Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Robnyc

Czy warto wracac do Polski

Rekomendowane odpowiedzi

Ci co muszą to pracują,a reszta kombinuje, jak ktoś chce pracować to w Niemczech zarobi 5 razy tyle jak będzie pracowity i dokładny. Oczywiście cały czas pozostając w temacie czy warto wracać ...


cyt.-Wszystkie Ryśki to porządne chłopy !

Piotr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ci co muszą to pracują,a reszta kombinuje, jak ktoś chce pracować to w Niemczech zarobi 5 razy tyle jak będzie pracowity i dokładny. Oczywiście cały czas pozostając w temacie czy warto wracać ...

Pozostając w temacie to....zakładający go pytał o okres emerytalny :lol:

 

A odpowiadając na Twoje pytanie czy sens ma praca za 2 tysiące ,odpowiadam-ma, gdzieś jest napisane, obiecane że każdy ma mieć co chce?,biorąc pod uwagę że większość to "tumany"... ;)

A w rzeczonych Landach wykonują najprostsze [w większości] prace.

A jeść trzeba....


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem, że mały, polski biznes ma swoje ograniczenia i obciążenia, w związku z którymi często pracodawców naprawdę nie stać na wyższe pensje dla pracowników. Ale ktoś gdzieś podawał przykład takiego Lidla choćby - w Niemczech pracownik Lidla zarabia DUŻO więcej niż w Polsce, ceny są zbliżone, koszty zbliżone, a wciąż biznes się w Niemczech opłaca - ale w Polsce, przy choćby minimalnym podniesieniu płac, wszystko by nagle padło. ;)


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tłumaczenie młodego człowieka, że praca za 2k nie ma sensu to paranoja. Będąc na garnuszku rodziców uzbiera w rok ponad 20k i ma na jakikolwiek start życiowy.

Ciekawe co powie, gdy przyjdzie mu utrzymać rodzinę za takie pieniądze. Że życie nie ma sensu?

 

Jeśli pozytywna motywacja przestaje działać, należy wprowadzić negatywną, np. strach przed głodem. Tylko, że w państwie socjalnym tyły zabezpiecza państwo. I tym sposobem mamy to co mamy.


Co-Axial

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kredyty teraz są tak niskie że praktycznie szkoda używać własnych pieniędzy. Np na dom 1.95% - 2.62% Samochody w ogóle śmiesznie, zależy od marki te bardziej popularne ale od 0% -2.99% na okres 4-7 lat

 

W Polsce dymają obywatela.

 

Banki chciały zarobić na spreadzie to wpuściły w kredyt we frankach 700tys. ludzi.

Przy historycznie niskim kursie 2zł, wiedzieli że powrót do normalnego 3zł oznacza wzrost o 50%.

 

Na zachodzie są mieszkania komunalne/ socjalne dla mniej zarabiających.

 

W Polsce komunalnych praktycznie się nie buduje, a socjalne dla eksmitowanych.

Trzeba zatem dać zarobić deweloperowi  jakieś 40% i bankowi zapewne 30%.

 

Zachodni kapitał ma przyzwolenie na unikanie płacenia podatków w Polsce, więc nas dymają już od 3tys.zł (kwota wolna). Poziom kilku krajów Afrykańskich.

 

Najniższa krajowa i umowy śmieciowe to niewolnicze stawki utrzymywane na rzecz zachodniego kapitału.

Aby siła robocza była jak najtańsza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pozostając w temacie to....zakładający go pytał o okres emerytalny :lol:

 

A odpowiadając na Twoje pytanie czy sens ma praca za 2 tysiące ,odpowiadam-ma, gdzieś jest napisane, obiecane że każdy ma mieć co chce?,biorąc pod uwagę że większość to "tumany"... ;)

A w rzeczonych Landach wykonują najprostsze [w większości] prace.

A jeść trzeba....

