A najciekawsze jest to, że zegarek podobno z roku 1958, a zatem mamy tutaj do czynienia z egzemplarzem pochodzącym z jakiejś "przedprodukcyjnej" produkcji.
Wiem, że może podchodzę do tego zbyt emocjonalnie, ale jeżeli sprzedający ma świadomość, że pisze nieprawdę (jak sądzę w tym przypadku ma, bo prowadzi działalność gospodarczą w branży antykwarycznej), to takie postępowanie powinno się nazywać po imieniu.
Ciekawa Rakieta. Nigdy takiej nie widziałem. Co do ewentualnego odnawiania, to moim zdaniem powinieneś ją zostawić w takim stanie w jakim jest obecnie. Ta patynka dodaje jej tylko uroku, a znacznych uszkodzeń tarczy czy koperty nie widzę. Może ewentualnie jakieś zabiegi czysto kosmetyczne.
Dobrze, że sprzedający ograniczył się tylko do przełożenia widniejącego na tarczy napisu z cyrylicy na alfabet łaciński i nie próbował wmówić ludzkości, że jest to egzemplarz z lat 30-tych bądź 40-tych.
Ja widziałem takiego Łucza w Gliwicach. Bytom jest trochę droższy, ale też zdarzają się fajne okazje. Poza tym w Bytomiu zdecydowanie większy wybór. Powodzenia.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.