Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Ciech

Klamry Ciecha, oraz inny męski szpej

Recommended Posts

Efekt mi się cho.ler.nie podoba.

Niby prosta rzecz, a można się na nią zagapić.


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aż mnie TRAWI ciekawość co z tego będzie ;)


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posiadają praktyczne naczynie z podziałką można się pokusić o sporządzenie mieszaniny zdolnej w sposób trwały wpłynąć na zmianę wyglądu. 

Już same opary zawartości zmuszją do ucieczki, bo skutecznie ta agresywna mikstura trawi nawet metale szlachetne. 

Po wyjęciu i zneutralizowaniu zanurzonych w tej cieczy obiektów taki widok się ukazał: 

 

1010021.1024.jpg

 

 

1010027.1024.jpg

 

1010010.1024.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

No proszę. Niby już to widziałem, ale tym razem faktura podkreśla efekt.

"Impressive. Most impressive."


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites

To nieco "postrzelona" wersja tego breloczka.

Z wykonanych obliczeń i prób laboratoryjnych jasno wynika że doskonale się sprawdza nie tylko jako zawieszka przy kluczach,

ale także w charakterze przycisku do papieru.

 

1-1010029.ORF.jpg

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wygląda bardzo konkretnie.

Pewnie też może się przydać w konkretnych sytuacjach ;)


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejne "pierścionki" w Twoim wykonaniu Wojtku są po prostu świetne.Bardzo mi się podoba ten egzemplarz tym bardziej,że jestem w posiadaniu pierwowzoru(lub jak kto woli Prototypu). :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od wykonania pierwszego egzemplarza Paweł trochę czasu już upłynęło,

więc ewolucja jako naturalny proces udoskonalania musiała nastąpić - żeby ten gatunek nadal mógł istnieć i się rozwijać.

Dla wzmocnienia jej siły przebicia poszedłem za ciosem  @Sol - stwarzając równie konkretnego bliźniaka z identycznym życiorysem wypisanym na twarzy.

 

;)

 

5-1010041a_1024.jpg

Edited by Ciech

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Jacku A.R. dziękuję za zainteresowanie i link do Wikipedii żeby każdy mógł poczytać co to jest mokume gane :)

... jednakże gdybyś przeczytał więcej niż ostatnią stronę tego wątku przekonałbyś się że jego czytelnicy doskonale to wiedzą - 

bo własnoręcznie je wykuwałem, robiłem z niego wyroby i pokazywałem.

Tak dla przypomnienia zgrzany pakiet i klamra do zegarka z niego wykonana:

 

17125889_391430397892008_667801653424737

 

i jeszcze parę innych, a każdą z nich wykonałem z innego kawałka mokume  gane 

 

16908099_636487759892270_432749596525566

 

17662470_278632405908137_163718249461474

 

16122970_1088692594593767_23882190560218

 

16110088_1799579716961117_11977091787563

 

gallery_37929_2812_103803.jpg

Edited by Ciech

Share this post


Link to post
Share on other sites

- fakt, przepraszam, nie przeczytałem uprzednich stron wątku. Cieszy mnie iż ta technika jest u nas uprawiana z tak fajnymi rezultatami :) nie wiem, czy jest szerzej w sensie terchniki omawiana w literaturze polskojęzycznej; znane mi Osoby zapoznawały się z Mokume Gane z "biblii" - Oppi Untracht, Jewelry Concepts  and Technology, Doubleday, USA, 1982, ISBN # 0-385-04185-3. Library of Congress Catalog Card Number: 80-2637. Była ta pozycja osiągalna m. inn. w bibliotece IWP w Warszawie, obecnie pewno jest bardziej popularna.

DODANE: W nawiązaniu do wzmianek na temat alchemii, spraw "tajemnych" etc. - 

 

- Stanisław Sawicki Papirusy tebańskie , PAN Instytut Sztuki, Ossolineum, teskty źrodłowe do dziejów teorii sztuki tom XXVI, 1987, ISBN 83-04-02084-X. Zwane też "księgą fałszerzy z Teb". Znakomity i użyteczny zbiór receptur na "poprawianie" barwy kamieni oraz stopów metali, fałszerstwa,  etc. 