Masz rację, że temat dotyczy powrotu na emeryturę, w takim wypadku to nigdzie nie będzie lepiej :)

2 tys. podane jako przykład na dorobienie się czegoś. Przekonanie, że młody ma wisieć na rodzicach którzy mają Go utrzymywać do 40 czy 50 lat jest troszkę nie teges, nie uważacie tak?


cyt.-Wszystkie Ryśki to porządne chłopy !

Piotr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tłumaczenie młodego człowieka, że praca za 2k nie ma sensu to paranoja. Będąc na garnuszku rodziców uzbiera w rok ponad 20k i ma na jakikolwiek start życiowy.

Ciekawe co powie, gdy przyjdzie mu utrzymać rodzinę za takie pieniądze. Że życie nie ma sensu?

 

Jeśli pozytywna motywacja przestaje działać, należy wprowadzić negatywną, np. strach przed głodem. Tylko, że w państwie socjalnym tyły zabezpiecza państwo. I tym sposobem mamy to co mamy.

 

Za 2tys. zł wynajmie mieszkanie i się utrzyma?

Przypomnę, że w wielu przypadkach taka pensja może być utrzymywana kilka lat.

 

Na zachodzie jedna pracująca osoba może utrzymać rodzinę...

 

No u nas też np. kafelkarz czy hydraulik mogą zarobić np. 6tys. zł. Ale nie po to ludzie kończą studia aby w takich zawodach pracować.

 

Emerytura?

Polska jest wyludniana- bezdzietność i emigracja.

Kto będzie płacił ZUS?

Dwie osoby na umowach śmieciowych są w stanie utrzymać rodzinę?

Nie dlatego nawet jej nie zakładają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz rację, że temat dotyczy powrotu na emeryturę, w takim wypadku to nigdzie nie będzie lepiej :)

Tu bym polemizował. Np. mój kolega ma w PL firmę przynoszącą mu właściwie na samograju ok. 20 tysięcy do jego własnej, prywatnej kieszeni. W PL mieszka 5 miesięcy w roku - resztę czasu spędza w Tajlandii, gdzie ma dom. I bardzo go satysfakcjonującą emeryturę na długo przed emeryturą. ;)


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ci co siedzą na garnuszku u rodziców do 40 to" Vip" z "Biedronki"  jest luksusem .

Normalny człowiek, oczekujący "czegoś" od życia szuka, próbuje.....

 

 

Za 2tys. zł wynajmie mieszkanie i się utrzyma?

Na zachodzie jedna pracująca osoba może utrzymać rodzinę..

 

No, i uchodzców..... ;)

A w innym temacie na zachód narzekają..... :D


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu bym polemizował. Np. mój kolega ma w PL firmę przynoszącą mu właściwie na samograju ok. 20 tysięcy do jego własnej, prywatnej kieszeni. W PL mieszka 5 miesięcy w roku - resztę czasu spędza w Tajlandii, gdzie ma dom. I bardzo go satysfakcjonującą emeryturę na długo przed emeryturą. ;)

OK masz rację :D wracajcie wobec tego do przykładowej Tajlandii :)

"No, i uchodzców.....

 

A w innym temacie na zachód narzekają..... "

 

Nie mieszajmy ze sobą dwóch różnych systemów walutowych, nie badźmy pewexami :)


cyt.-Wszystkie Ryśki to porządne chłopy !

Piotr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

No u nas też np. kafelkarz czy hydraulik mogą zarobić np. 6tys. zł. Ale nie po to ludzie kończą studia aby w takich zawodach pracować.

 

:D  :P  ;)

Zatrudniam studentów i absolwentów [oczekujących na pracę w wyuczonym zawodzie] w znakomitej większości reprezentują poziom ZSZ z lat 80ych ....

Ci "prawdziwi" absolwenci z pracą nie mają problemów, i nie oszukujmy się, mam 44 lata , w wieku gdy ja kończyłem studia większość dzisiejszych by  w ZDZ  edukację zakończyła....


