Przygarnąłem niedawno taką bidulkę: Niestety nie był na chodzie. Brak koronki. Mechanizm zafajdany, ale na szczęście kompletny i nieuszkodzony. Tarcza cięta była źle osadzonymi wskazówkami. Założenie było, że zostanie przeznaczona na części. Jednak jak się okazało, że jest szansa na uruchomienie, to... znacie mnie już Decyzja zapadła, że idzie jednak do odratowania. Bardzo długo biłem się z myślami, czy ruszać tarczę, czy nie. A ponieważ mam jeszcze dwa takie egzemplarze, ładne i w oryginale, postanowiłem zaryzykować i spróbować. W środku AS 1187/94. Trochę skatowany. Wizualnie w sumie nie był tak bardzo zabrudzony, ale koła stały sztywno. Prawdopodobnie od dawna nie czyszczony i nie używany. Niestety standardowo ułamany mostek remontuaru. Podczas rozbierania okazało się, że dodatkowo wplątanych jest sporo włosków tekstylnych głównie na osi sekundowej, ale i co ciekawe na kole pośrednim i kole wychwytowym. Oczywiście szorowanie i z powrotem wszystko do płyty głównej, oliwiąc tu i ówdzie. Bałem się mocno o wałek. Na tym zdjęciu założona koronka tylko do montażu mechanizmu. Trzeba skrócić wałek, a linia cięcia wypada właśnie na tej zardzewiałej części... Myślałem, że ten myk nie przejdzie. Ale jakoś się udało. I już na gotowo: Osobiście mam bardzo mieszane uczucia co do czyszczenia tarczy. Zdecydowanie bardziej podobają mi się te z patyną czasu... Ale czasem trzeba, i jeśli nadarza się okazja to warto jest poćwiczyć. I standardowo Przed i Po