Ja noszę. Może nie codziennie ale dość często. Delbany i Atlantici z lat 50-60 uważam, za jedne z najładniejszych zegarków. Mam do nich ogrrrromną słabość. Choć mam dość szczupły nadgarstek, to rzeczywiście jak na dzisiejsze czasy Delbana wygląda na dość mikrą, ale mam to gdzieś. Lubie je jak nie wiem co i będę nosił nadal. Mam to chyba po dziadku. On też nosił głównie Delbanę (choć miał i inne zegarki), którą zresztą odziedziczyłem po nim i od razu się zakochałem w tym zegareczku.