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Męczy mnie takie pisanie - jak się dorobił to kradł albo oszukał. Innej opcji nie ma - jakie to polskie...zawiść, zazdrość, niechęć.

Jest wielu kombinatorów, przodujemy w tej dziedzinie, ale jest też wielu, którzy po prostu mają, bo chcieli, bo im zależało, bo im się chciało.

Przykład z życia - dwóch facetów. Z jednego miasta, chodzili do jednej szkoły, na te same zabawy, razem grali q kapsle...Jeden ma mieszkanie w W-wie, żinę, dziecko, dobrą pracę, samochód, jeździ na wczasy itp itd. Drugi dalej mieszka w tym miasteczku, z mamą, nie ma nic i narzeka...że do d*py, że się nie da, jak żyć.

Z tego co czytam/słyszę to życie w Polsce to jakiś obóz przetrwania dla silnych ludzi, albo idiotów, natomiast wszyscy wyjechani mają raj :)

Polsko, Ojczyzno ma.....

 

 

wymęczone z fona....

Remy a z tym frankiem i spredem i wpuszczeniem ludzi....

Tylko banki wiedziały, że frank nie będzie wiecznie 2 zł kosztował ?

Zmuszały ludzi do jredytu walutowego ?

Proszę Cię.....

Chcieli tanio, myśleli po co płacić tyle co idioci w złotówkach. Cwani byli, zarobić chcieli :) Marzyli......

Pytałem Kolegę jak ta.zwyżka franka zrujnowała mu życie, brał kredyt na mieszkanie...Powiedział, że wcześniej było super, bo grosze płacił. Ale teraz i tak ma taniej, niż fdyby wziął pierwotnie w złotówkach. Dziwne, nie ;) głupi jakiś.

W d*pę dostali Ci i najwięcej teraz płaczą, którzy brali fdy frank był po 2zł a metr mieszkania po 12tys. Ale to nie dziwne, skoro frank zdrożał, ceny mieszkań spadły...

Ale nikt mi nie wmówi, że Ci wszyscy, którym teraz idioci biorący w złotówkach ( bo nie mieli zdolności na walutę ) liczyli na to, że codziennie będzie niedziela :)

O i tyle w temacie :)


ALAMO napisał - każdy ma prywatne, wrodzone prawo do bycia idiotą...może o to prawo walczyć, do swej idiociej śmierci...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nadal twierdzę w przeciwieństwie do wielu tu piszących Kolegów, że w Polsce można się uczciwie dorobić, znam wielu ludzi którzy dorobili się całkiem niezłych majątków wyłącznie własną i uczciwą pracą.

Chciałbym również nadmienić, że tzw. uczciwa praca to nie tylko ciężka praca fizyczna przynależna określonej grupie społecznej tzw. klasie robotniczej, tz. uczciwie zarobiłem bo waliłem kilofem w kamieniołomach, a wszyscy którzy tym kilofem nie walą a mają, to znaczy że to złodzieje i oszuści. 

Jeżeli ktoś tak rozumuje uczciwą pracę, a widzę że większość tak to postrzega, to moim zdaniem jest w daleko posuniętym błędzie, albo ma problemy z myśleniem.

W moim przekonaniu uczciwie zarabia zdecydowana większość właścicieli firm i fabryk mniejszych i większych, różnej maści kierowników, menadżerów, handlowców,  prezesów, dyrektorów, nauczycieli, naukowców, rektorów, prawników, lekarzy, ministrów, posłów, itd. itd. i oni też dorabiają się często różnych schorzeń zawodowych (garbów). 

Krótko mówiąc, uczciwie zarobione pieniądze to nie tylko pieniądze zarobione przez robotników, ale również pieniądze zarobione przez pracowników umysłowych, inteligentów i różnej maści intelektualistów. 

Oczywiście inteligent zajmujący wysokie stanowisko w hierarchii społecznej musi zarabiać zdecydowanie więcej niż przeciętny robotnik, bo jego kwalifikacje i odpowiedzialność jest znacznie większa.

