Mogę. Podsumuję krótko ale w sposób, tak mi się wydaje, wyczerpujący:
Mógłby to być mój jedyny zegarek, gdyby nie to, że mam jeszcze 4512.
Zaskakujące, że satysfakcję w tym hobby osiągnąłem z zegarkami microbrandu, i to jednego podobnej nie doświadczyłem ani z R., O. czy nawet JLC. Zastrzegam od razu, że piszę wyłącznie o moich spostrzeżeniach/doświadczeniach
Dzięki.
Jest rzeczywiście wygodny, można zapomnieć, że jest na nadgarstku.
Bransoleta ma niestandardowe zapięcie. Nie wymaga skracania. Jedna cześć zachodzi na drugą, wsuwa się do wewnątrz. Potem zatrzask i gotowe.
Z początku jest to dość irytujące ale szybko można się przyzwyczaić.
Dzięki.
Dla mnie duże znaczenie ma rozmiar koperty, w przedziale 36-38mm. Ale tu 39mm nosi się jakby był mniejszy, że względu na bezel, jak to w diverach.
Zobaczymy jak będzie dalej
"Mechaniczny G shock" - w punkt przeczołgałem swój i przetrwał.
Mam inne zdanie odnośnie do jakości wykonania i wyglądu. Mnie urzekł i w gruncie rzeczy nic się nie zmieniło do dziś.
Tak, jedyny, którego sprzedaży nawet przez chwilę nie rozważałem i nie rozważam.
Co do precyzji chodu, trudno mi powiedzieć, bo nigdy jej nie sprawdzałem. Można było na nim polegać i być punktualnym. To mi wystarczało
To mój "codziennik", pływał sporo, wiele razy zaliczył uderzenia o różne przeszkody (bo jak wiadomo jak się ma zegarek na ręce, futryna to już nie futryna, tylko przeszkoda)
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.