Ale się nam dyskusyja rozwinęła, z tematu językowego pięknie zeszło na kawę i przybory do parzenia. A może osobny wątek „Jak parzą kawę nosiciele radzieckich/rosyjskich zegarków”? Marcine: „Jak grzejesz takie naczynie ocynkowane to cynk się utleniania i jest szkodliwy dla zdrowia! Najpierw masz mdłości a w dużych i regularnych dawkach mogą wypaść zęby” Wiele naczyń miedzianych było/jest bielone cyną, żeby miedź nie reagowała z czymś co gotujemy. Podróżując po Bośni zakupiłem u tamtejszego cygana kociołek miedziany od środka cynkowany, i wierz mi gulasz z tego wychodzi wyborny, a Oni to mają w tradycji od setek lat i jakoś długo żyją. Jak ktoś będzie wjeżdżał do Sarajewa od strony Mostaru, to przy tej drodze stoją/stali Cyganie i sprzedają takie wyroby. I zapewniam Cię, że nie mam mdłości i zęby mi nie wypadają i nie zauważyłem tego u ludów Bałkańskich. Bardziej obawiam się wszechobecnego teflonu, zobaczymy kiedy okaże się, że jest szkodliwy. Pamiętacie jak w latach ’90 w reklamach nam wmawiano ,że masło jest BEE? Ta włoska kawiarka jest Ok., ale lubię sobie pomieszać, pościągać piankę i takie tam…, to tak jak z zegarkiem kwarcowym a mechanicznym. Jeszcze nie próbowałem parzyć kawy w piasku, ale obawiam się, że moje koty mogłyby używać piachu jako kuwety