Szukam, mierzę, oglądam... Wczoraj ofiarą padł LLD, zegarke, na który jestem/byłem napalony coś koło 1,5 roku Jak wygląda każdy wie więc zdjęcia zbędne. Niestety jak t bywa w wielu przypadkach czar pryska po przymiarce. Zegark na pewno z klimatem i tu nie ma żadnej dyskucji. Niby 42mm, 22mm w uszach, a na ręku straszna mizernotka. Do tego nie wiem jaka była wersja paska, wydaje mi się, że XS ponieważ ledwo co mogłem go zapiąć. Zdjęcia kolegów z forum dawały zupełne inny obraz tego zegarka, przynajmniej dla mnie. Mam jakies dziwny "kompleks" orisowskiego divera...Wszystko co zakładam na nadgarstek wydaje mi się za małe mimo, że przed zakupem Orisa 42mm były dla mnie w sam raz. Nawet ostatnio mierzona Kontiki FH jakoś bardziej mi pasowała, ale to chyba bardziej kwestia kajdana, na którym była. Myślałem też, że LLD jest bardziej uniwersalnym zegarkiem. W pracy koszula, marynarka więc tu pasowałby idealnie. Po pracy raczej lużno, longsleevy, bluzy, tatuaże i air maxy i tutaj nijak się to ma do tego czasomierza. Niby sprzedawca proponował mi gumę, ale jakoś mi ona słabo pasuje do vintydżowego stylu Longina. Nie wiem czy chce wydac prawie 6,5 k zł na zegarek "do pracy". Tutaj chyba skieruję się bardziej w stronę Eterny FH. Dla porównania stylów jakieś dwa tygodnie temy przymierzałem Orisa Sixty-Five. Pomijając moje wrażenia na temat tego zegarka i "szału" jaki robi to wybaczcie, do LLD nie ma podjazdu:) Szukamy dalej z Eterną FH w odstawce:)