 

- "czyastą" alchenmię znajdziemy tu: - Teofil Prezbiter, Diversarum Artium Schedula. Średniowieczny zbiór przepisów o sztukach rozmaitych. Przekład z języka łacińskiego i opracowanie Stanisław Kobielus, Tyniec, wydawnictwo Benedyktynów, Kraków 1998. Mam na myśli passus O złocie hiszpańskim wytwarzanym z proszku z bazyliszka - a poodany jest przepis na hodowlę bazyliszków ! Poza tym jest to bardzo fajny podręznik napisany UWAGA około roku 1122. Opracowany i sprawdzony w praktyce warsztatowej przez współczesnego mistrza prof. Erharda Brepohla z pewnym udziałem Jego Przyjaciół - Erhard Brepohl, Theophilus Presbyter und die mittelalterliche Goldschmiedekunst,  Herman Bohlaus Nach F., Graz-Wien, 1987 ISBN 3-205-00556-2. Jest to nie tylko tlumaczenie traktatu Teofila ale kazda opisana czynność jest jak rzekłem sprawdzona  w praktyce warsztatu złotniczego i podane są wynikajace z tego wnioski niekiedy rewelacyjne !. 

Także: - Jerzy Piaskowski O stali damasceńskiej, Zakład Narodowy Imienia Ossolińskich Wydawnictwo PAN 1974

 

A i warto zapoznać się z niektórymi technikami i recepturami podanymi tu (podaję link do opisu/notki na temat tego uważanego za drugi po Teofilu pdręcznika złotniczego świata):

http://www.zabytek.co/tekst/41/traktat-o-sztuce-zlotniczej-benvenuta-celliniego

Edited by Jacek A. R.

- im więcej wolno

- tym mniej wypada.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za wskazanie tych ciekawych lektur, może kiedyś przeczytam, dotychczas uczyłem się przede wszystkim na własnych błędach.

Dziwnym trafem zawsze w opisach  technologii które mnie interesowały zawsze brakowało jakiegoś szczegółu,

a jak wiadomo "diabeł tkwi w szczegółach" , a wiec rezultatem takich wskazówek było albo zmarnowanie materiału,

albo praca od nowa. 

Zdarzało mi się przeczytać kilka książek dla znalezienia dwóch zdań które były tym brakującym szczegółem,

tak więc warto wiedzieć gdzie w razie czego szukać rzetelnych informacji. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za miłe słowa; jeśli w danej książce czy publikacji są braki, to znaczy iż nie jest to podręcznik a na pewno dobry podręcznik, taki bowiem podaje wszystko od A do Z :) . Niedopowiedzenia są wynikiem: w przeszłości - hołdowania pojęciu tajemnicy zawodowej, potem - niepełnych kompetencji autora. Nie znam dobrych podręczników po polsku mówiących o tym, co sądząc z ilustracji Pan robi a kilka książek w braku podręcznika spełniało rolę podręcznika np. nadal bodaj popularna książka dr. Franciszka Zastawniaka "Złotnictwo i probiernictwo" czy przeznaczona dla historyków sztuki książka Michała Gradowskiego "Technika i terminologia w dawnym złotnictwie".

 

Podstawowymi podręcznikami są (były do kilkunastu lat temu)

- już wymieniona stara dziś pozycja Oppiego Untrachta (pozostale uprzednio wymienione podręcznikami w dzisiejszym rozumieniu nie są)

 

- - Erhard Brepohl, Theorie und Praxis des Goldschmieds, Fachbuchverlag Leipzig 1994, ISBN 3-343-00850-8

to samo po angielsku

Erhard Brepohl, The Theory and Practice of Goldsmithing, Brynmorgen Press 2001, Portland, Maine 04  101 USA, ISBN 0-961-5984-9-2

www.brynmorgen.com

- stara ale wciąż bardzo polecana pozycja

- Herbert Maryon, Metalwork and Enamelling, Dover, USA, 1971

 

Oczywistością jest iż na początku należy zapoznać się z podstawami metalurgii dla złotników (w tym oczywiście wiedzy o stali oraz tzw metalach kolorowych) czyli o budowie metali i ich stopów oraz konsekwncji obróbki mechanicznej i termicznej dla struktury krystalicznej materiału i tak dla jego właściwości. Kolejnym kapitalnym zasobem wiedzy zwłaszcza potrzebnej dla prac czy to mokume gane czy damastem skuwanym jest wiedza o tzw. lutowaniu dyfuzyjnym.

