Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Ciech

Klamry Ciecha, oraz inny męski szpej

Recommended Posts

Gratulacje masz Wielki Talent!!!!

Jeszcze raz nie moge wyjsc z podziwu twoich wszystkich prac!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites
@Normand dziękuję, myślę że przede wszystkim cierpliwość jest potrzebna, reszta przychodzi z czasem.
... o ile jest chęć i motywacja do nowych wyzwań.  
Więc jeszcze raz dziękuje Panowie za aktywność w czytaniu, oraz zabieraniu głosu w wątku i związany z tym przekaz pozytywnej energii, który wielce  mnie  wspomaga w zmaganiu z metalową materią.
  :)
 
... acha ale jest jeszcze jedna bierząca sprawa,
to jest największa z dotychczas wykonanych przeze mnie klamer: 60 x 60 mm,  grubość 8 mm,
ale to wszystko jest w granicach normy biorąc pod uwagę fakt, że jest przeznaczona do paska od spodni. 
 
5a_-_1024.jpg
 
Ma ona także jeszcze jedną niewidoczną gołym okiem funkcjonalność - jest to także amulet.
Choć warunki i sposób życia od czasów prehistorycznych polowań na mastodonty znacznie się zmieniły, 
nie w sposób zrezygnować z ochrony i mocy mamuta jaką on poprzez ten przedmiot przekazuje swojemu właścicielowi towarzysząc w jego codziennym pełnym pasji i zainteresowań życiu.
 
4a_-_1024.jpg
 
a1010015_-_1024.jpg

 

Jeśli chodzi o zegarkową wersję "Prehistorycznej Klamry" myślę nad tym. 
Jest pewna firma z bogatą historią posiadająca model czasomierza związany z tajemniczą i zagadkową "legendą" i chętnie bym te dwa przedmioty z sobą połączył.
Edited by Ciech

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lekkie zaskoczenie :) Ale nawet nie wiem czy na takim pasku nie wyglada lepiej - generalnie rewelacja :)

Edited by Smycel

Share this post


Link to post
Share on other sites

... Jest pewna firma z bogatą historią posiadająca model czasomierza związany z tajemniczą i zagadkową "legendą" i chętnie bym te dwa przedmioty z sobą połączył.

Chętnie poznał bym tę legendę i liczę na to, że nie jest to "R" :D

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie."

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli się spełnią zamiary na pewno o tym też napiszę.

Z marką o której myślisz jest związanych na pewno wiele ciekawych historii,

natomiast nie zauważyłem żeby było zapotrzebowanie na inne klamry do pasków oprócz brandowanych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

@Normand dziękuję, myślę że przede wszystkim cierpliwość jest potrzebna, reszta przychodzi z czasem.
... o ile jest chęć i motywacja do nowych wyzwań.  
Więc jeszcze raz dziękuje Panowie za aktywność w czytaniu, oraz zabieraniu głosu w wątku i związany z tym przekaz pozytywnej energii, który wielce  mnie  wspomaga w zmaganiu z metalową materią.
  :)
 
... acha ale jest jeszcze jedna bierząca sprawa,
to jest największa z dotychczas wykonanych przeze mnie klamer: 60 x 60 mm,  grubość 8 mm,
ale to wszystko jest w granicach normy biorąc pod uwagę fakt, że jest przeznaczona do paska od spodni. 
 
 
 
Ma ona także jeszcze jedną niewidoczną gołym okiem funkcjonalność - jest to także amulet.
Choć warunki i sposób życia od czasów prehistorycznych polowań na mastodonty znacznie się zmieniły, 
nie w sposób zrezygnować z ochrony i mocy mamuta jaką on poprzez ten przedmiot przekazuje swojemu właścicielowi towarzysząc w jego codziennym pełnym pasji i zainteresowań życiu.
 
 
 
 

 

Jeśli chodzi o zegarkową wersję "Prehistorycznej Klamry" myślę nad tym. 
Jest pewna firma z bogatą historią posiadająca model czasomierza związany z tajemniczą i zagadkową "legendą" i chętnie bym te dwa przedmioty z sobą połączył.

