"Tony" - klimat lat 70. oddany całkiem fajnie. Dobry początek, dobra druga połowa, najsłabszy jest fragment kumplowania się z destrukcyjnym gościem z kuchni - za dużo przekleństw i banałów. Później jednak sceny te nabierają sensu, okazują się ważne dla losu i kształtowania się bohatera. Nigdy nie oglądałem żadnego programu A. Bourdaina, nazwisko kojarzyłem, ale prawdę mówiąc dopiero po jego śmierci poczytałem o nim trochę więcej, by dowiedzieć się, kim był w swojej branży. W filmie to drugorzędne - to bowiem głównie uniwersalna opowieść o przekuwaniu młodzieńczych porażek w fundament przyszłego sukcesu. A pod tym względem film ułożony jest bardzo zgrabnie.
"500 mil" - pozytywne zaskoczenie. Niby nic wielkiego, zagrania znane z innych filmów, ale jednak porusza jak rzadko który film w ostatnich miesiącach, raczej słabych dla kina. Bardzo dobrzy młodzi aktorzy i Bill Nighy też oczywiście.