Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Zielonkiewicz

Album Polskich Zegarków

Recommended Posts

Czyli to prawda co forumowa wieść niesie, że Pan Władysław jest mistrzem jazdy na czyichś plecach i wykorzystania forum dla własnych celów

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zarzucając komuś łamanie regulaminu sami go złamaliście a prezes przyklepał każdy z nich lajkiem

Brawo 🤨

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Kosmo napisał:

....Dużo wcześniej niż 20.03.2018r. WIELOKROTNIE próbowałem się z Panem umówić na rozmowę na temat zegarków z ZMP Błonie z polskim mechanizmem.

 

 

Nie ukrywam, że nie pamiętam bym "wielokrotnie", a nawet choćby jednokrotnie unikał z kimkolwiek spotkania i rozmowy na temat zegarków z Błonia.
Wielokrotnie i z wieloma osobami spotykam się by rozmawiać o zegarkach, o zegarkach z Błonia.
Dwa razy występowałem na klubowych spotkaniach z prelekcją o zegarkach z Błonia. Były to spotkania publiczne i otwarte.
Jeśli jednak aż tak unikam, to wystarczy opisać swoje przemyślenia.
Ja nie jestem wyrocznią, choć dzięki swojej pracy pozyskałem wiele materiałów i poznałem wiele osób i wiele opinii o zegarkach z Błonia

 

9 godzin temu, Kosmo napisał:

... posiadałem wiedzę i materialne dowody obalające Pana teorie na temat limitacji polskich mechanizmów do 1000szt....

 

To nie jest moja teoria. To przekaz z dokumentu - wspomnień inż. Kazimierza Żelazkiewicza.
Ja nie mam podstaw by go nie uznawać, nie mam dokumentów, by to twierdzenie obalić.
Wystarczy sformułować tezę i udowodnić ją - moja osoba nie jest w tej sprawie stroną
 

10 godzin temu, Kosmo napisał:

...  stworzyli jako PIERWSI niekomercyjny projekt: Album Polskich Zegarków, dużym nakładem czasu, sił i środków. ....

Brawa i gratulacje dla autorów i osób wspomagających autorów Albumu Polskich Zegarków.

Podziękowania dla kolekcjonerów, którzy nieodpłatnie udostępnili fotografie do albumu.

Powiem tak... jest pospolite ruszenie... otrzymałem kilka telefonów z prośbą o udostępnienie fotografii do Albumu Polskich Zegarków.

Album żyje...


Album Polskich Zegarków stworzyły osoby ze społeczności Polskie Zegarki z Błonia, w którym to gronie także jestem.
Album powstał zgodnie ze schematem który... ja zaproponowałem kolegom.
Brawa i gratulacje także ode mnie, choć nie ukrywam, że do wielu zapisów w Albumie mam zastrzeżenia.
- te jednak przedstawię, gdy je lepiej usystematyzuję i będę mógł swoje tezy dobrze, zrozumiale udowodnić.

pozdrawiam,
Władysław

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 19.10.2020 o 18:20, Paweł Bury. napisał:

Zarzucając komuś łamanie regulaminu sami go złamaliście a prezes przyklepał każdy z nich lajkiem

Brawo 🤨

 

Nadawanie nienależnego przywileju i szukanie winy w tych, którzy zwracają uwagę na nieprawidłowości. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panie Meller… Skąd bierze się tyle hipokryzji w jednym człowieku, który miał być naszym autorytetem w dziedzinie zegarków wyprodukowanych w ZMP Błonie?

Z uwagi na ważkość  sporu i liczne grono osób zainteresowanych zamierzam posługiwać się  faktami  historycznymi. Poczuwam się do obowiązku przytoczenia treści publikacji:

Polskie Towarzystwo Historii Techniki, „INŻYNIEROWIE POLSCY W XIX I XX WIEKU TOM X”. Pod redakcją Zdzisława Mrugalskiego, Warszawa 2007r.

Informacje jakie przekazuje nam inż. K. Żelazkiewicz, nie są kompletne. Przedstawiają fakty istotne z jego punktu widzenia. Są to niekiedy prywatne wspomnienia niepoparte żadnymi dowodami. Są chronologiczne ale nie wyczerpują naszych potrzeb informacyjnych. Inż. Żelazkiewicz wspomina o pierwszej próbnej partii zegarków z własnej produkcji ZMP Błonie. Wspomina że wydano do montażu 2000szt. kompletów polskich części w rosyjskich pojemnikach. Wiemy z jego przekazu, że zmontowano ponad 1000szt gotowych zegarków. To do jasnej chole..y skąd ? jak? Pan Meller wymyślił limit 1000szt. Dla Pana Żelazkiewicza istotna była pierwsza partia próbna 1000szt. i ta cyfra mocno „bije” po oczach osobę zgłębiającą powyższą publikację. Ja badając to źródło wiedzy odnalazłem informacje wskazujące , iż mechanizmów było co najmniej 2000szt. Skoro inż. Żelazkiewicz  nie wskazał ilości wyprodukowanych części, nie wskazał numeracji „polskich” płyt, należy się przyjrzeć  artefaktom historycznym. A ja je mam, Wy je macie, mamy je. Mamy dowody na nieprawdziwość tez Pana Mellera jakie zawarł w swojej książce i jakie nam serwuje przy każdej okazji. Dowody historyczne są w Albumie Polskich Zegarków. Zapraszam do oglądania.