 

Klamra piękna, ale amulet to nie funkcjonalność :), to ezoteryka odwieczne pragnienie i atawizm  

Edited by DawPi
Nie cytujemy zdjęć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To także historia sięgająca początków ludzkości, rodowodem której jest polowanie.

Pierwotny myśliwy stykający się z tajemniczą, dziką przyrodą, pełen lęku przed nieznanym wierzył niezbicie w moc sił nadprzyrodzonych. 

Trudno się więc dziwić, że chcąc je sobie zjednać stosował amulety, którymi były różne części upolowanych zwierząt.

Myśliwi noszący je przy sobie byli chronieni przed wypadkami lub niepowodzeniem na łowach, wróżyły szczęście i odpędzały złe moce, a także posiadały cudowne moce ozdrowieńcze.

Przysłowia, zabobony i wierzenia są nieodłączną częścią każdej kultury,

więc chociaż dziś patrzymy na nie z przymrużeniem oka, to warto je znać i mieć gdzieś w głowie.

... kto wie, może jednak okażą się przydatne?

A jeżeli nie, to na pewno wzbogacą naszą wiedzę na ten temat.

 

A teraz ilustracja do powyższego wywodu, a zarazem historyczno-przyrodniczo-warsztatowa ciekawska:

kość żebra mamuta w trakcie przygotowań do zastosowania jej w "prehistorycznej klamrze". 

 

1010011.jpg

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niesamowite.

Jak taka kość zniosła tyle lat? Czy jest to odpowiednio twardy materiał?


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Współcześni ludzie współistnieli z  mamutami w okresie górnego paleolitu, kiedy przybyli do Europy z Afryki,  między 30 000 a 40 000 lat temu, wcześniej byli to neandertalczycy podczas środkowego paleolitu.

Mamuty włochate były bardzo ważne dla ludzi epoki lodowcowej, a ich przetrwanie w niektórych obszarach mogło zależeć od tych zwierząt.

Ta krótka historia pozwala ocenić jak długo w niekorzystnych warunkach musiało przebywać to co przetrwało po nich do naszych czasów.

Najwięcej szkieletów i ciosów kryje wieczna zmarzlina Jakucji, z powodu ocieplenia klimatu topnieje ona szybko przez co wyłania się̨ coraz więcej kości.

Około 90 procent światowych zasobów kości mamutów z stamtąd właśnie pochodzi.

Według jakuckiego ministra przemysłu i geologii Nikity Szepeljowa, tylko w ubiegłym roku pozyskano z mamucich skamieniałości w tym regionie 80 ton kości słoniowej.

 

z22945574V,Genesis-2-0--.jpg

 

Zmineralizowane mamucie kości posiadają pośrednie cechy fizyczne pomiędzy kością a kamieniem.

Współcześnie poza zbiorami muzealnymi można je zobaczyć jako materiał do wytwarzania luksusowych przedmiotów,

które trzeba traktować z "szacunkiem" ze względu na ich wyjątkowość i delikatność.

Niekorzystnie mogą na nie wpływać np. duże zmiany temperatur, wilgotność, obciążenia mechaniczne.

Przykładem mogą być customowe noże z rękojeściami wykonanymi z mamuciej kości.

Na pewno ich właścicielowi nie przyjdzie do głowy rzucać nimi do celu, lub włożyć do zmywarki - zdaje sobie sprawę co by się wtedy stało.

 

IMG_9248_opt.jpg

 

IMG_6850_opt.jpg

Edited by Ciech

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za kolejną ciekawą opowieść :)

Te noże, zwłaszcza pierwszy też super.


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites
A gdyby przyszedł do Was ktoś i powiedział tak:

Chciałbym by kształt był bardziej ergonomiczny i wizualność zdecydowanie wzmocniona.

POMOŻECIE ?!!! - wykrzyknął zdejmując z palca  życiem zmęczoną obrączkę.

POMOŻEMY !!! - odruchowo odkrzyknąłem, bo to zapytanie i odpowiedź dziecięciem będąc nie jeden raz słyszałem, 

a sytuacja była taka, że nie w sposób było dyskutować z tym tajemniczym człowiekiem.