 

O ile mi wiadomo u nas edukacja jest na poziomie hm, dyskusyjnym, nadal podobno istnieje tzw. edukacja "u majstra"., W krajach innych złotnictwo - metaloplastyka jako działania uprawiane praktycznie (zawsze na podstawie solidnej teorii) uczone jest także na uniwersytetach np. grupa uniwersytetów Centralnej Anglii - Loughborough University School of Art and Design i wiele innych; w Niemczech mamy sławną szkołę w Pforzheim, w Danii Guldsmedehojskole, etc., itd...

 

Jeśli o portale internetowe chodzi to swego czasu bardzo był ceniony Ganoksin

https://www.ganoksin.com

a i teraz widzę tam kilka poważnych nazwisk

 

Z pozdrowieniami

 

Jacek A. R.


- im więcej wolno

- tym mniej wypada.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzięki @Jaceku A. R. za kolejną porcję rekomendowanej fachowej literatury :)

Serwis www.ganoksin.com znam i czytałem tam to co mnie interesowało.

Wciągający to temat, niestety wymagający ogromu czasu.

Jest kilka rzeczy które interesują mnie szczególnie, ale nie śpieszę się - ich czas nadejdzie kiedy będzie sposobna chwila.

Na nowe rzeczy z mokume gane może jeszcze przyjdzie czas, na tą chwilę korzystam gotowych, aczkolwiek często nietypowych materiałów,

ale jeśli nawet to jest zwykły mosiądz staram się mu nadać charakterystyczny wygląd, inny niż posiada większość przedmiotów z niego wykonywanych.  

 

1010011-1024.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

- mosiądz mosiądzowi nierówny...istnieje bardzo wiele stopów "mosiądzopodobnych" o znakomitych walorach plastycznych czy kolorystycznych, a nieco zmieniając temat - stopy japońskie to znakomite pole do popisu wyobraźni i biergłości rąk...Shakudo...Schibuichi...

 

sukcesów życzę, pozdrawiam miło

 

Jacek A. R.


- im więcej wolno

- tym mniej wypada.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obydwa pazurki fajne :)


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By karolpietak67
      Cześć :) Tutaj jeszcze mnie nie było , także postanowiłem się pojawić . Wykonuje paski na zamówienie ze skór egzotycznych lub włoskich . Dotychczas działałem tylko na grupach facebookowych , ale postanowiłem dodać posta tutaj i wstawić kilka przykładowych zdjęć pasków wykonanych w ostatnim czasie . Zapraszam również do mnie na instagrama Ashton_watch_strap_maker , gdzie można zobaczyć moje prace :) . Każdy pasek wyceniam idywidualnie . Zapraszam do kontaktu tutaj lub na instagramie :) 





























    • By andygp1
      Od jakiegoś czasu coś tam dłubię w skórce .Co prawda na zaprzyjaźnionym forum nieco się chwaliłem , ale tutaj jeszcze nie to i nadszedł ku temu czas.
       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

    • By d_box
      Postanowiłem uszyć swój pierwszy pasek do zegarka ze starego paska do spodni. Co do warsztatu to skromny nóż do tapet, szpikulec, igły, suwmiarka i linijka.
       
      Jak wam się podoba i co trzeba poprawić następnym razem.
       
       


    • By Grawermen
      Pokazujemy w tym dziale pasówki zrobione przez Pasjonatów Czasu 😉
       
      Na początek kilka zegarków handmade zbudowanych na zegarkach znanych firm.
       
      Zapraszam do pokazania swoich 🙂
       
      .






    • Guest fidelio
      By Guest fidelio
      Weekend z BOLDRem dobiega końca, więc czas na kilka słów o nim. 
       