Panie  Meller proszę  wskazać zapis w jakimś  tekście historycznym, sugerujący iż 1000sz.t to jest jedyna partia zegarków z polskim mechanizmem jaki zmontowano w ZMP Błonie.

Panie  Meller proszę  wskazać zapis w jakimś  tekście historycznym, że polskie mechanizmy otrzymywały wylącznie tarczę modelu Alfa.

Panie Meller proszę nam wytłumaczyć partię 2000szt. kompletów części wydanych do montażu. Gdzie one są… są w Albumie Polskich Zegarków, zmaterializowane w postaci kompletnych zegarków. Sami je montowaliśmy? Podróbki zrobiliśmy? Ze wschodu przywiozłem?

Nie interesuje mnie odpowiedź, ze Pan słyszał, że Pan rozmawiał, bo plany, bo założenia, bo reżim produkcyjny. Kłamstwo zostało już Panu udowodnione! Pan nie jest wiarygodny w swoich wywodach, bazując na wywodach innych.

Panie Meller…  popełnił Pan katastrofalny błąd. Historia ZMP Błonie nie zakończyła się wraz z zamknięciem produkcji i likwidacją zakładu. Jest ona pisana dalej przez pasjonatów i kolekcjonerów. Co chwilę odkrywamy nowe źródła historyczne w przedmiotowej sprawie. Pan natomiast woli układać się  z reklamodawcami, niż rozmawiać z nami. Nadając komercyjny charakter własnej publikacji, dotyczącej polskich mechanizmów, wypadałoby wycenić jakoś naszą pomoc, o którą Pan apeluje,  w realnym pieniądzu, który Pańska publikacja będzie generować. A jakże inaczej.

Skoro twierdzi Pan, iż należy Pan do społeczności pasjonatów błońskich zegarków to dlaczego nie ma Pana zegarka z polskim mechanizmem w Albumie Polskich Zegarków.

Zapraszam Pana do nieodpłatnego udostępnienia fotografii Pańskiego zegarka. Album Polskich Zegarków liczy na Pana, społeczność liczy na Pana. Skoro należymy do jednej społeczności pasjonatów błońskich zegarków, to jakże inaczej.

Czy Pana zegarek jest lepszy? Może Pan uznaje się za lepszego? Czy niekomercyjny Album Polskich Zegarków nie jest odpowiednim medium dla prezentacji Pańskiego zegarka?

Mając na uwadze powyższe fakty, kłamstwa jakich się Pan ewidentnie dopuścił, komercjalizm jaki Pana napędza, na usta przychodzi jedno słowo: „szarlatan”. Sprzedaje Pan mity i legendy w twardej oprawie  a odmawia Pan uznania faktów i dowodów historycznych. Naprawdę? Realllly? Będzie Pan wytykał błędy i niespójności w zegarkach z Albumu Polskich Zegarków? A ma Pan dokumentację  techniczną? Pana zegarek to składak, iż żaden z niego materiał porównawczy (będzie kolejny brak riposty?). Pan nie pojął sensu istnienia Albumu Polskich Zegarków.

Nie dotarłem do tej pory do żadnego sprostowania, wyjaśnienia, omówienia błędów jakie Pan popełnił pisząc swoją książkę. Erraty nie otrzymałem do książki.

Zbędna dyskusja…

załączniki, z cytowanej publikacji,

1.JPG

2.JPG

3.JPG

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Kosmo napisał:

Panie Meller… Skąd bierze się tyle hipokryzji w jednym człowieku, który miał być naszym autorytetem w dziedzinie zegarków wyprodukowanych w ZMP Błonie?

.......

Mając na uwadze powyższe fakty, kłamstwa jakich się Pan ewidentnie dopuścił, komercjalizm jaki Pana napędza, na usta przychodzi jedno słowo: „szarlatan”. Sprzedaje Pan mity i legendy w twardej oprawie  a odmawia Pan uznania faktów i dowodów historycznych.


Można było sformułować tezę i ją udowodnić, a są inwektywy.
- tylko po co?
pozdrawiam,
Władysław

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro zapłaciłem za książkę… to recenzuję  fragmenty z poniższej publikacji:

Przystanek: zegarek. Zegarki i przystawki balansowe z Błonia. Władysław Meller.

.

Zał: 1. „Wyprodukowano tylko 1000 sztuk polskich mechanizmów”, my już wiemy że to nieprawda w świetle innych źródeł historycznych, tj. Album Polskich Zegarków i publikacja: Polskie Towarzystwo Historii Techniki, „INŻYNIEROWIE POLSCY W XIX I XX WIEKU TOM X”. Pod redakcją Zdzisława Mrugalskiego, Warszawa 2007r. (fragmenty przytoczone  w poprzednim wpisie)

.

Zał:2 ponownie „wyprodukowano tylko jedną serię tysiąca sztuk”, czyżby kłamstwo powtarzane wiele razy stawało się prawdą… jak dla mnie to nie. W przypadku autora tej tezy, Pana Mellera jednak tak się stało.

.

Zał:2 „górna granica numeracji może być…., przesunięta”, dlatego wcześniej pisałem o Panie Mellerze jako o naszym łaskawcy. Dał Narodowi 200szt. polskich zegarków, niech Naród ma.

.

Zał:3 (wpis z forum)  

„1000 szt”, znowu? Ileż razy można programować pasjonatów i kolekcjonerów tym kłamstwem.

.

Zał:3 (wpis z forum)  

 „uważam, że to jest Alfa” czyli jedyny słuszny model zegarka z polskim mechanizmem według Pana Mellera. To jest przykład jak jeden może wyrolować wielu.

