Mój zakład produkcyjny pracuje, ale wszyscy którzy mogli, teraz pracują z domu. To mój piaty tydzień więc jak siedzę w tzw. "home office". Zakładałem, że będą to wakacje, ale nie są, zdecydowanie nie - praca w pracy, praca nauczyciela, praca ojca, praca męża, niby to samo co wcześniej, ale jak o 22 znajdę czas dla siebie to już jest sukces. Pospać tylko można dłużej, bo jak się obudzę to już w pracy jestem. Na izolacje nie narzekam, mam domek, działkę - wszystko co potrzeba - a ostatnie to co brakowało, pogoda, jest coraz lepsza. W sobotę można coś w końcu przy domu porobić - dziś życzenie żony płotek, do nowo założonego ogródka (częściowo na zdjęciu). Płotek i przemyślenia: Kupując dziś łaty dachowe na płotek w moim ulubionym składzie drewna (trochę zaczynam w drewnie robić więc mam swoje stałe miejsce zakupów), posłuchałem smutnych "żali" właściciela. Obroty mu spadły makabrycznie, ludzie lokalnie wstrzymują wszelkie inwestycje - nikt drewna nie kupuje bo dachów nikt już w okolicy nie robi. Z racji mojego zawodu, mam stały kontakt z ludźmi z różnych krajów - widzę, że wszędzie to samo. Gdzie przemyślenie przy płotka robieniu, spytać ktoś może, ano niestety ono jest takie - skutki ekonomiczne będą bardziej bolesne niż sam wirus.