Jakub, popieram Cię w całej rozciągłości Twego słowa. [emoji106][emoji109] Podpisuję się pod tym rękami i nogami z dwóch powodów: 1. Bo właśnie jestem w ukochanych Tatrach pierwszy raz od 4 lat. 2. Bo jakby ktoś mi jeszcze 2,5 roku temu powiedział, że jeszcze kiedykolwiek będę chodził po górach, to bym się popukał w czoło, gdyż wówczas po wypadku nawet nie myślałem o samodzielnym siadaniu na wózek, a co dopiero o chodzeniu bez wsparcia, a tym czasem po 3 latach intensywnej rehabilitacji i walki z własnymi słabościami wróciłem w góry i mogę względnie normalnie po nich chodzić. A skoro już w tych górach się znalazłem, to grzechem byłoby nie wykorzystać tego i połączyć dwóch hobby, jakim są góry i zegarki, czego efektem jest krótki filmik, na który zapraszam: https://youtu.be/dSc5akkngsc A jeszcze jak górską pasję można dzielić z dzieckiem, to już w ogóle jest miodzio. Moja córa z wielką chęcią jeździ w góry, łazi ze mną w doliny (na szczyty już raczej zdrowie mi nie pozwoli), robi całodniowe wycieczki, ma siłę, chęć i radochę z tego, że robi to, co tatuś, a przy okazji pomaga mi krecić materiały o zegarkach, co też jej się bardzo podoba. Misior, uwielbiam G używane zgodnie z przeznaczeniem. Ja też mam jeden zegar, który nie schodzi z ręki niezależnie od okazji, od 10.2017. jest to GWG i nie zliczę już, ile razy obłupałem nim futrynę u siebie w biurze, jak wychodziłem z pokoju. Na bezelu zdecydowanie widać ślady użytkowania, choć jednocześnie warto zaznaczyć, że GWG zużywa się dużo wolniej, niż posiadany przeze mnie wcześniej Romek. Tak trzymaj, używaj, nie zdejmuj. [emoji106] Matej, szacun - same konkrety. Ilekroć widzę Twojego 1A4, to mi się oczy cieszą, tak ładny jest ten zegar. Do blaszanej kostki musiałbym się przekonać, bo jeszcze jej na żywca nie widziałem, ale na zdjęciach, zwłaszcza w tak doborowym towarzystwie prezentuje się zacnie. Gratuluję kolekcji! [emoji106][emoji109]