Dzień dobry,
To będzie moja pierwsza recenzja a może raczej opis nowego zegarka z perspektywy normalnego gościa. Pomyślałem, że napiszę kilka słów o zegarku, którego jeszcze w Polsce nie widziałem na forach czy grupach zegarkowych.
Dzisiejszy bohater, to Citizen Chronomaster AQ4020-54W czyli limitowana do 400 sztuk wersja 37.5mm.
Skąd pomysł na taki zegarek? Hmmm...przez moje ręce przewinęło się już sporo czasomierzy różnych marek z różnych półek cenowych przez mikrobrandy w stylu MV, tańsze modele Seiko, Maurice Lacroix po Omegi, Tudory i Rolexy. Za zwyczaj żaden zegarek nie jest ze mną dłużej niż 6 miesięcy. Nie wynika to z faktu, że jestem handlarzem ale z racji tego, że szybko mi się nudzą. Wyjątkiem jest Tudor BB36 w czarnej odsłonie, który dzięki swej prostocie urzeka mnie za każdym razem kiedy na niego patrzę. No i właśnie...szukałem mu czegoś do pary, czegoś co może będzie równie proste, nie znudzi mi się szybko, może pierwszy raz jakiś kwarc z wyższej półki albo coś co będzie ciężko sprzedać i zostanie że mną na dłużej Tak tak, ostatni powód był tu chyba kluczem więc chciałem kupić kwarcowe Grand Seiko. Już byłem prawie zdecydowany na jeden z modeli kiedy w oczy wpadł mi dzisiejszy bohater.
Pierwsza myśl "Nie no stary, nie dość, że kwarc za ponad dychę, to jeszcze Citizen?". Ale ta czerwona tarcza, ta chęć posiadania czegoś oryginalnego (model limitowany), czegoś trudno zbywalnego, te ochy i achy na zagranicznych forach...musi być mój. Szybki przegląd rynku, jedyny sprzedawca w EU w Francji, szybka negocjacja, 4 dni w transporcie i jest!
Bardzo szybko otwierałem karton bo nie mogłem się doczekać i zaraz po wyjęciu ukazało mi się dość zwyczajne, przeszklone pudeło a po wyjęciu z pudełka była mała konsternacja..."co to za shit, tyle kasy za to?" I faktycznie na pierwszy rzut oka zegarek jak większość. Fakt dziadostwa potęgowała niska waga zegarka (jest tytanowy) i ta skaczącą sekunda. Po chwili chciałem pakować go i odsyłać ale po kilku głębszych oddechach myślę sobie - spróbuję.
Warto było zaczekać! Zegarek mam dopiero 2 dni a banan nie schodzi mi z twarzy. Trzeba go bliżej poznać, żeby docenić to, za co się tyle płaci. Pomijam już fakt technikaliów i to, że to najwyższa kwarcowa półka z odchyleniami 5 sekund na rok, wiecznym kalendarzem, niezależną wskazówką godzinową, stop sekundą i pewnie innymi bajerami, które dla przeciętnego Kowalskiego są mało istotne. Po tych dwóch dniach zapomniałem, że noszę zegarek. Jest mega lekki i bardzo wygodny. Ma mnóstwo smaczków wizualnych, piękna 5 elementowa bransoleta, idealnie wykonana tarcza z charakterystycznym orłem na tarczy, wskazówki ścinane na końcach, tytan wypolerowany tak, że wygląda jak stal! Chyba pierwszy raz widzę tak dobrze wykonane szlify i polerkę tytanu. Najbardziej rzucającym się w oczy detalem jest napis Citizen, który zależnie od kąta obserwacji jest srebrny, złoty lub czerwony Nie wiem jak oni to zrobili ale świetny bajer.
To takie moje odczucia po 2 dniach użytkowania, z czasem postaram się dopisać wrażenia użytkowe. Większość detali, o których pisałem widoczna jest dopiero z bliska i zdjęcia (przynajmniej moje) nie są w stanie oddać smaczków oraz kunsztu wykonania tego zegarka.
Czy kupiłbym go ponownie? Pewnie bym się zastanowił na chłodno czy przy tym jak często zmieniam zegarki nie wziąć jednak Grand Seiko. Czy żałuję zakupu? Zdecydowanie nie!
Na koniec dla wszystkich dociekliwych - idealnie trafia w indeksy!