      Naszło mnie na kupno budżetowego zegarka w typie field watch. I pojawił się dylemat, czy postawić na sprawdzonego konia, jakim w budżecie ok. 1-2 tyś. zł bez wątpienia jest Hamilton z modelem Khaki Field Mechanical, który już dwa razy gościł w moim pudełku (aktualnie brałem pod uwagę ref. H69439531, a więc nowszą wersję tego zegarka), czy może jednak poszukać czegoś innego?
       
      Moje poszukiwania doprowadziły mnie do dalekowschodniego microbrandu BOLDR, który przykuł moja uwagę modelem Venture Automatic, występującym w czterech kolorach.
       
      Kartka papieru, z jednej z strony wspomniany powyżej Hamilton, z drugiej strony BOLDR, tabelka z plusami, minusami i …ostatecznie zdecydowałem się właśnie na BOLDRa (wersja z niebieską tarczą, a więc model NAVY BLUE, jak go określa producent). Dzięki temu, że jeden z naszych forumowych Kolegów (dzięki Jarku) jest dystrybutorem tej marki, bardzo szybko znalazł się u mnie.
       
      1.
       
      Zegarek trafił do nas zapakowany w dwa tekturowe pudełka, które skrywają niewielką rolkę, częściowo wykonaną z materiału, a częściowo ze skóry. Rolka w kolorze niebieskim opatrzona jest logo producenta i skrywa przegródki, w których znalazłem sam zegarek oraz dokumenty. Nie jest to typowa rolka, dzięki której możemy przewozić (czy przechowywać) większą liczbę zegarków. Ot, raczej ciekawy sposób na to, by w razie konieczności przewozić (przechowywać) ten tylko zegarek, bo więcej w niej się po prostu nie zmieści. Całość sprawa jednak bardzo dobre wrażenie, także gdy chodzi o jakość wykonania i w zasadzie to wypada się tylko cieszyć, że w tym relatywnie niedużym budżecie producent daje coś więcej niż tylko tekturowe pudełka.  
       




       
       
      2.
       
      Ad rem jednak. Koperta jest wykonana z tytanu. To dla mnie ciekawa odmiana, choć miałem już styczność z zegarkiem wykonanym z tego materiału. Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, gdy zegarki kosztowały znacznie mniej, urzekł mnie Schaumburg z modelem Flightanium. Ot pilot, na kultowym Unitasie, dziś już nieprodukowany, który także był wykonany z tytanu. To był jednak kawał zegarka (44 mm średnicy oraz spora grubość), więc oczywiście skończyło się tak, że kilka razy grzmotnąłem w to i owo i z czasem zegarek trafił do mojego brata. Na szczęście kompaktowe wymiaru recenzowanego BOLDRa sprawiły, że zdecydowałem się na niego i to mimo tego, że tytan nie jest tak gęsty jak stal, łatwiej go uszkodzić, a i z ewentualną renowacją koperty nie jest najłatwiej (najdelikatniej to ujmując). Zegarek ma średnicę 38 mm, a dzięki bardzo mocno ściętym uszom, schodzącym od razu ostro w dół, wymiar L2L to tylko 44 mm, a więc tyle, ile w zegarkach o średnicy ok. 36 mm. Uszy są oczywiście wiercone, co bardzo mi odpowiada. Rozmiar miedzy uszami to równe 20 mm, więc  nie ma żadnego problemu z dobraniem paska. Jeśli chodzi o wymiary tego zegarka, to miałem jedną wątpliwość. BOLDR podaje na swojej stronie internetowej, że zegarek ma 14 mm grubości. Taką informację znajdziecie zresztą także w wielu sklepach internetowych, które sprzedają ten zegarek. Pomyślałem więc sobie, że te 14 mm to dużo. Nawet za dużo, biorąc pod uwagę kompaktowe wymiary tego zegarka, jak i to, że producent dostarcza go na pasku nato, który zawsze dodatkowo podnosi zegarek. Oczyma wyobraźni widziałem już więc nieproporcjonalny i klockowaty projekt, który z czasem po prostu będzie mnie drażnił. Coś mi w tym wszystkim nie pasowało. Doszedłem do wniosku, że także z uwagi na zastosowany w nim mechanizm, te 14 mm grubości to być może jakaś pomyłka. Tym bardziej, że w internetach można także znaleźć recenzje tego zegarka, w których pojawia się informacja, że grubość tego zegarka to 12 mm. Postanowiłem więc zaryzykować, tym bardziej, że Jarek przed wysyłką dokonał sobie znanymi metodami pomiaru, który wykazał właśnie ok. 12 mm grubości. Ogłaszam więc wszem i wobec, że po zmierzeniu go suwmiarką elektroniczną okazało się, że grubość tego zegarka to …11,9 mm, co oczywiście niezmiernie mnie ucieszyło. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę jeszcze o koronce na godzinie 4tej (koronka jest karbowana i pozwala na całkiem pewny chwyt), która jest zakręcana oraz logowana. Koronka po odkręceniu nie wykazuje żadnych luzów. Jeśli chodzi o klasę wodoszczelności, to mamy tutaj 20ATM, więc całkiem spoko. W zegarku zastosowano szkło szafirowe (płaskie) z antyrefleksem.
       
