-
Liczba zawartości
164 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Qdlaty
-
To Ty powiesiłeś? Czyżbyśmy byli sąsiadami?
-
U mnie taka fotka z dziesiejszej przejażdżki.
-
Aha. Ktoś po prawej stanął jak p*pa. Ty tuż obok niego, krzywo jak p*pa. Skoda też obok, ciasno jak w p*pie. Każdy miał dzięki temu dwa metry bliżej do kibla. Wam trzem to chyba tylko czapka ciąży 😜
-
Nie masz kominów to masz rekuperator? Ile to teraz kosztuje z rozprowadzeniem? 30.000 pln? 35.000 pln? I dodatkowe urządzenie w domu, które pracuje cały czas. Aha, i nie masz kominka. Dla mnie to byłoby nie do zaakceptowania. Chociaż palę raptem kilkanaście razy w roku. Lata mijają, technika idzie naprzód, ale te wszystkie eko oszczędności to nie są tanie rzeczy Panie 😉
-
Z tego co wiem to są płatne. Ale można bez problemu korzystać z darmowych OpenStreetMap.
-
No to kłopot. Pompa ciepła i panele to może być najlepsze rozwiązanie. Racja, sąsiedzi wycinali drzewa bo było można, nie pod fotowoltaikę. Nie mają paneli. Bo drzewa to kłopot, liście, gałęzie, a jak wieje to strach się bać. Zagadywali mnie przez płot co ja taki dziwny i nie tnę. 100% racji. Często ma sens, ale również często nie ma. 2.400 pln rocznie za ogrzewanie to super wynik. Prądu trochę dużo. Może warto zanalizować, dlaczego tak dużo go zużywasz? Może piec na pellet - nie wiem, nie znam się na takich piecach. Jak masz za 40.000 panele z pompą to nic tylko brać. Nie wiem skąd jesteś, ale w okolicach Warszawy koszt pompy na dom 150 m2 to 65.000-75.000 pln. Pamiętaj, że i tak pewne koszty prądu będziesz musiał ponosić. Założę się o dobre whisky, że instalacja nie zamortuzuje się w 8 lat. Nawet w 10 nie. Z tym zmniejszeniem obciążenia energetyki to się nie zgodzę. Tak by było, gdybyś cały wyprodukowany prąd sam zużywał. A Ty produkujesz go najwięcej, kiedy zużywasz najmniej (jesteś w pracy, dzieci w szkole, w domu włączona tylko lodówka 😉). Dopóki prosumentów było stosunkowo niewielu, nikt się nad tym nie zastanawiał. Teraz w słoneczne dni masz spore nadwyżki prądu, których zużycie stało się kłopotliwe. Trzeba ten prąd przesyłać dość daleko, do zakładów produkcyjnych czy innych energochłonnych obiektów. Przy naszej sieci nie jest to wcale proste. A ograniczenie "pracy elektrowni" jest niezmiernie trudne i kosztowne. Jestem głęboko przekonany, że przyszłością jest ograniczenie konsumpcji i samowystarczalność. A nie pompowanie do sieci prądu, żeby odebrać go w zimowe, ciemne dni.
