No to kłopot. Pompa ciepła i panele to może być najlepsze rozwiązanie.
Racja, sąsiedzi wycinali drzewa bo było można, nie pod fotowoltaikę. Nie mają paneli. Bo drzewa to kłopot, liście, gałęzie, a jak wieje to strach się bać. Zagadywali mnie przez płot co ja taki dziwny i nie tnę.
100% racji. Często ma sens, ale również często nie ma.
2.400 pln rocznie za ogrzewanie to super wynik. Prądu trochę dużo. Może warto zanalizować, dlaczego tak dużo go zużywasz? Może piec na pellet - nie wiem, nie znam się na takich piecach.
Jak masz za 40.000 panele z pompą to nic tylko brać. Nie wiem skąd jesteś, ale w okolicach Warszawy koszt pompy na dom 150 m2 to 65.000-75.000 pln.
Pamiętaj, że i tak pewne koszty prądu będziesz musiał ponosić. Założę się o dobre whisky, że instalacja nie zamortuzuje się w 8 lat. Nawet w 10 nie.
Z tym zmniejszeniem obciążenia energetyki to się nie zgodzę. Tak by było, gdybyś cały wyprodukowany prąd sam zużywał. A Ty produkujesz go najwięcej, kiedy zużywasz najmniej (jesteś w pracy, dzieci w szkole, w domu włączona tylko lodówka 😉). Dopóki prosumentów było stosunkowo niewielu, nikt się nad tym nie zastanawiał. Teraz w słoneczne dni masz spore nadwyżki prądu, których zużycie stało się kłopotliwe.
Trzeba ten prąd przesyłać dość daleko, do zakładów produkcyjnych czy innych energochłonnych obiektów. Przy naszej sieci nie jest to wcale proste. A ograniczenie "pracy elektrowni" jest niezmiernie trudne i kosztowne.
Jestem głęboko przekonany, że przyszłością jest ograniczenie konsumpcji i samowystarczalność.
A nie pompowanie do sieci prądu, żeby odebrać go w zimowe, ciemne dni.