.

Mam nadzieję, że każdy kto czytał i oglądał, wyrobił sobie zdanie na ten temat.

załączniki, z cytowanej publikacji,

5.JPG

6.JPG

7.JPG

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy zanim powstała książka "Przystanek zegarek" istniała jakaś publikacja na ten temat? Ja się nie spotkałem. Prawda jest taka, że książka i jej autor przyczynili się do rozpowszechnienia wiedzy na temat zegarków z Błonia oraz zainteresowali nimi znaczna ilość osób, które wcześniej się tym nie zajmowały. Książki nie napisano na podstawie snów i majaczeń, lecz informacji które udało się zdobyć. Jeśli później inni autorzy dotarli do innych informacji, które uzupełniają, lub zmieniają wcześniej zdobytą wiedzę to należy to jak najbardziej podkreślić, lecz krytykowanie autora, że podał takie informacje, jakie uzyskał u osób, które wydawały mu się najbardziej wiarygodne, jest co najmniej nieeleganckie. 

 

PS. Ja pobrałem książkę w formie elektronicznej z ogólnie dostępnego odnośnika, zamieszczonego na forum KMZiZ. Całkowicie bezpłatnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 21.10.2020 o 20:02, Enkil napisał:

Czy zanim powstała książka "Przystanek zegarek" istniała jakaś publikacja na ten temat? Ja się nie spotkałem. Prawda jest taka, że książka i jej autor przyczynili się do rozpowszechnienia wiedzy na temat zegarków z Błonia oraz zainteresowali nimi znaczna ilość osób, które wcześniej się tym nie zajmowały. Książki nie napisano na podstawie snów i majaczeń, lecz informacji które udało się zdobyć. Jeśli później inni autorzy dotarli do innych informacji, które uzupełniają, lub zmieniają wcześniej zdobytą wiedzę to należy to jak najbardziej podkreślić, lecz krytykowanie autora, że podał takie informacje, jakie uzyskał u osób, które wydawały mu się najbardziej wiarygodne, jest co najmniej nieeleganckie. 

 

PS. Ja pobrałem książkę w formie elektronicznej z ogólnie dostępnego odnośnika, zamieszczonego na forum KMZiZ. Całkowicie bezpłatnie. 

 

 

Widzę, że nie zrozumiałeś lub pobieżnie przeczytałeś posty. Nikt nie ujmuje zasług W. Mellerowi w związku z publikacją książki. Trzeba przyznać, że autor bardzo przyczynił się do spopularyzowania tego tematu. Nikt nie krytykuje autora za informacje jakie uzyskał do publikacji. A za darmową wersję należą się podziękowania.

 

Zwrócona uwaga dotyczy:
1. Braku erraty do książki choćby w wersji elektronicznej. Tuż po publikacji były już znane poważne błędy. Co najmniej po roku, góra po dwóch spora część informacji była już nie aktualna. Od publikacji minęło 7 lat. To przyniosło wymierne straty, nie tylko materialne. Autor pozostawał głuchy na informacje od kolekcjonerów dotyczące błędów i sugestie ich poprawek.  
2. Subiektywnego przekazu wspomnień inż. K. Żelazkiewicza. 
3. Uporczywego, niczym nie uzasadnionego forsowania opcji tylko tarczy Alfy w zegarku z polskim mechanizmem. 
4. Forsowanie opcji limitacji 1000 szt. dla zegarków z polskim mechanizmem, na podstawie wyrywkowej treści wyżej wymienionych wspomnień inż. K. Żelazkiewicza.
5. Ignorowania informacji dotyczących artefaktów historycznych, mechanizmów produkcji ZMP BŁONIE o numerach powyżej przyjętej przez niego "magicznej granicy".
6. Nie przyjmowania do wiadomości nowych informacji na temat zegarków z ZMP BŁONIE. Wręcz ich dyskredytowania
 
Jednocześnie trzeba przyznać, że publikacja p. Mellera jest najbardziej kompleksową publikacją dotyczącą tego tematu. Zdecydowana większość to wiedza bezcenna dla kolekcjonerów i pasjonatów. Chyba warto byłoby postarać się żeby każda informacja w tej publikacji była jak najbliżej faktycznego stanu. Marzeniem byłoby odnalezienie fabrycznej dokumentacji z tego okresu i oprzeć książkę na samych faktach jednak póki co na to się niestety nie zanosi.
 
Errare humanum est.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale co w związku z tym? 

Oczekujesz że autor wyda książkę w wersji poprawionej? Może byłby do tego skłonny, gdyby osoby oczekujące wprowadzenia poprawek zorganizowały przedpłaty na pierwsze 1000 egzemplarzy. 

Też chętnie wydał bym jakiś tekst o interesujących mnie zegarkach radzieckich, ale nie stać mnie. Oczekujesz że ktoś wyda własne pieniądze dla czyjejś satysfakcji? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Enkil napisał:

Ale co w związku z tym? 

Oczekujesz że autor wyda książkę w wersji poprawionej? Może byłby do tego skłonny, gdyby osoby oczekujące wprowadzenia poprawek zorganizowały przedpłaty na pierwsze 1000 egzemplarzy. 

Też chętnie wydał bym jakiś tekst o interesujących mnie zegarkach radzieckich, ale nie stać mnie. Oczekujesz że ktoś wyda własne pieniądze dla czyjejś satysfakcji? 

 

Wystarczy Errata ;) i nie tylko do informacji do tych 1000 egzemplarzy...

