Nabijania kilometrów ciąg dalszy...
Przekroczyłem już 2500 km i co mogę napisać? Mam ogromną frajdę. Zdarza mi się robić coś, czego nie doświadczyłem od dawien dawna - po prostu wsiąść na motocykl i pojechać przed siebie. Przypomina mi to czasy, kiedy wchodziłem w dorosłość i potrafiłem zasiąść za kierownicą samochodu, żeby przejechać się bez celu. Dla samej przyjemności jazdy.
Niestety pogoda zaczyna doskwierać. Przy wyższych prędkościach robi się nieprzyjemnie. Początkowo myślałem o demontażu szyby, ale chyba nie byłby to najlepszy pomysł. Biorąc pod uwagę chłód, a także jeszcze liczbę owadów, które kończą swoją podróż na jej powierzchni...bez niej miałbym po każdej przejażdżce sporo pracy przy czyszczeniu skóry.
Motocykl sprawuje się świetnie. Jeżdżę już wyłącznie w trybie Sport - mapowanie jest na tyle agresywne, że moment obrotowy naprawdę daje o sobie znać, dokładnie tak, jak można się spodziewać po danych technicznych.
W przyszłym roku do zamontowanego już wydechu dokładam dolot i nowy wałek + mapa. Ach, już nie mogę się doczekać 20 stopni!
EDIT: Kto chętny na przyszłoroczny zlot?