      Co dotyczy jakości wykonania koperty, to uwag nie mam. Jak wspominałem, koperta jest wykonana z tytanu, a to powoduje, że zegarka (i tak niewielkiego) w zasadzie nie czuć na ręce. Koperta w typie poduszeczki, z bardzo krótkimi oraz wierconymi uszami. Uszy od dołu są delikatnie podcięte. Boczna krawędź koperty jest frezowana – frezowanie przebiega na całej powierzchni bocznej (od góry) i w mojej ocenie dodaje zegarkowi pewnej lekkości. Lubię takie zabiegi stylistyczne, bo dzięki nim zegarek po prostu nie wygląda jak ciosany maczetą. Koperta jest w całości satynowana, a jej kolor jest typowy dla zegarków wykonanych właśnie z tytanu. Luneta jest o średniej grubości, a dzięki kształtowi koperty (poduszeczka) zegarek wygląda, jakby składał się z wielu płaszczyzn. Krawędzie oraz wszystkie przejścia są ostre. Brak jakichkolwiek wybłyszczeń, przetarć oraz tym podobnych historii. Dekielek jest pełny oraz zakręcany. Na dekielku znajdziemy zestaw podstawowych informacji dotyczący zegarka, w tym nazwa modelu, materiał koperty oraz zastosowany mechanizm (te informacje są tak mikroskopijne, że trzeba używać zoomu w telefonie, żeby się w nich rozeznać), a także grawerunek. Producent chwali się, że ten grawerunek to „embossed limited edition designer artwork”. Grawerunek nie jest zbyt głęboki, choć powiększenie ujawnia, że został on wykonany całkiem starannie. Przedstawia on literę „X” (nie mam pojęcia, dlaczego ta, a nie inna litera), złożoną z kombinacji liter/wyrazów, przy czym na środku tej litery mamy wygrawerowane logo producenta.
       







       
      3.
       
