Świetny przykład! Ja miałem więcej takich "parek", w tym jedną niemal identyczną. Z jednej strony marka kojarząca się z tanią tandetą, z drugiej kwarcowa zegarkowa ikona. Co widzimy w takim mezaliansie? Widzimy tyle, że kwarcowa ETA Omegi hula sobie w najlepsze między indeksami raz w nie trafiając, a raz nie. Sekundnik Omegi często wykonuje dodatkowy, niewielki ruch wstecz, co wynika z budowy werku i jest nie do uniknięcia. Ustawienie wskazówki minutowej Omegi dokładnie nad indeksem może wyprowadzić z równowagi każdego zegarkowego pedanta, zaś odciągnięcie koronki i tak psuje cały efekt. Dodatkowo w Omedze po ciemku nie widać nic, oprócz indeksów. Lumę ma co prawda bardzo dobrą, ale ażurowanie wskazówek sprawiło, że w ciemności są kompletnie nieczytelne. Stal w Omedze błyskawicznie "złapie" rysy, szczególnie na zapięciu bransolety. Dodatkowo dekiel Omegi z charakterystycznym "freskiem" nie jest zbyt przyjazny dla nadgarstka. Oceanus natomiast jest całkowitym przeciwieństwem po tym względem. Absolutna dyscyplina wskazówek, wspaniała czytelność (w tym również po ciemku), twarda powierzchnia i nieporównanie lepszy komfort noszenia. Jedno, co by się tu przydało, to sferyczny szafir, który ma Omega. Który zegarek jest ładniejszy? - Nie popadam w skrajności- ładniejsza jest Omega (choć to już trochę wyświechtany design). Który zegarek jest lepiej wykonany, przemyślany i komfortowy? -Zdecydowanie Oceanus, choć po takim stwierdzeniu na moją głowę posypią się gromy. Na swoją obronę mam to, że sam doświadczyłem tego wszystkiego, o czym piszę