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 1.11.2020 o 20:49, Polq napisał:

 

Wystarczy Errata ;) i nie tylko do informacji do tych 1000 egzemplarzy...


Cześć,

Oczywiście, że errata byłaby cenna. Sam wiem o niektórych błędach.
Problem jest jednak trochę inny.

Niektóre osoby czytają moje teksty z takim nastawieniem, że nie ma sensu czegokolwiek wyjaśniać/uzupełniać/poprawiać.
Choćby Twoje stwierdzenie: "Uporczywego, niczym nie uzasadnionego forsowania opcji tylko tarczy Alfy w zegarku z polskim mechanizmem"

jest tego dowodem.
Jest także dowodem tego, że nie znasz łaciny, ale to już inna sprawa. Nie musisz... szkoda tylko, że gardłujesz!
btw. o pisaniu łącznym "nie" z "przymiotnikami" pisałem już kilku osobom z grupy FB Polskie Zegarki z Błoni zwracając uwagę na ten błąd.
To jakaś dziwna prawidłowość kilku osób z tamtej grupy, choć nicka nie poznaję.


Te same osoby czytając wspomnienia Żelazkiewicza i nie znając tamtych realiów interpretują je według dzisiejszych warunków.
Jeśli ktoś nie próbuje zrozumieć jak było "w czasie powojennej budowy gospodarki socjalistycznej", to nie jest w stanie przyjąć żadnych argumentów.
Jeśli ktoś pisze o wytworzeniu polskiego mechanizmu, że "...Plany ambitne i zupełnie nas uniezależniające od dostawcy ze wschodu."  a wiadomo, że kamienie syntetyczne, włos balansu i sprężynę napędową i tak będziemy z ZSRR sprowadzać, to... ja proszę o sprostowanie.
W odpowiedzi słyszę, że to są inwektywy.
To ja się pytam, czy ten kto pisze wie... kiedy wojska z zaprzyjaźnionego Kraju Rad opuściły Polskę?

Jeśli ktoś w mojej książce nie rozróżnia zapisów dotyczących serwisu zegarmistrzowskiego prowadzonego przez prywatnych zegarmistrzów od produkcji fabrycznej, to czy taki ktoś przyjmie jakiekolwiek argumenty.

Akurat co do 1000 sztuk polskich mechanizmów nie ma żadnej wskazówki na to, że ta liczba sztuk jest błędnie podana (przez  Kazimierza Żelazkiewicza).
- ma ją tylko jedna osoba, która "matematyką zwyciężyła socjalizm" 🙂


Co do numeracji mechanizmów, to oczywiście błędnie jest podana sugestia numeracji płyt w przedziale: 0000001-0001000.
W książce przy tym temacie (str. 88) jest jednak odnośnik, którego zacietrzewieni zwolennicy własnych teorii oczywiście nie czytają ze zrozumieniem.
Brzmi on:
"Zgodnie z przekazem [wskazany Żelazkiewicz] wyprodukowano tylko jedną serię tysiąca sztuk zegarków z części polskich. Spotkany na rynku zegarek o numerze 0001196, niebudzący żadnych zastrzeżeń co do oryginalności części, wskazuje, że górna granica numeracji może być odpowiednio do założeń produkcyjnych, wynikających choćby ze statystyki braków produkcyjnych i montażowych, przesunięta."

To co tu "erratować"? Wystarczy czytać ze zrozumieniem!

 

Oczywiście są pewne błędy, które należałoby wyprostować, ale przede wszystkim pojawiło się wiele informacji uzupełniających treść.
Staram się publikować te wszystkie nowe informacje które zdobywam.
W końcu pojawiły się zestawienia obejmujące zegarki z polskim mechanizmem.
Jest jednak jeszcze wiele do zrobienia.

 

W dniu 1.11.2020 o 20:46, Enkil napisał:

Oczekujesz że autor wyda książkę w wersji poprawionej? Może byłby do tego skłonny, gdyby osoby oczekujące wprowadzenia poprawek zorganizowały przedpłaty na pierwsze 1000 egzemplarzy.

 

Moim zdaniem "niektóre osoby" nie tyle oczekują poprawek, co potwierdzenia ich własnych wymysłów, co do których (co wskazałem choćby powyżej) ja na pewno nie mógłbym się zgodzić.

Tak. Errata jest potrzebna, ale na razie trzeba poczekać...

pozdrawiam,
Władysław

Edited by Władek Meller

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, Władek Meller napisał:

Niektóre osoby czytają moje teksty z takim nastawieniem, że nie ma sensu czegokolwiek wyjaśniać/uzupełniać/poprawiać.
Choćby Twoje stwierdzenie: "Uporczywego, niczym nie uzasadnionego forsowania opcji tylko tarczy Alfy w zegarku z polskim mechanizmem"

jest tego dowodem.
Jest także dowodem tego, że nie znasz łaciny, ale to już inna sprawa. Nie musisz... szkoda tylko, że gardłujesz!
btw. o pisaniu łącznym "nie" z "przymiotnikami" pisałem już kilku osobom z grupy FB Polskie Zegarki z Błoni zwracając uwagę na ten błąd.
To jakaś dziwna prawidłowość kilku osób z tamtej grupy, choć nicka nie poznaję.

 

Witam Panie Władysławie,

chciałbym aby ta dyskusja zeszła na ścieżkę dialogu. Mam na imię Michał, mieliśmy okazję poznać się w Muzeum Ziemi Błońskiej, lecz nie udało nam się wtedy porozmawiać. Czytając jednak poprzedni Pana post poczułem się personalnie zaatakowany.