Podwinąwszy więc rękawy i założywszy beret, załączywszy maszynę pracę nad kształtem obrączkowym rozpocząłem.

 

1-1024.jpg

 


Chyba teraz to jest to, o co między innymi w tym przedmiocie chodzi - zakłada się i zapomina, że na palcu jest osadzona.

Ale co z wizualnością zrobić ?

No przecież zdążyłem nagromadzić różnych specyfików tyle, jakbym kamień filozoficzny miał wynaleźć. 

... może coś z tego w tym celu też  się przyda ?

 

2-1024.jpg

 


 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oho, zaczyna się nowa opowieść ;)


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites

No przecież zdążyłem nagromadzić różnych specyfików tyle, jakbym kamień filozoficzny miał wynaleźć.

... może coś z tego w tym celu też się przyda.

Będzie się działo :ph34r:

Jak u Lukrecji Borgii :huh:

Edited by Jędrula.wawa

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie."

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest tak jak piszecie , bo dobrze Panowie klimat czujecie   :)

 

Niestety, ale obawiam się że temu panu o coś więcej chodziło niż  to co dotychczas z obrączką zrobiłem,  kiedy mówił o poprawie wizualności  :wacko:

Dlatego nie bez powodu  wspomniałem wcześniej o kamieniu filozoficznym, którego poszukiwania rozpoczęto prawdopodobnie ok. I wieku n.e. w egipskich świątyniach.

Według starożytnych uczonych miał być substancją, za pomocą której metale nieszlachetne można by przekształcić w wyniku procesu transmutacji w metale szlachetne. 
W czasie badań nad tą materią dokonano innego odkrycia, o czym pierwszy informację podał w XIV w. średniowieczny alchemik podpisujący się imieniem Gerber.
Była to ciecz o niezwykle silnych właściwościach - mająca pomóc w uzyskaniu kamienia filozoficznego i tym samym umożwić transmutację metali.
Postanowiłem tą informację wykorzystać, choć ryzykowałem stawiając wszystko na jedną kartę, wszak nie do końca wiadomo w co się obrączka przemieni kiedy ją wrzucę do "wody królewskiej".
Przepraszam, ale muszę już kończyć, bo przez okno widzę że z piskiem opon pod dom zajechała czarna Wołga  :o
Edited by Ciech

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam, ale muszę już kończyć, bo przez okno widzę że z piskiem opon pod dom zajechała czarna Wołga  :o

 

Może pozwolą chłopu kontynuować, jak na przykład onegdaj Wernherowi von Braun :rolleyes:


"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie."

Share this post


Link to post
Share on other sites
Miło wiedzieć @KRZYSIO, że tak to odbierasz, a więc dalej kontynuuję opowieść o tym co i jak się wydarzyło.

@Jędrula.wawa niestety moja wiedza i umiejętności są jedynie na poziomie hobbystycznym i nie są strategiczne. 

Poza tym sądzę że mam do czynienia z ludźmi bez skrupułów, więc skoro nie posiadam takiej wartości przetargowej jaką miał von Braun ...

Tymczasem niestety nie wiem w jakim stanie jest teraz obrączka.

Szybkim wzrokiem omiotłem warsztat i zatrzymałem na naczyniu.

Ciecz w której od dłuższego czasu przebywa jest teraz mocno spieniona i już zupełnie nie przezroczysta. 

Wstrzymawszy oddech, by nie zachłysnąć się agresywnymi oparami, szybki ruchem ją wydobyłem i do zobojętniającego roztworu wrzuciłem, 

po czym pośpiesznie na stole, gdzie już  była w dziennym świetle widoczna, stawiając wszystko na jedną kartę umieściłem. 

 

image.jpg

 

image.jpg

 

image.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wstrzymawszy oddech, by nie zachłysnąć się agresywnymi oparami, szybki ruchem ją wydobyłem i do zobojętniającego roztworu wrzuciłem, 

po czym pośpiesznie na stole, gdzie już  była w dziennym świetle widoczna, stawiając wszystko na jedną kartę umieściłem.

