Zdrowia dla Waszych zwierzaków! Od, mniej więcej, końca sierpnia nie było chyba dnia, żeby Szyszeł nie był u weta - mamy poważną lipę z nerkami niestety... na początku września przestała całkiem jeść, a była żarłokiem, jakich mało... poźniej chyba ze trzy razy się już na poważnie z nią żegnaliśmy... No, ale obecnie jesteśmy ze 300 gramów do przodu od najgorszego wyniku wagowego i ciągniemy we właściwą stronę - co najważniejsze - w dobrych nastrojach Choroba nieuleczalna, ale walczymy dalej!