To powoduje, że szybciej się dorobi i jego poziom życia będzie znacznie wyższy. 

Dla mnie osobiście taka struktura jest rzeczą normalną i nigdy nie odczuwałem nawet cienia zazdrości czy zawiści że kolega czy sąsiad za miedzy ma więcej.

Uważam że każdy z nas rodzi się prawie taki sam i każdy z nas ma prawie takie same szanse na to żeby być bogatym i szczęśliwym, a to ile się dorobimy zależy tylko i wyłącznie od nas samych.

A tak w ogóle to jestem optymistycznie nastawiony do otaczającego mnie świata i moja najbliższa rodzina również.

Nigdy nie narzekałem, nawet wtedy kiedy na początku naszego małżeństwa jedliśmy z żoną przez jakiś okres warzywne zupki, a mięso i inne smakołyki były kupowane tylko dla dziecka. 

 

Zawiść do niczego nie prowadzi, bierzcie się za robotę i nie narzekajcie.  :)


Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W Polsce dymają obywatela.

 

Banki chciały zarobić na spreadzie to wpuściły w kredyt we frankach 700tys. ludzi.

Przy historycznie niskim kursie 2zł, wiedzieli że powrót do normalnego 3zł oznacza wzrost o 50%.

A ci co brali przy historycznie niskim kursie myśleli że ten kurs będzie spadał do zera? Nie policzyli ile wzrośnie rata gdy zmieni się kurs? Brali taką ewentualność pod uwagė decydując o wysokości kredytu w stosunku do wartości transakcji?Ubezpieczyli się od ryzyka kursowego? Mieli sztywny kurs wpisany do umowy? Czytali w ogóle te umowy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie może być Twoja racja jest OK Panie Marianie ale

"Nigdy nie narzekałem, nawet wtedy kiedy na początku naszego małżeństwa jedliśmy z żoną przez jakiś okres warzywne zupki, a mięso i inne smakołyki były kupowane tylko dla dziecka. "

 

Tutaj to pojechałeś troszkę :D, wszyscy chyba wiedzą,że w tamtych czasach mięsa w kraju nie było wcale :D a o smakolykach to nikt nawet nie słyszał :D

Ten argument to prowokacja :D


cyt.-Wszystkie Ryśki to porządne chłopy !

Piotr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

A tak w ogóle to jestem optymistycznie nastawiony do otaczającego mnie świata i moja najbliższa rodzina również.

Nigdy nie narzekałem, nawet wtedy kiedy na początku naszego małżeństwa jedliśmy z żoną przez jakiś okres warzywne zupki, a mięso i inne smakołyki były kupowane tylko dla dziecka. 

 

Zawiść do niczego nie prowadzi, bierzcie się za robotę i nie narzekajcie.   :)

 

I tym pięknie napisanym hasłem było by fajnie zakończyć dyskusję  bo dalej będzie tylko mielenie 

Mądrego to i fajnie się słucha - daje plusa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej nikt tu nie będzie mielił tematu, przecież tutaj zwykli ludzie nie zaglądają a ja robie to dla sportu :) ale czasami trzeba odpuścić aby nie pójść o krok za daleko :D


cyt.-Wszystkie Ryśki to porządne chłopy !

Piotr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej nikt tu nie będzie mielił tematu, przecież tutaj zwykli ludzie nie zaglądają a ja robie to dla sportu :) ale czasami trzeba odpuścić aby nie pójść o krok za daleko :D

No to witaj w "klubie". Ja też strasznie lubię żartować, kontestować dla sportu i robić sobie "jaja" , nawet z samego siebie. :D  Zwłaszcza w dziale "PO GODZINACH" 

Ale wiem, że nie wszyscy to "łapią" i mam często obawy że kogoś mogę niepotrzebnie urazić, albo wprowadzić moderatora w kłopot i zmusić Go do wstawienia mi punktów karnych albo bana. Przyznam Ci się szczerze, że dość często odruchowo napiszę posta i po przemyśleniu skasuję go, bo się boję że adwersarz odbierze treść w nim zawartą na serio i się obrazi. :D  :D  


Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ci co brali przy historycznie niskim kursie myśleli że ten kurs będzie spadał do zera? Nie policzyli ile wzrośnie rata gdy zmieni się kurs? Brali taką ewentualność pod uwagė decydując o wysokości kredytu w stosunku do wartości transakcji?Ubezpieczyli się od ryzyka kursowego? Mieli sztywny kurs wpisany do umowy? Czytali w ogóle te umowy?

 

Cztery przykłady:

1.Znajomy brał kredyt na mieszkanie. Według banków (trzech różnych) nie miał zdolności kredytowej w złotych, miał za to we franku.

Został wpuszczony. Bank chciał zarobić na spreadzie.

 

2.Inny znajomy poszedł po kredyt, nie chciał we franku, ale sprzedawca przy kilku spotkaniach bardzo go zachęcał, pokazując różne tabele itp.

Wziął we franku.

Nie wiedizał że sprzedawca dostał prowizję w wysokości 1,8% zamiast 1% dla złotówkowego.

Różnica wynosiła około 3tys.zł. za kilka spodtań i może godzinę ściemniania.

 

3.Znajomy pracujący w banku poszedł po kredyt, zainteresowały go różnice w kosztach rat. Pracownik banku odradzał mu (czyli swojemu koledze) jednak kredyt we franku. Doskonale zdawał sobie sprawę co stanie się niedługo.

 

4.Pan Ryszard Petru profesor ekonomi wziął kredyt we franku przy kursie około 2zł, jak frank doszedł do 2,8zł przewalutował.

Kilka miesięcy później wmawiał ludziom, że nie ma ryzyka kursowego na franku. Jedyne ryzyko to utrata pracy.

 

Po prostu ruszyła istna machina napędzana premiami od kredytów frankowych.

Banki były na tyle pewne że stosowały klauzule niedozwolone.

 

Gdyby prawo w Polsce działało, taka umowa powinna być nieważna ze szkodą dla banku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Praeo prawem, ale to nikogo nie zwalnia od myślenia.

Jak podniosą stopy procentowe bo inflacja, to kto będzie dopłacał do rat ?

Biorący kredyty to dorośli, na pewno część została oszukana, ale większość zarobiona. Nikt nikomu lufy do głowy nie przystawiał.

Jak stracę pracę i nie będzie mnie stać na spłatę kredytu to sobie poprotestuję, troszkę się oflaguję i mi dopłacisz :)

Już śpię spokojnie....

 

wymęczone z fona....


ALAMO napisał - każdy ma prywatne, wrodzone prawo do bycia idiotą...może o to prawo walczyć, do swej idiociej śmierci...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale czego to są przykłady? Naiwności? Głupoty? Pomroczności jasnej? Bierzesz kredyt nie licząc ile będzie Cię kosztował ? Zaciągasz pożyczkę na 130% wartości nieruchomości? Każdy produkt bankowy jest dobry przede wszystkim dla banku. Obowiązuje zasada - bezpieczniej i mniej korzystnie albo atrakcyjnie ale z ryzykiem. Każdy kredyt kosztuje - jeśli nie umiesz tego policzyć - nie bierz kredytu. Jeśli nie jesteś gotów ponosić ryzyka - bierz w walucie któræ zarabiasz, na mniejszą kwotę, ubezpiecz się , negocjuj zapisy w umowach itd.

Współczuję ludziom którzy poszli do banków nieprzygotowani, bez elementarnej wiedzy ale to podobny rodzaj brawury jak np. kąpiel w rzece. Natomiast jakoś nie wspominasz o tym że o ile nie wziąłęś kredytu ponad stan ( wiedza o tym jak policzyć własnæ zdolność kredytową jest dostępna ) to nadal najczęściej wychodzisz na tym lepiej niż gdybyś wziął w złotówkach. Po prostu zyskałeś mniej niż zakładałeś.