 

21 godzin temu, Władek Meller napisał:

Jest także dowodem tego, że nie znasz łaciny, ale to już inna sprawa. Nie musisz... szkoda tylko, że gardłujesz!

 

Mam wrażenie, że wysnuwa Pan wnioski na podstawie jednego zdania. Łaciny nie znam nie wiadomo jak dobrze, ale uczyłem się jej na studiach, więc mogę powiedzieć, że coś tam jednak umiem.  Nie podoba mi się jednak, że tak pochopnie mnie Pan ocenił i mam nadzieję, że jako badacz, a nie prywatna osoba nie kieruje się Pan pośpiesznymi osądami.

 

W dniu 20.10.2020 o 23:00, Władek Meller napisał:

Można było sformułować tezę i ją udowodnić, a są inwektywy.
- tylko po co?
pozdrawiam,
Władysław

 

 

 

 

21 godzin temu, Władek Meller napisał:

btw. o pisaniu łącznym "nie" z "przymiotnikami" pisałem już kilku osobom z grupy FB Polskie Zegarki z Błoni zwracając uwagę na ten błąd.
To jakaś dziwna prawidłowość kilku osób z tamtej grupy, choć nicka nie poznaję.

 

Przyznaję, często zdarza mi się pisać w ten sposób -  za co przepraszam. Staram się nie popełniać błędów, nie mniej jednak ze względu na dysortografię, kiedy się spieszę – trudniej mi je wyłapać. Mam nadzieję, że nie wpłynie to jednak na przekaz mojej wypowiedzi.

 

21 godzin temu, Władek Meller napisał:

Te same osoby czytając wspomnienia Żelazkiewicza i nie znając tamtych realiów interpretują je według dzisiejszych warunków.
Jeśli ktoś nie próbuje zrozumieć jak było "w czasie powojennej budowy gospodarki socjalistycznej", to nie jest w stanie przyjąć żadnych argumentów.
Jeśli ktoś pisze o wytworzeniu polskiego mechanizmu, że "...Plany ambitne i zupełnie nas uniezależniające od dostawcy ze wschodu."  a wiadomo, że kamienie syntetyczne, włos balansu i sprężynę napędową i tak będziemy z ZSRR sprowadzać, to... ja proszę o sprostowanie.
W odpowiedzi słyszę, że to są inwektywy.
To ja się pytam, czy ten kto pisze wie... kiedy wojska z zaprzyjaźnionego Kraju Rad opuściły Polskę?

 

Urodziłem się 1989 roku, zatem nie jestem w stanie przyjąć perspektywy widzenia osoby żyjącej w tamtych czasach. Chciałbym się jednak podzielić kilkoma spostrzeżeniami.

 

Najgorszy okres komunizmu zakończył się wraz ze śmiercią Stalina (1953). Później nastąpił okres tzw. odwilży. Początek przygody z zegarkami Błonie można datować na wczesną jej porę (1953 – decyzja o produkcji, 1956 – zakup licencji). I już wtedy Polska zaczęła nawiązywać kontakty handlowe ze światem kapitalistycznym. Ich przykłady możemy znaleźć w Pana książce, gdzie wspomina Pan o zakupie maszyn produkcyjnych ze Szwajcarii, sprężyn włosowych balansu do Blonexa Antymagnetycznego czy też zawirowaniach związanych z wyprodukowaniem modelu Zodiak.

Z kolei w 1976 roku wyprodukowano pierwsze w Polsce zegarki elektroniczne Unitra Warel używając części z… Japonii. Jest to okres kiedy mija 7 lat po wygaszeniu produkcji zegarków Błonie, a jednocześnie musi minąć jeszcze 17 następnych przed opuszczeniem Polski przez wyżej wymienioną zaprzyjaźnioną armię.

Inna ważna informacja niezwiązana bezpośrednio z produkcją zegarków dotyczy przemysłu samochodowego. W 1965 roku kupiono włoską licencję na Fiata 126p (Włochy – kraj wówczas demokratyczny).

Wymienione wyżej działania pokazują chęci uniezależnienia się Polski od ZSRR. Dlaczego więc nie można głośno o tej tezie mówić w przypadku produkcji zegarków Błonie? Moim zdaniem jest to temat jak najbardziej warty dyskusji.

 

21 godzin temu, Władek Meller napisał:

Akurat co do 1000 sztuk polskich mechanizmów nie ma żadnej wskazówki na to, że ta liczba sztuk jest błędnie podana (przez  Kazimierza Żelazkiewicza).
- ma ją tylko jedna osoba, która "matematyką zwyciężyła socjalizm" 🙂


Co do numeracji mechanizmów, to oczywiście błędnie jest podana sugestia numeracji płyt w przedziale: 0000001-0001000.
W książce przy tym temacie (str. 88) jest jednak odnośnik, którego zacietrzewieni zwolennicy własnych teorii oczywiście nie czytają ze zrozumieniem.
Brzmi on:
"Zgodnie z przekazem [wskazany Żelazkiewicz] wyprodukowano tylko jedną serię tysiąca sztuk zegarków z części polskich. Spotkany na rynku zegarek o numerze 0001196, niebudzący żadnych zastrzeżeń co do oryginalności części, wskazuje, że górna granica numeracji może być odpowiednio do założeń produkcyjnych, wynikających choćby ze statystyki braków produkcyjnych i montażowych, przesunięta."