Wiedziałeś że tak będzie :lol:

A przy okazji, jak taki wzór utrzymuje się na powierzchni przedmiotu ? Czy w przypadku takiej obrączki użytkowanej codziennie będzie się zacierał ? :huh:


"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie."

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak zwykle ciekawie zagaił i na koniec przywalił efektem :)

Podoba mi się.


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiedziałeś że tak będzie :lol:

A przy okazji, jak taki wzór utrzymuje się na powierzchni przedmiotu ? Czy w przypadku takiej obrączki użytkowanej codziennie będzie się zacierał ? :huh:

 

Nigdy nie ma pewności jaki będzie efekt końcowy, to zawsze jest zagadka, 
wystarczą różnice w składzie chemicznym i inne niuanse wynikłe w w trakcie pracy.
Ten materiał bardzo chętnie jest wykorzystywany jako surowiec do wykonywania biżuterii,
bez obawy wykonaną z niego obrączkę można nosić i się nie przejmować, jest nierdzewna, odporna na kwasy i zasady, nie uczula.
oczywiście jeśli tak jak ta jest wykonana z damastu skuwanego ze stali nierdzewnych.

 

 

Jak zwykle ciekawie zagaił i na koniec przywalił efektem :)

Podoba mi się.

 

Kiedy cała ta sytuacja nareszcie sie wyjaśniła, wiem że niepotrzebnie się martwiłem.
Ich zaangażowanie w swoje role, oraz posiadane rekwizyty każdego mogłyby zmylić,
to byli sympatyczni panowie z grupy rekonstrukcyjnej - " I-szy Sekretarz i Jego Świta "   :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak to mówią " jest ryzyko jest zabawa ". Mnie natomiast mocno ciekawi jaka to karta była :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Twoje zaciekawienie przedstawioną na zdjęciach sytuacją jest jak najbardziej zrozumiałe.

Hazardzista  pozbawiony wszelkich skrupułów, po przegraniu wszystkich pieniędzy i zegarka stawia na szali ostatni wartościowy przedmiot jaki mu pozostał – obrączkę.

Jednak w tym przypadku będąc jedynym graczem sam ustalam reguły - wygrywając po wyciągnięciu z talii  dowolnej karty,

w tym przypadku dwójki pik  ;)

 

1010057-1024.jpg

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By karolpietak67
      Cześć :) Tutaj jeszcze mnie nie było , także postanowiłem się pojawić . Wykonuje paski na zamówienie ze skór egzotycznych lub włoskich . Dotychczas działałem tylko na grupach facebookowych , ale postanowiłem dodać posta tutaj i wstawić kilka przykładowych zdjęć pasków wykonanych w ostatnim czasie . Zapraszam również do mnie na instagrama Ashton_watch_strap_maker , gdzie można zobaczyć moje prace :) . Każdy pasek wyceniam idywidualnie . Zapraszam do kontaktu tutaj lub na instagramie :) 





























    • By andygp1
      Od jakiegoś czasu coś tam dłubię w skórce .Co prawda na zaprzyjaźnionym forum nieco się chwaliłem , ale tutaj jeszcze nie to i nadszedł ku temu czas.
       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

    • By d_box
      Postanowiłem uszyć swój pierwszy pasek do zegarka ze starego paska do spodni. Co do warsztatu to skromny nóż do tapet, szpikulec, igły, suwmiarka i linijka.
       
      Jak wam się podoba i co trzeba poprawić następnym razem.
       
       


    • By Grawermen
      Pokazujemy w tym dziale pasówki zrobione przez Pasjonatów Czasu 😉
       
      Na początek kilka zegarków handmade zbudowanych na zegarkach znanych firm.
       
      Zapraszam do pokazania swoich 🙂
       
      .






    • Guest fidelio
      By Guest fidelio
      Weekend z BOLDRem dobiega końca, więc czas na kilka słów o nim. 
       
