Skocz do zawartości

MasterMind

Użytkownik
  • Postów

    5663
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    30

Treść opublikowana przez MasterMind

  1. Jakiś czas temu = 2 lata temu w słowniku szweda - warto zapamiętać
  2. Zaryzykuj to słowo klucz. Zastanawiam się jak wielkie jest ryzyko usunięcia tego "osadu" jakkolwiek by go nie nazwać. Zastanawiam się, czy efekt czyszczenia, to srebro które się odsłoni będzie bardziej apetyczne wizualnie od kolorowego nalotu. Po drugie nie mam pojęcia jakiej metody mycia użyć najlepiej. Zegarek wysłałem dziś do uznanego zegarmistrza, ma ocenić co można zrobić w kwestii mycia tarczy i jak wielkie jest ryzyko przy ew. myciu. Podejrzewam, że powie - mogę umyć, ale na Twoją odpowiedzialność - i nie wiem co odpowiem w takim przypadku
  3. Też tak myślę. Ale na serwis wysyłam, by mieć święty spokój na najbliższe lata.
  4. Dzięki panowie! Jest to rzadki egzemplarz Pie Pana. Nie dość, że tarcza "crosshair", to jeszcze rzadziej spotykane indeksy w groty strzał. W kombinacji z najfajniejszym IMO typem koperty i oryginalną koronką, inną od typowego kanciaka kojarzonego z tymi Pie Panami. Koperta nie widziała polerki, dekiel niewytarty, szkło oryginalne niskoprofilowe, sygnowane. Wewnątrz cal. 551 w ładnym stanie. Dodatkowo według opinii kolekcjonera który jest ekspertem w konstelacjach, jest to rzadka referencja, pierwszy wypust. Jednym słowem, znów trafiło się ślepej kurze ziarno Ponoć tego Pie Pana można umyć tak skutecznie, że tarcza będzie jak nówka-nierdzewka. Nie wiem tylko czy się decydować, czy zostawiać, bo w sumie na żywo efekt takiej złotej patyny naprawdę robi fajne wrażenie, w szczególności z jakimś miodowym paskiem.
  5. Pasków 18mm mam najwięcej, więc się tarcza jeszcze do niejednego dostosuje Ale nie to jest najfajniejsze w tym zegarku...
  6. Festiwal w Łodzi już za mną. Pozostaną miłe wspomnienia, zarówno te w głowie jak i na nadgarstku.
  7. Zgadza się. Nie jestem jakoś załamany, że DJ nie udało się znaleźć. Pie Pan to numer jeden z listy vintage Omeg, które chciałem mieć w kolekcji - byłem umówiony wcześniej na jego "oględziny" więc to nie był impuls zakupowy. W dodatku ten egzemplarz jest całkiem rzadki.
  8. Była dosłownie jedna sztuka, która zarówno cenowo, jak i stan/wersja mi nie odpowiadała. Poza tym cztery Date'y (czarny/two-tone i dwa srebrne, jeden vintage, drugi ~2006), które mierzyłem, ale to nie to - wolę mojego Oystera. Dwa Day-Date'y - poza moim zasięgiem, dodatkowo wysadzane diamentami. Jeden Yacht-Master - nie dość że nie moja liga, to nie moje klimaty i to by było na tyle. Wykłady/prezentacje w tym roku potraktowałem trochę po macoszemu - byłem z kolegą, który się dopiero wkręca w zegarki i większość czasu spożytkowałem by zaspokajać jego ciekawość przy różnych stanowiskach Zainspirowany kupił swojego pierwszego vintage'a.
  9. Uwaga! Niespodziewany atak patyny!
  10. Miałem dziś z Łodzi wrócić z vintage Datejustem, ale się nie udało. Co prawda nie można powiedzieć, że wróciłem na tarczy
  11. W sobotę, szybko wpadam, kupuję wymarzonego vintage Datejusta który się cudownie zmaterializuje tylko dla mnie i wracam do domu.
  12. To ja jeszcze poproszę numery Lotto na sobotę, bo jadę do Łodzi na potencjalne zakupy, poza tym się przyda jakaś wygrana, co bym mógł zaliczkę na Suba z nowym werkiem wpłacić.
  13. Dziś pierwsza w historii udana, w pełni udokumentowana kooperacja Rolexa z Fossilem xD
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.