Mój ojciec kupił sobie w 1947 roku Doxę, a w 1958 Atlantica. Pamiętam, że każdy z nich był wielkim wydatkie, równowartością 1,5-2 pensji..... Ja szwajcara kupiłem sobie dopiero w 1964 roku - Cymę. Chodziłem z nią do 2000 - Kiedy w obronie córki tłukłem się z jakimś mokłosem, spadła mi z ręki i pękła oś. Zegarmistrz ją wymienił, ale zegarek nie był już taki dokładny, więc poszła do siostrzeńca....a szkoda. Kiedyś się o nią upomnę! Wcześniej miałem tylko Poljota i Ruhlę - którą przegrałem w karty