      Naszło mnie na kupno budżetowego zegarka w typie field watch. I pojawił się dylemat, czy postawić na sprawdzonego konia, jakim w budżecie ok. 1-2 tyś. zł bez wątpienia jest Hamilton z modelem Khaki Field Mechanical, który już dwa razy gościł w moim pudełku (aktualnie brałem pod uwagę ref. H69439531, a więc nowszą wersję tego zegarka), czy może jednak poszukać czegoś innego?
       
      Moje poszukiwania doprowadziły mnie do dalekowschodniego microbrandu BOLDR, który przykuł moja uwagę modelem Venture Automatic, występującym w czterech kolorach.
       
      Kartka papieru, z jednej z strony wspomniany powyżej Hamilton, z drugiej strony BOLDR, tabelka z plusami, minusami i …ostatecznie zdecydowałem się właśnie na BOLDRa (wersja z niebieską tarczą, a więc model NAVY BLUE, jak go określa producent). Dzięki temu, że jeden z naszych forumowych Kolegów (dzięki Jarku) jest dystrybutorem tej marki, bardzo szybko znalazł się u mnie.
       
      1.
       
      Zegarek trafił do nas zapakowany w dwa tekturowe pudełka, które skrywają niewielką rolkę, częściowo wykonaną z materiału, a częściowo ze skóry. Rolka w kolorze niebieskim opatrzona jest logo producenta i skrywa przegródki, w których znalazłem sam zegarek oraz dokumenty. Nie jest to typowa rolka, dzięki której możemy przewozić (czy przechowywać) większą liczbę zegarków. Ot, raczej ciekawy sposób na to, by w razie konieczności przewozić (przechowywać) ten tylko zegarek, bo więcej w niej się po prostu nie zmieści. Całość sprawa jednak bardzo dobre wrażenie, także gdy chodzi o jakość wykonania i w zasadzie to wypada się tylko cieszyć, że w tym relatywnie niedużym budżecie producent daje coś więcej niż tylko tekturowe pudełka.  
       




       
       
      2.
       
      Ad rem jednak. Koperta jest wykonana z tytanu. To dla mnie ciekawa odmiana, choć miałem już styczność z zegarkiem wykonanym z tego materiału. Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, gdy zegarki kosztowały znacznie mniej, urzekł mnie Schaumburg z modelem Flightanium. Ot pilot, na kultowym Unitasie, dziś już nieprodukowany, który także był wykonany z tytanu. To był jednak kawał zegarka (44 mm średnicy oraz spora grubość), więc oczywiście skończyło się tak, że kilka razy grzmotnąłem w to i owo i z czasem zegarek trafił do mojego brata. Na szczęście kompaktowe wymiaru recenzowanego BOLDRa sprawiły, że zdecydowałem się na niego i to mimo tego, że tytan nie jest tak gęsty jak stal, łatwiej go uszkodzić, a i z ewentualną renowacją koperty nie jest najłatwiej (najdelikatniej to ujmując). Zegarek ma średnicę 38 mm, a dzięki bardzo mocno ściętym uszom, schodzącym od razu ostro w dół, wymiar L2L to tylko 44 mm, a więc tyle, ile w zegarkach o średnicy ok. 36 mm. Uszy są oczywiście wiercone, co bardzo mi odpowiada. Rozmiar miedzy uszami to równe 20 mm, więc  nie ma żadnego problemu z dobraniem paska. Jeśli chodzi o wymiary tego zegarka, to miałem jedną wątpliwość. BOLDR podaje na swojej stronie internetowej, że zegarek ma 14 mm grubości. Taką informację znajdziecie zresztą także w wielu sklepach internetowych, które sprzedają ten zegarek. Pomyślałem więc sobie, że te 14 mm to dużo. Nawet za dużo, biorąc pod uwagę kompaktowe wymiary tego zegarka, jak i to, że producent dostarcza go na pasku nato, który zawsze dodatkowo podnosi zegarek. Oczyma wyobraźni widziałem już więc nieproporcjonalny i klockowaty projekt, który z czasem po prostu będzie mnie drażnił. Coś mi w tym wszystkim nie pasowało. Doszedłem do wniosku, że także z uwagi na zastosowany w nim mechanizm, te 14 mm grubości to być może jakaś pomyłka. Tym bardziej, że w internetach można także znaleźć recenzje tego zegarka, w których pojawia się informacja, że grubość tego zegarka to 12 mm. Postanowiłem więc zaryzykować, tym bardziej, że Jarek przed wysyłką dokonał sobie znanymi metodami pomiaru, który wykazał właśnie ok. 12 mm grubości. Ogłaszam więc wszem i wobec, że po zmierzeniu go suwmiarką elektroniczną okazało się, że grubość tego zegarka to …11,9 mm, co oczywiście niezmiernie mnie ucieszyło. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę jeszcze o koronce na godzinie 4tej (koronka jest karbowana i pozwala na całkiem pewny chwyt), która jest zakręcana oraz logowana. Koronka po odkręceniu nie wykazuje żadnych luzów. Jeśli chodzi o klasę wodoszczelności, to mamy tutaj 20ATM, więc całkiem spoko. W zegarku zastosowano szkło szafirowe (płaskie) z antyrefleksem.
       