To co tu "erratować"? Wystarczy czytać ze zrozumieniem!

 

Odpowiem posługując się cytatami ze wspomnień Żelazkiewicza:

 

Nasze postępowanie będzie następujące: Każda pierwsza partia części, zdana do magazyniera, musi być sprawdzona w montażu, oprócz normalnej kontroli oraz świadectwa Izby Pomiarowej. Partie w ilości minimum 2000 szt. zapakuje Pan w pudełka radzieckie po 1000 szt. Z ilości posiadanej w magazynie części naszej produkcji, wprowadzi Pan do montażu po 200 szt. (w opakowaniu radzieckim). Kontrola montażu zegarków sprawdza w odrzuconych zegarkach do naprawy, która część powoduje wadę zegarka. Wymienia wadliwą część, podając jej nazwę i nr rysunku konstrukcyjnego. Przesyła braki do Izby Pomiarów, która z kolei ustala przyczynę braków. O czym prześle informację do TU.

 

Po spływie do magazynu wszystkich części, naszego wyrobu, magazynier wyda dwa razy po 1 000 kompletów w radzieckich opakowaniach, natomiast części radzieckie przełoży w opakowania polskie.

 

Te informacje w książce nie zostały w żaden sposób wspomniane.

Wypomina Pan także komuś błędne powoływanie się na statystyki.  Jednocześnie w swojej książce udowadnia Pan tezę postawioną ze statystyki wyciągniętej z 4 sztuk na 1000 (wg mnie błędna ilość) egzemplarzy. Gdzie trzeba zauważyć, że 1 z tych 4 sztuk nie pasowała do postawionej tezy.

 

Mimo tylu negatywnych emocji zapraszam do dalszej dyskusji.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja czytam z wypiekami na twarzy O ile rozumiem osią sporu jest liczba wyprodukowanych zegarków z polskim mechanizmem?

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Polq napisał:

chciałbym aby ta dyskusja zeszła na ścieżkę dialogu. Mam na imię Michał, mieliśmy okazję poznać się w Muzeum Ziemi Błońskiej, lecz nie udało nam się wtedy porozmawiać. Czytając jednak poprzedni Pana post poczułem się personalnie zaatakowany.


Cześć Michał,
Dzięki za propozycję takiego poprowadzenia dyskusji.
Czytając poprzednie posty, w tym niestety także Twoje, to raczej ja byłem atakowany. OK, zapominamy.
Cieszę się, że możemy normalnie podyskutować. Od tego jest to forum.
Dyskusja pisana ma jednak jedną wielką wadę - jest... długa, ale to już trudno.

 

1 godzinę temu, Polq napisał:

Mam wrażenie, że wysnuwa Pan wnioski na podstawie jednego zdania. Łaciny nie znam nie wiadomo jak dobrze, ale uczyłem się jej na studiach, więc mogę powiedzieć, że coś tam jednak umiem.  Nie podoba mi się jednak, że tak pochopnie mnie Pan ocenił i mam nadzieję, że jako badacz, a nie prywatna osoba nie kieruje się Pan pośpiesznymi osądami.


Ja nigdy w szkole nie uczyłem się łaciny. Tutaj chodzi raczej o samo znaczenie słowa "Alfa".
"Alfa i Omega - początek i koniec" (to z Pisma Świętego)

 

W dniu 1.11.2020 o 20:14, Polq napisał:

...

3. Uporczywego, niczym nie uzasadnionego forsowania opcji tylko tarczy Alfy w zegarku z polskim mechanizmem....


Moje rozumowanie dotyczące nazwy mojego modelu zegarka jest znane i jest podane nawet w tym wątku.
Ono brzmi:
"Cześć, Jak wiecie, kupiłem Błonie z polskim mechanizmem, ale z mostkiem balansu przekładanym. Zastanawiałem się, czy w takiej wersji ma zostać. Uważam, że składając jedną serię zegarków z polskim mechanizmem, była tylko jedna wersja modelu. 1000 sztuk, to dla montażu jedna maleńka seria, więc nie wierzę, że było więcej modeli. Jako, że klika Alf wydaje się być w stanie fabrycznym, a do tego jest ich najwięcej, to uważam, że to jest ALFA."
- czy możesz powiedzieć, gdzie tu jest forsowanie? gdzie uporczywe?

Uzasadnienie (bez narzucania innym) widać w treści, a dla mnie ważnym jest także znaczenie nazwy.
Uważam tak jak napisałem. Nie twierdzę, że tak było, ale jeśli tak, to fantastycznie, że pierwsze polskie zegarki mają nazwę ALFA.
Chwała zegarmistrzom z Błonia!

 

2 godziny temu, Polq napisał:

Urodziłem się 1989 roku, zatem nie jestem w stanie przyjąć perspektywy widzenia osoby żyjącej w tamtych czasach. Chciałbym się jednak podzielić kilkoma spostrzeżeniami.

 

Najgorszy okres komunizmu zakończył się wraz ze śmiercią Stalina (1953). Później nastąpił okres tzw. odwilży. Początek przygody z zegarkami Błonie można datować na wczesną jej porę (1953 – decyzja o produkcji, 1956 – zakup licencji). I już wtedy Polska zaczęła nawiązywać kontakty handlowe ze światem kapitalistycznym. Ich przykłady możemy znaleźć w Pana książce, gdzie wspomina Pan o zakupie maszyn produkcyjnych ze Szwajcarii, sprężyn włosowych balansu do Blonexa Antymagnetycznego czy też zawirowaniach związanych z wyprodukowaniem modelu Zodiak.