Warto walczyć o przejrzyste, uczciwe umowy chroniące obydwie strony we wszystkich usługach, nie tylko bankowych. Ale nic nie zwalnia z myślenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapytaj Irekm, czy przy takim produkcie jakim jest kredyt na mieszkanie/dom w jego kraju wpuszczają ludzi w kanał?

Co innego ryzykowne formy inwestowania.

 

W Polsce słynne polisolokaty to też kolejny przykład tego że banki nie muszą się liczyć z ludźmi.

 

Wracając do tematu.

Do Polski warto wracać, jeżeli ktoś wypracował sobie na emeryturę, bo takowych w Polsce nie będzie.

Albo znajdzie sobie tutaj biznes, biorąc pod uwagę że będzie coraz gorzej.

Czyli: ludzi pracujących mniej (bezdzietność i emigracja), emerytów więcej.

To oznacza podatki w górę lichy popyt wewnętrzny olbrzymia konkurencja.

 

No i standardowy brak normalności jaka jest na zachodzie, czyli np. różne wałki, długie sprawy sądowe...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest ponad 3 razy więcej kredytów w złotówkach niż se frankach. W czasie frankowego boomu np. PEKAO s.a. wogóle nie udzielał kredytów w tej walucie. A to 2 największy bank w tym kraju.

Jeśli ktoś w jakimkolwiek banku powiedziałby mi, że nie mam zdolności kredytowej we własnej walucie zapaliło by mi się w głowie ze 100 czerwonych lampek, czy mnie na taki kredyt wogóle stać. Może trzeba wziąć mniejszy? Może nie stać mnie wcale na dom/mieszkanie.

Prawda jest taka. Każdy mógł wziąć kredyt w złotówach. Może mniejszy, ale każdy. Dziś frankowicze szukają wszelakich wyjaśnień czemu to zrobili. Usprawiedliwiają się jak mogą. Wielu nawet zaczęło,w to wierzyć. Jednak w momencie decyzji 99% podejmowało ją dla atrakcyjniejszych warunków. Mam kilku frankowych znajomych. Tylko jedni szukają winnych poza sobą. Reszta jest świadoma wyłącznie własnego błędu. (A może nie błędu - jeszcze wiele lat spłacania przed nimi, a durni politycy chcą nieswoimi pieniędzmi im pomóc)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapytaj Irekm, czy przy takim produkcie jakim jest kredyt na mieszkanie/dom w jego kraju wpuszczają ludzi w kanał?

Co innego ryzykowne formy inwestowania.

 

W Polsce słynne polisolokaty to też kolejny przykład tego że banki nie muszą się liczyć z ludźmi.

 

Wracając do tematu.

Do Polski warto wracać, jeżeli ktoś wypracował sobie na emeryturę, bo takowych w Polsce nie będzie.

Albo znajdzie sobie tutaj biznes, biorąc pod uwagę że będzie coraz gorzej.

Czyli: ludzi pracujących mniej (bezdzietność i emigracja), emerytów więcej.

To oznacza podatki w górę lichy popyt wewnętrzny olbrzymia konkurencja.

 

No i standardowy brak normalności jaka jest na zachodzie, czyli np. różne wałki, długie sprawy sądowe...

 

Niezła perspektywa! :) 

Pozostaje tylko zakopać, zaorać, zabić dechami, zgasić światło, wziąć plecak i pójść w siną dal. :D

 

Skąd wiesz że emerytur w Polsce nie będzie? :o

Mógłbyś podać jakieś wiarygodne żródło które o tym informuje.

Ponieważ za kilka lat idę na emeryturę, to jestem tym żywo zainteresowany.

Jak nie będzie emerytur, to nie będzie również zasiłku pogrzebowego. :)

Całe szczęście że kupiłem już miejsce na cmentarzu. Ufff.


Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.