widzisz, a moj zegarmistrz jak mu powiedziałem, że mam fajniutka ruhle z lat 50. i nie będe jej naprawiał bo to buksiak, który i tak nie będzie dokładnie chodził a jak uda się go nawet uruchomić to prędzej czy później i tak go szlag trafi, to złapał sie za głowe i zapytał kto mi takich głupot naopowiadał. Stwierdził, że dobrze zrobiony buksiaczek spokojnie pochodzi przez wiele, wiele lat. I mi ją naprawił. Zegareczek chodzi pieknie i dokładnie A za naprawe zapłaciłem 20 zeta. Zreszta inne buksiaczki, ktrymi mi się zajął też przepikasnie chodzą. A wczoraj znalazłem innego majstra niedaleko domku (do tego pierwszego mam kawał drogi i nie zawsze jest czas by do niego jechać) i był zdziwiony jak zapytałem czy naprawia stare radzieckie zegarki. Stwierdził, że zegarek to zegarek i oczywiście naprawia stare ruski. Za kompleksowe czyszczenie 24 godzinnej Rakietki 30 zeta krzyknął