-
No i to jest idea! Żeby działały panele, wycinam drzewa. Robi mi się w domu za gorąco. Wywalam kocioł gazowy i montuję odwracalną pompę ciepła. Żeby się chłodzić 😁 Dla uproszczenia: panele 20.000 + pompa 80.000. I teraz mam po co żyć! Nie tylko na złość ZUSowi, ale też żeby doczekać zwrotu z inwestycji. Panowie, ja nie jestem przeciwnikiem pomp, paneli czy solarów. Gdybym miał duży dom po środku pola i musiał grzać go prądem to na pewno szedł był w pompę + panele. Ale mam mały domek, którego miesięczne koszty utrzymania są dla mnie kompletnie marginalne w budżecie. Ba, pewnie koszt alkoholu wypitego w miesiącu przekracza koszt utrzymania domu 🤣 To co ja mam się doktoryzować z paneli, martwić o wybór firmy, martwić o gałęzie i drzewa, patrzeć codziennie na to "COŚ" na dachu... To ja sobie zrobię drinka i wypiję Wasze zdrowie. PS. Jak budowałem dom prawie 15 lat temu to kumpel mnie namawiał: idź w pompę ciepła. Zobaczysz, jak Ci Ruscy gaz wyłączą to będziesz płakał. Nie wyłączyli, gaz znacząco nie podrożał. A ja sobie piję drinka 😉
-
Jeśli prąd drastycznie nie podrożeje lub nie zmienię modelu korzystania z prądu (ogrzewanie lub samochód elektryczny) nie ma żadnych szans na amortyzację w 7-12 lat. Wręcz przeciwnie, za kilka lat dzieci zaczną się wyprowadzać i zamiast 3 prań w tygodniu będzie jedno, mniej zapalonych świateł, mniej komputerów itp. Żeby mieć nasłoneczniony dach musiałbym wyciąć drzewa. Wtedy w lato zrobi się za gorąco i założę klimę (jak wszyscy ekologiczni sąsiedzi z okolicy, którzy podczas lex Szyszko wycięli co się da). Kiedyś był szał na pompy ciepła, potem na solary, teraz na panele…. Przy małym domu i ogrzewaniu gazowym (z sieci) nie ma sensu żadne OZE. A ekologię to odsuńmy na bok, bo najgłośniej o niej mówią ludzie w domach po 300-400 m2, bez jednego drzewa na działce, za to z klimą, podlewaniem ogrodu, i 200-konnym dieslem w garażu.
-
400/miesiąc to dużo. Ja sprawdziłem moje rachunki. Od 12.02.2020 do 11.02.2021 zapłaciłem za prąd dokładnie 1831 pln. I to rekordowo dużo, bo covid i wszyscy siedzieliśmy w domu. W poprzednich latach koszty prądu rocznie to 1450-1550 pln. Jakbym zainstalował panele, to i tak jakieś opłaty za prąd musiałbym ponosić (abonamentowe, stałe, jakieś zużycie itd.). Bez doktoryzowania się strzelam 50 pln / miesiąc czyli 600 pln rocznie. Czyli maksymalnie mogę oszczędzić 900-1000 pln / rok. Inwestycja będzie zwracać się przez 16-18 lat (z dofinansowaniem) lub 23-25 lat bez dofinansowania. Nie mam co sobie panelami głowy zawracać. Chyba, żebym zmienił sposób ogrzewania domu na elektryczne. Pomijam wzrost cen prądu bo to wróżenie z fusów.
-
Jak piaszczysta plaża to nie ma jak Omis. Ale to dalej na południe. Tam mam namiary na super apartamenty.
-
Ja wcześniej korzystałem z Google Maps, ale do Garmin Connect startu nie ma. Strava też mi nie podeszła. Albo nie potrafiłem rozgryźć funkcji 😝
-
Ciekawe czy są jakieś aplikacje na telefon, które pozwolą tak fajnie planować trasy jak Garmin Connect.
-
Jeśli tylko na rower to tak. Ja sporo biegam i telefon w pokrowcu na ramieniu doprowadzał mnie do szału. Garmin był wybawieniem 😀
-
Robiłem dwa razy przymiarki do Villas Rubin ale cena była co najmniej +30% w stosunku do apartamentu w pierwszej linii przy plaży. W tym roku po raz pierwszy ryzykujemy hotel (nie apartament) i wybraliśmy Crystal Sunny Valamar. Kolega jedzie do Villas, to płaci więcej za sam domek co my za apartament rodzinny z wyżywieniem.
-
6X jest ogromny i ciężki. Ja wybrałem 6 Pro i jestem bardzo zadowolony. Jeśli chodzi o funkcje to ma wszystko, czego potrzebuję. Nie spodziewałem się, że mapy to taka fajna sprawa. Wieczorem planuję sobie trasę na następny dzień i zegarek prowadzi mnie jak nawigacja. Od kiedy mam Garmina to odkryłem nowe miejsca i trasy w mojej okolicy. Aha, możesz w zegarku odczytać smsa, czy odebrać telefon.
-
Dzięki za rady. Pewnie skończy się na pełnym. Kompromisy to jednak finansowa przesada jak na toczenie się wokół komina. Przednia opona nadaje się tylko na śmietnik. Trochę wypadłem z obiegu 2-kółek. Co myślicie o Pirelli? PIRELLI ANGEL SCOOTER 110/90-12 64P TL Widzę teraz znacznie więcej marek opon niż za czasów mojej młodości i przygody z motocyklami: IRC? Deli? Billas? Co to za wynalazki? Kenda to pamiętam z marketowych rowerów. Aha, czy w obecnych czasach normalny wulkanizator zmieni oponę? Czy nadal trzeba szukać specjalisty?
-
Cześć. Jest do kupienia Fiat Punto 2015 z pewnych rąk. Wrzuciłem info w ofertach niezegarkowych. Sorry, nie chcę robić bazaru z tego działu. Ale naprawdę szkoda, żeby poszedł do handlarza lub w rozliczeniu w komisie. Q.
-
Hej. Przez przypadek zawitała u mnie Yamaha Majesty 250. Miałem ją sprzedać, ale dzisiaj pojeździłem i tak sobie myślę, że może zostawię ją na sezon. Dostałem ją z otwartym kaskiem i to fajniejsze uczucie niż w pełnym. I tak jest za mały, więc muszę kupić drugi. Jak myślicie, brać otwarty czy jednak ze względów bezpieczeństwa zamknięty? Akurat pasujący zamknięty jest na bazarku, wiec temat do szybkiego ogarnięcia. Aha, to nie ma być środek transportu. Ot, może czasem rundka po wsi, albo do Warszawy coś załatwić. Dla fanu, nie z musu. Q.
-
Ech.... Pamiętam dawne czasy. Jechałem Fiatem Uno 0,9 na Oktoberfest do Monachium. Jak już udało mi się wbić na lewy pas i rozpędzić do 110 km/h to szczałem z radości 😂
-
Dzięki Loco 👍 Teraz googlanie jest łatwiejsze. Wygląda jak do M1910.
-
Cześć. Czy może rozpoznajecie to logo? Z jakiej broni może pochodzić magazynek? Googlałem, ale bezskutecznie. 7,65 to chyba był dość popularny kaliber podczas II wojny. Dzięki, Q.
-
Niestety, tak wygląda codzienność. Załączam kartę zgonu mojego Taty, który zmarł w styczniu. Tak więc to nie jest historia "znajomego szwagra wujka". Tylko moja. Dlatego też proszę o powstrzymanie się od wycieczek osobistych i ataków personalnych. Tata od ponad 2 lat miał nieoperacyjnego raka płuc. Przechodził cykle chemii, radioterapii, immunoterapii. Raz było lepiej, raz gorzej, ale funkcjonował nadzwyczaj dobrze. W pełni samodzielnie. Na jesieni Tata coraz mniej jadł, na początku grudnia już wcale. Zaczął wymiotować krwią, wezwaliśmy karetkę, został zabrany do szpitala. Diagnoza - perforacja przewodu pokarmowego spowodowana naciekami nowotworowymi. Podczas przyjęcia do szpitala test na covid - wynik negatywny. Tata w szpitalu czuł się coraz gorzej, był coraz słabszy. Karmienie tylko dożylne, próby założenia stentu nie powiodły się. Po ok. 10-12 dniach Tata mówi, że przenoszą go na oddział covidowy. Nie kojarzył, żeby pobierali