      Tarcza to oczywiście klasyka gatunku, jeśli mowa o zegarkach w typie field watch. Jak już pisałem powyżej tarcza ma kolor niebieski (NAVY BLUE jak to określa producent) i jest matowa. Wszystkie indeksy oraz inne oznaczenia znajdujące się na tarczy są malowane. Zewnętrzna podziałka minutowa to kreseczki, przy czym co piąta minuta odznaczona jest kropeczką (wszystkie są jednakowej wielkości). Te kropeczki są wypełnione lumą. Idąc do wewnątrz tarczy mamy oznaczenia godzinowe (cyfry i liczby arabskie od 1 do 12, które również wypełnione są lumą), a dalej współgrające z tymi oznaczeniami liczby od 13 do 24, wyraźnie mniejsze. Mamy tu więc do czynieni z zestawem typowym dla field watcha, spotykanym np. w przywołanym już wcześniej przeze mnie Hamiltonie czy też Seiko z linii SNZG. Pod godziną 12tą mamy naniesione informacje dotyczące producenta (w tym jego logo), a nad godziną 6tą znajdziemy oznaczenie modelu oraz klasy wodoszczelności. Do jakości naniesienia oznaczeń nie mam uwag. Wszystko naniesione jest równo, bez strzępień. Nie dostrzegam także przysunięcie między indeksami godzinowymi i odpowiadającymi im liczbami 13-24. Na tarczy brak daty, co akurat bardzo mi odpowiada, bo w mojej ocenie field watch takiego wskazania nie musi posiadać. Wskazówki (godzinowa oraz minutowa) najbliżej typu „syringe hands”, a więc …strzykawki. Środkowy fragment tych wskazówek wypełniony jest oczywiście lumą. Bardzo przypadła mi do gustu wskazówka sekundowa recenzowanego zegarka. Jej końcówka (prostokąt z igłą) jest w kolorze pomarańczowym, a to tworzy bardzo interesujący kontrast z kolorem tarczy zegarka, ożywiając go dodatkowo. Końcówka wskazówki sekundowej (jej środkowa część) również wypełniona jest lumą. Co do lumy, to nie dotarłem do szczegółowych informacji wskazujących na to, jaką konkretnie lumę BOLDR zastosował w tym zegarku. Producent podaje jedynie, że to „Japan Superlume”. Cokolwiek pod tą tajemniczą nazwą się kryje, to luma po prostu daje radę. Zegarek naświetlony wieczorem świeci w zasadzie całą noc i nie ma żadnego problemu z odczytem godziny w zupełnej ciemności.
       
      Tarczę recenzowanego zegarka oceniam wysoko. Ma ona bowiem układ typowy dla field watcha, a do tego zegarek pozbawiony jest daty. Także do lumy nie można mieć żadnych uwag, choć uczciwie należy przyznać, że nie jest to poziom Seiko. Życzyłbym sobie jedynie, aby tarcza była jeszcze bardziej ascetyczna. Tak się stało w przypadku wspomnianego już wcześniej Hamiltona, bo jego poprzednie wcielenie, poza informacją o producencie, na tarczy zawierała także oznaczenie konkretnego modelu, nie wspominając już o komplikacji daty. Tutaj oczywiście daty nie ma, ale myślę sobie, że dla ogólnego odbioru zegarka lepiej by było, gdyby producent poprzestał na tych oznaczeniach, które znajdują się pod godziną 12tą, rezygnując jednocześnie z tego, co znajduje się nad godziną 6tą (nazwa modelu oraz klasa wodoszczelności).
       






       
      4.
       
      Jeśli chodzi o mechaniczną stronę recenzowanego zegarka, to za jego napęd odpowiada werk SII NH35A, czyli w zasadzie wszystkim znany cal. 4R35 od Seiko (niebrandowany), bardzo często stosowany w zegarkach microbrandowych. Werk pracuje z częstotliwością 21 600 bhp i łożyskowany jest na 24 kamieniach. Rezerwa chodu to 41 h. Werk wyposażony jest w „stop sekundę”, a także możliwość ręcznego dokręcania. Jest to przy okazji werk wyposażony w komplikację daty, co w przypadku recenzowanego modelu przejawia się tym, że po odkręceniu koronki nadal ma ona 3 pozycje, przy czym koronka w pozycji 2, w której ustawiamy datę, do niczego oczywiście nie służy. Pewnie jest możliwe, by w przypadku, w którym zegarek i tak pozbawiony jest komplikacji daty, koronka miała tylko dwie pozycje (1 – nakręcanie i 2 – „stop sekunda”). Takie rozwiązanie zastosowaną z Etą w moim Tudorze. Jeśli chodzi o dokładność, to wedle dostępnych informacji mieści się ona w zakresie -20s/+40s. Dla potrzeb recenzji dokonałem w tym zakresie stosownego sprawdzenia i wychodzi mi +6-7s/24 h, więc powodów do narzekania nie widzę. Werk przykryty jest oczywiście pełnym deklem i bardzo dobrze, bo w przypadku dekla transparentnego podziwiać za bardzo i tak nie byłoby czego. 
       
      5.
       
