Rabin-hood, nie mam dużego doświadczenia z zegarkami mechanicznymi, dotychczasowe (Hamilton Jazzmaster Open Heart i tani diver na chińskim seagullu) chodziły w miarę równomiernie, niezależnie od tego, czy były na ręku (i w związku z tym "dokręcane" rotorem), czy w spoczynku. Nie próbowałem też układać ich w różnych pozycjach, chociaż czytałem na forum o wpływie położenia na przyspieszenie/spóźnienie - stąd moje zaskoczenie tym, że (pozorny paradoks!) dodatkowa energia z ruchu kumulowana w sprężynie powoduje spowolnienie, a wyczerpywanie zapasów energii przyspieszenie. Jeżeli mylę pojęcia albo coś niewłaściwie rozumiem, to proszę o wyjaśnienie łopatologiczne (jak dla laika, a nie znawcy zasad mechaniki:-). Generalnie jestem zaskoczony in plus dużą precyzją mechanizmu. 4R35 sprawuje się bardzo dobrze (pod względem precyzji), lepiej niż szwajcarska ETA w innym moim zegarku, a czytając posty na temat punktualnośći mechaników dochodzę do wniosku, że jest to póki co jeden z lepiej chodzących zegarków mechanicznych na forum:-) Zaskoczenie wynika też po części z tego, że na WUS czytałem opinie, z których wynika, że 4R35 to wersja 6R15 z gorszą sprężyną, krótszą rezerwą chodu i mniejszą punktualnością. Co do rezerwy chodu, to jeszcze jej nie testowałem, natomiast mój egzemplarz "trzyma czas" naprawdę nieźle:-)