      Co dotyczy jakości wykonania koperty, to uwag nie mam. Jak wspominałem, koperta jest wykonana z tytanu, a to powoduje, że zegarka (i tak niewielkiego) w zasadzie nie czuć na ręce. Koperta w typie poduszeczki, z bardzo krótkimi oraz wierconymi uszami. Uszy od dołu są delikatnie podcięte. Boczna krawędź koperty jest frezowana – frezowanie przebiega na całej powierzchni bocznej (od góry) i w mojej ocenie dodaje zegarkowi pewnej lekkości. Lubię takie zabiegi stylistyczne, bo dzięki nim zegarek po prostu nie wygląda jak ciosany maczetą. Koperta jest w całości satynowana, a jej kolor jest typowy dla zegarków wykonanych właśnie z tytanu. Luneta jest o średniej grubości, a dzięki kształtowi koperty (poduszeczka) zegarek wygląda, jakby składał się z wielu płaszczyzn. Krawędzie oraz wszystkie przejścia są ostre. Brak jakichkolwiek wybłyszczeń, przetarć oraz tym podobnych historii. Dekielek jest pełny oraz zakręcany. Na dekielku znajdziemy zestaw podstawowych informacji dotyczący zegarka, w tym nazwa modelu, materiał koperty oraz zastosowany mechanizm (te informacje są tak mikroskopijne, że trzeba używać zoomu w telefonie, żeby się w nich rozeznać), a także grawerunek. Producent chwali się, że ten grawerunek to „embossed limited edition designer artwork”. Grawerunek nie jest zbyt głęboki, choć powiększenie ujawnia, że został on wykonany całkiem starannie. Przedstawia on literę „X” (nie mam pojęcia, dlaczego ta, a nie inna litera), złożoną z kombinacji liter/wyrazów, przy czym na środku tej litery mamy wygrawerowane logo producenta.
       







       
      3.
       
