Przerobiłem multum G-shocków. W pewnym momencie przeszedłem na screwbacki. Dwa lata temu myślałem, że GW-5000 to ideał G-shocka. Dopóki nie przymierzyłem tego Froga. Jest wart swojej ceny. Uważam, że właściwie tylko seria MR-G jest lepsza od Frogów, choć nawet MR-G nie mają ISO na WR. Jedna uwaga: ten Frog to nie jest zegarek na małą rękę. Właściciel GF-1000. P.S. Jeśli bierzesz z amazona to dodaj do ceny koszty przesyłki, cła i VATu.
Topowy to jest MR-G, a nie MTG. MTGS jest takim ogniwem pośrednim między MTG a MRG. Miałem GW-M5600BC i po miesiącu sprzedałem. Kontrast tego wyświetlacza był jednym z gorszych w G-shockach. Z tego modelu to tylko bransoletę bym zostawił.
UK nie jest daleko, do tego w UE, więc odpada problem z cłem i VATem. A wbrew pozorom przesyłka przychodzi szybciej z Wielkiej Brytanii niż z miasta oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów.
Idea G-shocków jest taka, że zegarek ma kopertę jak zwykły, ale sam mechanizm w środku jest odporny na wstrząsy, a koperta jest chroniona nałożonym na nią plastikowym bezelem, który możesz w każdej chwili wymienić na nowy, samodzielnie w domu.
Z tego, co czytałem to materiał z którego robione są bezele i paski do GW-5000 i nowszych modeli Frogów, są znacznie bardziej odporne na warunki zewnętrzne niż inne bezele.
Nie chcę się spierać, bo to rzecz po prostu wyboru, ale można poczuć chemię do technologii. Ja np. przeszedłem przez erę fascynacji mechanikami i wybrałem erę fascynacji technologią po spróbowaniu Oceanusa i zainteresowaniu się kwarcami HEQ.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.