Z kolei w 1976 roku wyprodukowano pierwsze w Polsce zegarki elektroniczne Unitra Warel używając części z… Japonii. Jest to okres kiedy mija 7 lat po wygaszeniu produkcji zegarków Błonie, a jednocześnie musi minąć jeszcze 17 następnych przed opuszczeniem Polski przez wyżej wymienioną zaprzyjaźnioną armię.

Inna ważna informacja niezwiązana bezpośrednio z produkcją zegarków dotyczy przemysłu samochodowego. W 1965 roku kupiono włoską licencję na Fiata 126p (Włochy – kraj wówczas demokratyczny).


Ja urodziłem się w roku 1961, więc tamten czas też znam tylko z nauki i z opowiadań starszych.
Niestety w swoich wywodach zupełnie nie masz racji.
Oczywiście lata powojenne były inne, inny był okres stalinowski, inny po śmierci Stalina, inny za Gomułki, inny za Gierka, inny za Solidarności.
Nie można jednak oceniać działań, czy zachowań w żadnym z tych okresów bez wiedzy jaka była sytuacja
Gdy rozmawiałem z Józefem Pawoniakiem (zegarmistrzem z taśmy z Błonia), to on ok. 2014 roku powiedział coś takiego: "teraz to już właściwie mogę panu powiedzieć..." - chodziło o produkcję tajną, jaka była w zakładzie w Błoniu realizowana.
On w 2014 roku mówi: "no teraz to właściwie mogę...", a Ty myślisz, że w 1965 roku było "wolno to i to zrobić"
Przykłady jednoznaczne z Twojego tekstu:
- obrabiarki zostały zakupione z ominięciem embarga: zamówione w Austrii, sprowadzone poprzez Lichtenstein, i przepłacone wielokrotnie.
To są te Twoje "kontakty handlowe..."?
- model Zodiak - to była ingerencja Szwajcarów, którzy o swoje się troszczyli
- włos i sprężyna do Blonexa antymagnetycznego. Po pierwsze to rok 1968, a to już jest inna sytuacja (choć jeszcze za Gomułki, to jednak po Poznaniu i Marcu), no i zamówienie nie dla "ludu" tylko dla wojska!. To robi różnicę!
- "W 1965 roku kupiono włoską licencję na Fiata 126p (Włochy – kraj wówczas demokratyczny)"
No nie!!!!!!
Licencję na Fiata 126p kupiono w roku 1972!!!! - to już czasy Gierka
Do tego Włochy to był kraj z najsilniejszą (obok Grecji) partią komunistów 🙂
Michał, bez obrazy proszę, ale historia do poprawy - koniecznie!

 

2 godziny temu, Polq napisał:

... jednocześnie musi minąć jeszcze 17 następnych przed opuszczeniem Polski przez wyżej wymienioną zaprzyjaźnioną armię.

Wymienione wyżej działania pokazują chęci uniezależnienia się Polski od ZSRR. Dlaczego więc nie można głośno o tej tezie mówić w przypadku produkcji zegarków Błonie? Moim zdaniem jest to temat jak najbardziej warty dyskusji.


No nie. To nie jest temat do dyskusji, bo... wtedy nikt nawet takiej możliwości uniezależnienia się nie brał pod uwagę!

Tego nie zmienią żadne dzisiejsze życzenia, przekonania, czy dywagacje!
Toż nawet w roku 1980 niewielu spodziewało się, że kiedykolwiek uda nam się od sąsiada uniezależnić.

 

2 godziny temu, Polq napisał:

...

Nasze postępowanie będzie następujące: Każda pierwsza partia części, zdana do magazyniera, musi być sprawdzona w montażu, oprócz normalnej kontroli oraz świadectwa Izby Pomiarowej. Partie w ilości minimum 2000 szt. zapakuje Pan w pudełka radzieckie po 1000 szt. Z ilości posiadanej w magazynie części naszej produkcji, wprowadzi Pan do montażu po 200 szt. (w opakowaniu radzieckim). Kontrola montażu zegarków sprawdza w odrzuconych zegarkach do naprawy, która część powoduje wadę zegarka. Wymienia wadliwą część, podając jej nazwę i nr rysunku konstrukcyjnego. Przesyła braki do Izby Pomiarów, która z kolei ustala przyczynę braków. O czym prześle informację do TU.

 

Po spływie do magazynu wszystkich części, naszego wyrobu, magazynier wyda dwa razy po 1 000 kompletów w radzieckich opakowaniach, natomiast części radzieckie przełoży w opakowania polskie....

 


Ja podałem i podtrzymuję, że wyprodukowano 1000 sztuk zegarków, bo tak twierdzi Kazimierz Żelazkiewicz.
Nie znam nikogo, kto obaliłby te słowa.
Czytając powyższe znowu trzeba się odwołać do historii i znajomości technik wytwarzania i warunków produkcji w socjalizmie.
Dlaczego Żelazkiewicz sugerował przełożenie polskich elementów do radzieckich opakowań?
Proste i o tym też chyba gdzieś pisze Żelazkiewicz:
Pracownik na taśmie miał do wykonania plan/normę. Jak nie wykonał, to po kieszeni, jak wykonał więcej, to premia.
Jednak jeśli zmieniał się dostawca elementów, lub technika pracy (inny sposób montażu), to normy musiały być ustalane od nowa!
Moim zdaniem Żelazkiewicz nie chciał mieć przewałów z robotnikami (którzy z drugiej strony chyba jednak widzieli, że składają polskie mechanizmy).