      Tarcza to oczywiście klasyka gatunku, jeśli mowa o zegarkach w typie field watch. Jak już pisałem powyżej tarcza ma kolor niebieski (NAVY BLUE jak to określa producent) i jest matowa. Wszystkie indeksy oraz inne oznaczenia znajdujące się na tarczy są malowane. Zewnętrzna podziałka minutowa to kreseczki, przy czym co piąta minuta odznaczona jest kropeczką (wszystkie są jednakowej wielkości). Te kropeczki są wypełnione lumą. Idąc do wewnątrz tarczy mamy oznaczenia godzinowe (cyfry i liczby arabskie od 1 do 12, które również wypełnione są lumą), a dalej współgrające z tymi oznaczeniami liczby od 13 do 24, wyraźnie mniejsze. Mamy tu więc do czynieni z zestawem typowym dla field watcha, spotykanym np. w przywołanym już wcześniej przeze mnie Hamiltonie czy też Seiko z linii SNZG. Pod godziną 12tą mamy naniesione informacje dotyczące producenta (w tym jego logo), a nad godziną 6tą znajdziemy oznaczenie modelu oraz klasy wodoszczelności. Do jakości naniesienia oznaczeń nie mam uwag. Wszystko naniesione jest równo, bez strzępień. Nie dostrzegam także przysunięcie między indeksami godzinowymi i odpowiadającymi im liczbami 13-24. Na tarczy brak daty, co akurat bardzo mi odpowiada, bo w mojej ocenie field watch takiego wskazania nie musi posiadać. Wskazówki (godzinowa oraz minutowa) najbliżej typu „syringe hands”, a więc …strzykawki. Środkowy fragment tych wskazówek wypełniony jest oczywiście lumą. Bardzo przypadła mi do gustu wskazówka sekundowa recenzowanego zegarka. Jej końcówka (prostokąt z igłą) jest w kolorze pomarańczowym, a to tworzy bardzo interesujący kontrast z kolorem tarczy zegarka, ożywiając go dodatkowo. Końcówka wskazówki sekundowej (jej środkowa część) również wypełniona jest lumą. Co do lumy, to nie dotarłem do szczegółowych informacji wskazujących na to, jaką konkretnie lumę BOLDR zastosował w tym zegarku. Producent podaje jedynie, że to „Japan Superlume”. Cokolwiek pod tą tajemniczą nazwą się kryje, to luma po prostu daje radę. Zegarek naświetlony wieczorem świeci w zasadzie całą noc i nie ma żadnego problemu z odczytem godziny w zupełnej ciemności.
       
      Tarczę recenzowanego zegarka oceniam wysoko. Ma ona bowiem układ typowy dla field watcha, a do tego zegarek pozbawiony jest daty. Także do lumy nie można mieć żadnych uwag, choć uczciwie należy przyznać, że nie jest to poziom Seiko. Życzyłbym sobie jedynie, aby tarcza była jeszcze bardziej ascetyczna. Tak się stało w przypadku wspomnianego już wcześniej Hamiltona, bo jego poprzednie wcielenie, poza informacją o producencie, na tarczy zawierała także oznaczenie konkretnego modelu, nie wspominając już o komplikacji daty. Tutaj oczywiście daty nie ma, ale myślę sobie, że dla ogólnego odbioru zegarka lepiej by było, gdyby producent poprzestał na tych oznaczeniach, które znajdują się pod godziną 12tą, rezygnując jednocześnie z tego, co znajduje się nad godziną 6tą (nazwa modelu oraz klasa wodoszczelności).
       






       
      4.
       
      Jeśli chodzi o mechaniczną stronę recenzowanego zegarka, to za jego napęd odpowiada werk SII NH35A, czyli w zasadzie wszystkim znany cal. 4R35 od Seiko (niebrandowany), bardzo często stosowany w zegarkach microbrandowych. Werk pracuje z częstotliwością 21 600 bhp i łożyskowany jest na 24 kamieniach. Rezerwa chodu to 41 h. Werk wyposażony jest w „stop sekundę”, a także możliwość ręcznego dokręcania. Jest to przy okazji werk wyposażony w komplikację daty, co w przypadku recenzowanego modelu przejawia się tym, że po odkręceniu koronki nadal ma ona 3 pozycje, przy czym koronka w pozycji 2, w której ustawiamy datę, do niczego oczywiście nie służy. Pewnie jest możliwe, by w przypadku, w którym zegarek i tak pozbawiony jest komplikacji daty, koronka miała tylko dwie pozycje (1 – nakręcanie i 2 – „stop sekunda”). Takie rozwiązanie zastosowaną z Etą w moim Tudorze. Jeśli chodzi o dokładność, to wedle dostępnych informacji mieści się ona w zakresie -20s/+40s. Dla potrzeb recenzji dokonałem w tym zakresie stosownego sprawdzenia i wychodzi mi +6-7s/24 h, więc powodów do narzekania nie widzę. Werk przykryty jest oczywiście pełnym deklem i bardzo dobrze, bo w przypadku dekla transparentnego podziwiać za bardzo i tak nie byłoby czego. 
       
      5.
       
