No, zmierzyłem sobie przed chwilka ciśnienionko i mamy wyniczek 139/84 puls 49. Czyli wychodzi na to, że powoli wracam do siebie. Kurde, 36 minut na 10 km? jak to możliwe, ja bym przy tym tempie umarł jeszcze przed startem. Taki czas to ja robię na 7 km i to z wielkim wysiłkiem. A dokładnie to mój rekord życiowy na 6,5 km (całkiem niedawny) to 33,09. Wiek 35 lat, wzrost 181 i ponoć zaliczam się do otyłych, no nie powiem w istocie rzeźby to ja nie mam :-) Ale coś czuję, że w tym roku znowu zaatakuję półmaratonik w Legnicy. Zeszłoroczny debiut był po to bym dotarł do mety, tegoroczny bieg zresztą też, ale mam nadzieję poprawić czas: 2:31:38, netto 2:31:17.