mu wymaz. Nikt z nim tego nie omawiał, na przykład wystąpienia objawów (gorączki, kaszlu innego niż to zwykle przy raku płuc. Smak i węch bez weryfikacji - nic Tata już nie jadł.). Po prostu przyszła pielęgniarka: "ma Pan covid, przenosimy Pana". No i po 2 dniach Tata zmarł.... Na karcie zgonu tylko COVID. Oczywiście pobyt Taty w szpitalu znam tylko z jego relacji telefonicznych. Nie można było wejść do szpitala i porozmawiać z Tatą lub jego lekarzem prowadzącym. Biorę pod uwagę, że osoba w takim stanie mogła nie kojarzyć wszystkiego (np. wymazu). Pomijając dane na karcie zgonu, opieka nad pacjentami przewlekle chorymi działa bardzo źle. 1: ostatnią "fizyczną" wizytę u swojej onkolog prowadzącej Tata miał w marcu 2020.... Bo covid i brak mocy przerobowych.... ŻADEN lekarz nie bada pacjenta przez 10 miesięcy, gdzie w czasach "przedcovidowych" miał regularne wizyty co kilka tygodni. Prostego wywiadu, "obmacania" brzucha, czy nie zbierają się płyny, nic... 2: podczas przyjęcia do szpitala Tata miał robiony test na covid i przez 2,5 dnia czekając na wynik leżał w takiej strefie przejściowej czy jak to nazwać. Uwaga: do dyspozycji pacjenta w tak słabym stanie (wymioty krwią, znacznie osłabienie organizmu) była kozetka (taka twarda, jak lekarz każe się położyć w trakcie badania) i poduszka. Po pierwszej nocy, jak potwornie zmarzł, udało mu się wyprosić koc. 3. czy Tata mógłby żyć dłużej, gdyby miał lepszą opiekę? Moim zdaniem tak. Ale to tylko moje zdanie. Nie jestem coronasceptykiem, i jestem za noszeniem maseczek i pewnymi obostrzeniami w codziennym funkcjonowaniu. Nawet jeśli te maseczki tylko trochę ograniczają transmisję wirusa to warto je nosić. Ale czy przyczyną zgonu Taty był covid? Czy niewydolność służby zdrowia? W statystykach pojawił się jako zgon na covid bez chorób współistniejących (niech mnie Panowie lekarze poprawią jeśli się mylę, że spodziewam się że dane do statystyk brane są tylko z kart zgonów. A tam nic oprócz covida). Przepraszam, za ten dość długi wpis. Oby takie historie omijały Was szerokim łukiem. Może dobrym pomysłem jest spędzenie świąt w kameralnym gronie.... Spokojnych i zdrowych świąt. Marcin
-
U mnie dzisiaj wpadła szósteczka. Generalnie nie odpuszczałem w zimę i min. raz w tygodniu podobny dystans robiłem. Ze względu na wagę (znaczy nadwagę) nie przekraczam 7 km.
-
Jeździłem takim Mondeo (ok. 1,5 roku) i Passatem (dość krótko). Wybrałbym Mondeo, czułem się w nim lepiej. Większy w środku (nie sprawdzałem danych technicznych, ale subiektywnie więcej przestrzeni), przyjemnie się prowadził. Może mniej zrywnie, ale stabilniej. Oprócz zawieszających się multimediów żadnych usterek. Zdecydowanie lepiej niż w VW/Skoda działało rozpoznawanie znaków drogowych i automatyczna zmiana świateł z drogowych na mijania. Dużo lepiej. W Passacie na plus multimedia i reakcja ekranu dotykowego.
-
Aaaa, dzięki. Czyli to jeszcze jakieś zamieszanie z VATem. To nie ma co. Poczekam, aż skończy się szaleństwo covidowe i może znowu stanieją. W zeszłe wakacje (znaczy 2019) za 2 sztuki zapłaciłem niecałe 800 pln.