      Zegarek otrzymujemy na pasku nato w takiej samej kolorystyce, w jakiej jest tarcza zegarka. Co mogę o tym pasku napisać? Na pewno na plus to, że klamerka tego paska jest logowana. Warto wspomnieć także o tym, że zarówno klamerka, jak i pozostałe klamry, również wykonane są z tytanu, a to powoduje, że w przypadku noszenia oryginalnego paska, nie występuje tu żaden dysonans kolorystyczny, który mógłby psuć odbiór całości. Przez moje ręce przeszło już wiele pasów, w tym nato. I trzeba uczciwie napisać, że nato dostarczane przez BOLDRa nie jest najwyższych lotów. To na pewno nie jakość pasków BluShark/AlphaShark czy też takich, które dostarczają bardziej uznani producenci. Pasek jest w mojej ocenie zbyt sztywny, nie za bardzo chcę się poddać i przez to niezbyt przyjemnie się go nosi. Stąd od razu przerzuciłem zegarek na skórzane nato w stylu vintage, na którym wygląda całkiem nieźle, choć oczywiście występuje opisany przeze mnie powyżej dysonans, tym bardziej, że klamerka i klamry w tym pasku są polerowane na wysoki połysk.
       




       
       
       
       
      Czy polecam ten zegarek? Zdecydowanie tak!
       
      Jak pisałem na samym początku, zegarek ten wygrał starcie z Hamiltonem Khaki Field na manualnym werku. Zapytacie, co o tym zadecydowało? Cytując pewnego klasyka mógłbym napisać „Kasa, misiu, kasa”. Oczywiście BOLDR w cenie, jaką zaproponował mi Jarek, to zegarek wyraźnie tańszy od Hamiltona, co też miało znaczenie. Ten czynnik jednak nie był decydujący, bo przeważyły chęć posiadania zegarka w tytanowej kopercie (ach ta lekkość), o rozsądnym WR, wynoszącym przynajmniej 10ATM (w przypadku recenzowanego BOLDRA jest to 20ATM).
       
      Jest jeszcze jeden czynnik, związany z uwarunkowaniami osobniczymi. Poza pewnymi wyjątkami, noszę w zasadzie tylko małe zegarki, takie o średnicy koperty do 40 mm (optymalnie to dla mnie 36-38 mm średnicy koperty). Hamilton to też 38 mm średnicy, jednak trzeba pamiętać o tym, że ma on relatywnie długie uszy, co staje się szczególnie widoczne wówczas,
      gdy chce się ten zegarek nosić na pasku innym, niż nato. Ja poprzednią wersję
      Hamiltona nosiłem na specjalnie wykonanym pasku z podkładką
      i wówczas nie było widać szpary, jaka tworzy się między kopertą a mocowaniem paska. To powoduje przy okazji, że Hamilton nosi się jednak jak zegarek większy niż te 38 mm średnicy.
      Ot, drobiazg taki, ale dla mnie niezwykle istotny.
       
      BOLDR Venture Automatic to na pewno bardzo interesujący zegarek. Jest dostępny w kilku
      opcjach kolorystycznych, a to powoduje, że każdy znajdzie dla siebie ten odpowiedni. Jest koperta z tytanu, szafirowe szkło (z antyrefleksem), rozsądna wodoszczelność, a także werk, którego serwis na pewno nie zrujnuje kieszeni. Do tego, w mojej ocenie, cena na ten model została skalkulowana bardzo dobrze.
       
      36+3Jeśli więc ktoś szuka bardzo dobrze wykonanego field watcha, w cenie ok. 1,2-1,3 tyś. zł, to ja
      szczerze ten zegarek polecam. Należy mieć tylko na uwadze jedno. Specyficzna budowa koperty, niewielkie wymiary (w tym w szczególności wymiar L2L) będą powodować, że pewnie nie będzie to
      najlepszy wybór dla kogoś, kto szuka nieco większego zegarka.
      Ale jak powszechnie wiadomo, małe jest piękne, a field watche nigdy nie były duże   
       
       
      Jak zwykle zapraszam do lektury, komentowania i dzielenia się uwagami, Rafał. 
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.