? ) i motywować - zamiast powołań , dodatki finansowe. Zamiast zamieniać całe szpitale na COVIDowe - tworzyć oddziały COVIDowe przy każdym szpitalu - to dałoby większą lokalną elastyczność przesuwania kadry między oddziałami. Wiadomo, że niektóre specjalizacje są strategiczne a inne działają w obszarze pewnego komfortu czasowego w kontekście rokowania pacjenta. Lekarze rodzinni gdyby od początku dostali wsparcie środkami ochrony i edukacją mogli dostać też strategiczne cele - utrzymać kontakt z pacjentami by zapewnić kontrolę chorób przewlekłych ( wiadomo było że Ci pacjenci w razie zakażenia rokują gorzej ) , kierować na diagnostykę i do szpitali przypadki nie cierpiące zwłoki. Szczepienia grupy zero to też jakiś żart - wysyłanie lekarzy po kilkaset kilometrów do zaszczepienia, nie dokończenie grupy zero i rozpoczęcie propagandowo kolejnych grup, nadal część lekarzy, pielęgniarek, rejestratorek, studentów nie jest zaszczepiona.