Przewinął się wątek o gazowaniu dużych pojemności. Rozumiem to tak, jak iść na starówkę na kolację i zamówić dwa razy kaszankę z chlebem, tzn. albo kogoś stać na duży silnik, albo nie. Udawać nie ma co. Pewnie zaraz pojawią się posty o budżetowym, ekonomicznym korzystaniu z auta zasilanego 2,5. No właśnie budżetowym... Nie wspomnę o gazowaniu Niezniszczalnych lub Baby-Benzów, bo dla mnie to profanacja. BTW, czy widział ktoś zagazowane 911??