Dzięki Ciężko mi coś składanego opowiedzieć bo jeszcze jestem nieco oszołomiony, zakup bardzo spontaniczny, nie powinienem tyle wydać na zegarek według wszelkich racjonalnych przesłanek, ale nie od tego jest życie żeby zawsze wszystko racjonalizować, lepiej żałować że coś się zrobiło niż że czegoś się nie zrobiło Tak też, nauczony doświadczeniem na forum, nie czekałem sobie na bazarku, ale wyprowadziłem cios wyprzedzający - tuż po drobnej, mimochodem rzuconej na forum, sugestii kolegi desmo o rzekomej redukcji kolekcji. Napisałem tuż po a byłem DRUGI w kolejce! Kolega przede mną wybrał jednak szafir, no i jest w końcu u mnie 'legendary moonwatch'. Co mogę napisać na gorąco, po ledno dniu noszenia. Z papci mnie nie wywaliło, jak to często bywa w zetknięciu z 'legendą'. Ale poczytuję to za zaletę, jego konserwatywny, 'skromny' design ma cieszyć długo i taktownie, a nie krótko i intensywnie. Jest bardzo fotogeniczny, na żywo za to dość stonowany. Wiele razy łapie się na tym że częściej sięgam po te prostsze, bardziej czyste w formie zegarki niż te z efektem 'wow'. Jest duży i masywny! Waży ledwie kilkanaście gram mniej niż monster i 20 kilka mniej niż sumo. (wszystkie ważone z już skróconymi bransoletami na nadgarstek 16,5) - ale ma przecież te swoje 42 mm. Przy tym wszystkim jest tak fenomenalnie skonstruowany że potrafi ten rozmiar doskonale ukrywać. Nosi się jak mniejszy. Wygląda na nadgarstku jak mniejszy. Nie jest wysoki, ma przyjazny L2L. Koperta jest zgrabna, nie ma 'ściany' od bezela w dół, to nie jest klocek! W zasadzie tylko z większej odległości, kiedy bezel i tarcza zalewają się ze sobą w czarne koło, wygląda na moim nadgarstku na dość duży, nieco zbyt duży jak na edc Omega zapewnia 2 dziurki mikroregulacji w zapięciu. Pewno to powód do radości że w ogóle są No ale efekt taki że zdjęcie 4 ogniw ściska nadgarstek i dopływ krwi, zdjęcie 3 i skorzystanie z drugiego otworu mikroregulacji daje efekt nieco luzacko-cwaniacko założonego zegarka.. ta reglementacja porządnej regulacji w droższych zegarkach jest.. Słaba. Mówiąc dyplomatycznie. Cóż. Zima idzie. Czas na paski PS. Ktoś mówił tu o nakręcaniu. To mój trzeci współczesny zegarek z ręcznym naciągiem. Lekko, gładko i przyjemnie, tak się nakręca moona