Mamy za mało lekarzy i pielęgniarek ( „ niech jadą” ) w ogóle i za mało wyszkolonych do opieki nad cięższym pacjentem COVIDowym ( jakby w czerwcu nie było wiadomo że jesienią 2020 i wiosną 2021 będą kolejne fale i trzeba szkolić kolejne grupy lekarzy i pielęgniarek) . Mamy szpitale tymczasowe pobudowane w bezsensownych miejscach z dala od szpitali klasycznych skutkiem czego nie mogą korzystać z tego samego personelu ( podkupując go sobie po zawyżonych stawkach ) i transport między nimi blokuje dodatkowo karetki. Nie mamy dobrego systemu koordynacji miejsc COVIDowych więc karetki jeżdżą bez sensu po całej Polsce.
Mamy społeczeństwo tak zmęczone absurdalnymi decyzjami władzuni i nieufne w stosunku do jakiejkolwiek opinii i wk...one kolejnymi aferami i ofiarami , że lockdown jest nie egzekwowalny. Mamy chaos w systemie szczepień - rządowy system centralnej rejestracji pogubił od samego początku pacjentów więc nadal część personelu medycznego z grupy zero jest niezaszczepiona. Wszystko prawda. Tylko czy w tej sytuacji receptą na uratowanie ojca z zawałem, matki z nowotworem, sąsiada po wypadku czy dziecka które się zakrztusiło jest negowanie pandemii , nawoływanie do bojkotu maseczek, dystansu, szczepień? Czy obecnie otwarcie wszystkich miejsc gdzie mogliśmy się kiedyś spotykać sprawi, że nagle przybędzie lekarzy, pielęgniarek, wolnych łóżek COVIDowych, karetek ? Bo pacjentów przybędzie na pewno...I wtedy racjonalnemu 40 latkowi nie pomoże, że nie chodził na siłownię i do restauracji a zakupy zamawiał przez internet ....bo jak oglądając dziennikTVP dostanie zawału to umrze w domu na oczach bezradnej rodziny. Bo wszystkie karetki zajęte zwożeniem „bohaterów” naszych czasów co to COVIDowi się nie kłaniali...do czasu.