Trudno jest wybrać najlepszą płytę PF (a na lepszą płytę w ogóle tym bardziej!), ale jednak w rozmyślaniach nad tym kończę właśnie na The Division Bell. Może mi się w przyszłości odmieni, do 40 lat obcowanie z muzyką jeszcze mi daleko. Dla mnie 3 najlepsze płyty Floydów to (wg kolejności): The Division Bell, Wish You were Here, Dark Side of The Moon. Nie jestem specjalnie zagorzałym fanem The Wall (pewnie dlatego, ze nie przepadam za wokalem Watersa), acz Comfortably Numb to zdecydowanie jeden z najlepszych utworów grupy. Słucham muzyki przeróżnej, bo pośród moich ulubionych wykonawców poza PF są również Eric Clapton, Megadeth, Jimi Hendrix, Metallica (głównie za Master of Puppets), Miles Davis i kilka innych jeszcze. Jako, ze dziś prosto ze Stanów przyszły do mnie dwie płyto to jedna z nich na talerzu: