Dzięki. To motywuje, ale i korzyści są W zeszłym roku, rozmawiałem z kumplami o bieganiu. Oni tacy raczej nie ruchawi, tzn. nadwaga, fajki - wiadomo. Pytają ile biegam. Mówię, że tak średnio 6 km dziennie. Popatrzyli się po sobie i mówią tak mało? Mówię żaden z was nawet połowy nie przebiegnie, już nie mówiąc o codziennym bieganiu. Zaczęli się śmiać. Zrobiliśmy zakład. Umówiliśmy się za tydzień (chcieli podszlifować formę ). Zakład polegał na tym, że biegliśmy na 10 km. Ja sam oni sztafeta - każdy po 2,5 km. Kto wygra, stawia skrzynkę browarów. Ustaliliśmy trasę, ustawili się na odpowiednich dystansach i ruszyliśmy. Więc tak pierwszego zgubiłem z oczu po chwili, bo droga kręta była ale dobiegł do następnego jakoś (potem mu było niedobrze przez 2 godziny), a drugi zadzwonił do mnie, po paru minutach, że się wycofuje, więc trzeci i czwarty mieli już wolne Zapytałem, czy może jutro spróbujemy. Nikt nic się nie odezwał. Za 15 min miałem skrzynkę Harnasia, a w sumie, to napisałem, to żeby się pochwalić, że piwo wygrałem