      Zegarek otrzymujemy na pasku nato w takiej samej kolorystyce, w jakiej jest tarcza zegarka. Co mogę o tym pasku napisać? Na pewno na plus to, że klamerka tego paska jest logowana. Warto wspomnieć także o tym, że zarówno klamerka, jak i pozostałe klamry, również wykonane są z tytanu, a to powoduje, że w przypadku noszenia oryginalnego paska, nie występuje tu żaden dysonans kolorystyczny, który mógłby psuć odbiór całości. Przez moje ręce przeszło już wiele pasów, w tym nato. I trzeba uczciwie napisać, że nato dostarczane przez BOLDRa nie jest najwyższych lotów. To na pewno nie jakość pasków BluShark/AlphaShark czy też takich, które dostarczają bardziej uznani producenci. Pasek jest w mojej ocenie zbyt sztywny, nie za bardzo chcę się poddać i przez to niezbyt przyjemnie się go nosi. Stąd od razu przerzuciłem zegarek na skórzane nato w stylu vintage, na którym wygląda całkiem nieźle, choć oczywiście występuje opisany przeze mnie powyżej dysonans, tym bardziej, że klamerka i klamry w tym pasku są polerowane na wysoki połysk.
       




       
       
       
       
      Czy polecam ten zegarek? Zdecydowanie tak!
       
      Jak pisałem na samym początku, zegarek ten wygrał starcie z Hamiltonem Khaki Field na manualnym werku. Zapytacie, co o tym zadecydowało? Cytując pewnego klasyka mógłbym napisać „Kasa, misiu, kasa”. Oczywiście BOLDR w cenie, jaką zaproponował mi Jarek, to zegarek wyraźnie tańszy od Hamiltona, co też miało znaczenie. Ten czynnik jednak nie był decydujący, bo przeważyły chęć posiadania zegarka w tytanowej kopercie (ach ta lekkość), o rozsądnym WR, wynoszącym przynajmniej 10ATM (w przypadku recenzowanego BOLDRA jest to 20ATM).
       
      Jest jeszcze jeden czynnik, związany z uwarunkowaniami osobniczymi. Poza pewnymi wyjątkami, noszę w zasadzie tylko małe zegarki, takie o średnicy koperty do 40 mm (optymalnie to dla mnie 36-38 mm średnicy koperty). Hamilton to też 38 mm średnicy, jednak trzeba pamiętać o tym, że ma on relatywnie długie uszy, co staje się szczególnie widoczne wówczas,
      gdy chce się ten zegarek nosić na pasku innym, niż nato. Ja poprzednią wersję
      Hamiltona nosiłem na specjalnie wykonanym pasku z podkładką
      i wówczas nie było widać szpary, jaka tworzy się między kopertą a mocowaniem paska. To powoduje przy okazji, że Hamilton nosi się jednak jak zegarek większy niż te 38 mm średnicy.
      Ot, drobiazg taki, ale dla mnie niezwykle istotny.
       
      BOLDR Venture Automatic to na pewno bardzo interesujący zegarek. Jest dostępny w kilku
      opcjach kolorystycznych, a to powoduje, że każdy znajdzie dla siebie ten odpowiedni. Jest koperta z tytanu, szafirowe szkło (z antyrefleksem), rozsądna wodoszczelność, a także werk, którego serwis na pewno nie zrujnuje kieszeni. Do tego, w mojej ocenie, cena na ten model została skalkulowana bardzo dobrze.
       
      36+3Jeśli więc ktoś szuka bardzo dobrze wykonanego field watcha, w cenie ok. 1,2-1,3 tyś. zł, to ja
      szczerze ten zegarek polecam. Należy mieć tylko na uwadze jedno. Specyficzna budowa koperty, niewielkie wymiary (w tym w szczególności wymiar L2L) będą powodować, że pewnie nie będzie to
      najlepszy wybór dla kogoś, kto szuka nieco większego zegarka.
      Ale jak powszechnie wiadomo, małe jest piękne, a field watche nigdy nie były duże   
       
       
      Jak zwykle zapraszam do lektury, komentowania i dzielenia się uwagami, Rafał. 
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.