Adrian, widzę w Twoich postach w wątkach motoryzacyjnych, że dokładasz starań aby sprawiać wrażenie osoby znającej się się na samochodach. Ok, rozumiem - w naszym kraju każdy facet, choć niezwiązany z motoryzacją zawodowo - za osobisty punkt honoru bierze sobie aby być znawcą samochodów. Rozumiem, nic mi do tego. Natomiast w przytoczonym przez Ciebie tekście jest pewien fragment: "Różnicę w zmianie elastyczności widać po testach na mokrej nawierzchni przy temperaturach dodatnich, ale zbliżonych do zera. Teoretycznie zarówno ogumienie letnie jak i zimowe powinno dobrze odprowadzać wodę. Jednak, jeśli dochodzi do hamowania w kałuży przy temperaturach zbliżonych do zera, dzięki lepszemu zachowaniu mieszanki opony zimowe zapewnią znacznie krótszą drogę hamowania. Testy, które to potwierdzają, przeprowadziło już wiele redakcji na świecie. W swoich badaniach redakcja Auto Express wykorzystała dwa Seaty Leony. Oba auta miały identyczną specyfikację oraz opony tego samego producenta. Jednak jedno auto dostało Continentale zimowe, a drugie letnie. Pierwszym testem było hamowanie z prędkości 30 mil na godzinę (48 km/h). Seat na ogumieniu zimowym zatrzymał się po 27 metrach, podczas gdy auto na oponach letnich stanęło dopiero po przejechaniu 85 metrów od wciśnięcia pedału hamulca. W miejscu, gdzie pierwszy samochód już stał, drugi miał prędkość 25 mph (40 km/h). Zimowy Continental z 48 kph na mokrym hamuje 27 m a letni Continental 85 m?! Uważasz, że rzetelnemu hobbyście godzi się przytaczać takie bzdury? Pytanie jest retoryczne. Pierwszy, naprędce odnalezion artykuł o obalonym micie "7 st. C". To nie jest jeden z tych artykułów na które trafiałem wcześniej i na które się powoływałem wcześniej bez podawania linków. https://www.welt.de/motor/article11212372/Winterreifen-koennen-Bremswege-verlaengern.html