Ostatnio przejrzalem swoje Seiko, policzyłem je i okazało się, że mam 7 diverow z tej firmy. Siódmy (najnowszy) to limitka SPB475, czyli patrząc na moją „kolekcję” jest to również najnowszy wypust. Powiem tak, najnowszy, zapewne retailowo najdroższy, a w moje ocenie zegarek, który niestety jest najsłabszym z moich Seiko.
1. Luma - to świeci jak Steeldive a nie Seiko. Słabo i nad ranem ledwo da się odczytać godzinę.
2. Bezel - luźno pracujący (zdarza się, że sam się przesunie po kontakcie z rękawem bluzy/kurtki), backplay.
3. Napisy na tarczy, słabo widoczne (źle dobrane kolory, na tej metalizowanej tarczy brąz i biel są słabo widoczne-przynajmniej dla mnie)
Jedyny wyraźny plus jaki widzę to bransoleta o poziom lepsza niż w Biedamas czy starszym MM200, oczywiście bez porównania lepsza od Sumo czy Samuraja.
Tak więc ja jednak będę wybierał starsze referencje Seiko, na szczęście brakuje mi jeszcze kilku klasyków (SKX, Monster), więc mam na co polować