Jeśli miało być wykonanych 1000 sztuk, to ile kompletów musiało trafić na linię produkcyjną?
Jaki był odrzut z powodu źle wykonanych elementów?
- tego jeszcze nikt wtedy nie wiedział, nie sprawdził
Nagroda była obiecana, a kara mogła być dokuczliwa, a Żelazkiewicz był ambitny!
Do tego jak dziś widzimy płyt nośnych oznaczono ok. 5000 tysięcy (do dziś nikt nie znalazł jeszcze? numeru większego).
2000 kompletów części nikomu krzywdy nie robiło, a dawało dużą pewność zmontowania 1000 sztuk.
Jeśli znajdziemy dokumenty wskazujące inną liczbę zegarków z polskim mechanizmem, to oczywiście trzeba zweryfikować i poprawić Żelazkiewicza.
Jeśli znajdziemy więcej niż 1000 sztuk zegarków z mechanizmem polskim, to... musimy się jeszcze zastanowić, czy część z nich nie powstała z późniejszego montażu - jak model 0000002?

 

W dniu 1.11.2020 o 20:14, Polq napisał:

5. Ignorowania informacji dotyczących artefaktów historycznych, mechanizmów produkcji ZMP BŁONIE o numerach powyżej przyjętej przez niego "magicznej granicy".

6. Nie przyjmowania do wiadomości nowych informacji na temat zegarków z ZMP BŁONIE. Wręcz ich dyskredytowania.


Tu prosiłbym Cię o wyjaśnienie, o co chodzi, bo nie chcę się rozpisywać na tak niekonkretne stwierdzenie.

Michałowi jeszcze raz dzięki za przejście na normalną dyskusję i.. za przeczytanie do końca (wszystkim, którzy przeczytali).

pozdrawiam,
Władysław
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za poświęcony czas i wyczerpującą odpowiedź.

 

Polska za czasów PRL starała się być samodzielna (przynajmniej  pod względem przemysłu), czego przykładem może być przemysł zbrojeniowy. Mogłoby się wydawać, że był to obszar najbardziej uzależniony od ZSRR, a z drugiej strony jak się okazuje, szybko rozpoczęto własną produkcję broni. Jak pisze Sebastian Piątkowski:

 

Na tym tle już w końcu 1949 r. w Radomiu rozpoczęto produkcję karabinków „Mosin” wz. 44. Była to broń sowiecka, którą zaczęto wprowadzać do masowego użytku w Armii Czerwonej u kresu II wojny światowej. Dane występujące w dokumentach – nie wiadomo jednak, na ile precyzyjne – informują, że zakład był w stanie produkować rocznie 30 tys. sztuk tej broni. W rok później radomskie zakłady rozpoczęły produkcję całej „Pepeszy” (wcześniej wytwarzano tylko lufy do niej), która cieszyła się nadal uznaniem wśród żołnierzy i funkcjonariuszy formacji mundurowych.

 

Są też tam wspomniane polskie pistolety:

Pistolet P-64 (prototyp 1958–1961, produkcja 1965–1977)

Pistolet maszynowy  PM–63 (prototyp 1960–1964, produkcja 1964–1974)

http://fabrykabroni.pl/historia/lata-60/

 

Dodatkowo można zauważyć próbę uniezależnienia się od ZSRR w przemyśle lotniczym:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Polskie_samoloty_wojskowe_po_1945https://pl.wikipedia.org/wiki/TS-16_Grot

 

Tutaj trochę o historii komputerów z czasów PRL:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_informatyki_w_Polsce

 

Oczywiście mógłbym wymieniać dalej. Warto w tym momencie docenić „polską myśl techniczną”.

 

Chciałbym się również skupić na Pana argumencie dotyczącym braku możliwości produkcji wszystkich elementów mechanizmu zegarków „Błonie” w Polsce, a w szczególności syntetycznych kamieni. Zwrócił Pan uwagę na to, że do jakiegoś roku sami Rosjanie musieli sprowadzać je od innych, ponieważ nie byli w stanie ich wyprodukować. Jednak jak się okazuje, pionierem w tej dziedzinie był Polak, niestety czasem zapomniany Jan Czochralski. Warto zapoznać się z jego metodą (z 1916 roku), która jest najczęściej używana aż do dzisiaj.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_Czochralskiego

 

A tutaj pewien fakt historyczny:

 

1960 r. – w Polsce, w Hucie Aluminium w Skawinie otrzymano pierwsze gruszki korundowe, w 1964 r. zorganizowano szlifiernię syntetycznych korundów (A. Załubka), która dostarczyła na rynek około 12 tys. sztuk rubinów i białych szafirów (leukoszafirów).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kamienie_syntetyczne

 

Co do relacji gospodarczych pomiędzy ZSRR a PRL… polecam artykuł Specyfika stosunków polsko-radzieckich w latach 1944-1991. Najważniejsze fakty dotyczące naszej rozmowy można streścić w zdaniu: „Po roku 1956 nastąpiła pewna liberalizacja w sferze gospodarczej i kulturalnej…”

http://www.abw.gov.pl/download/1/1612/4.pdf

 

W dniu 4.11.2020 o 00:10, Władek Meller napisał:

Licencję na Fiata 126p kupiono w roku 1972!!!! - to już czasy Gierka
Do tego Włochy to był kraj z najsilniejszą (obok Grecji) partią komunistów 🙂
Michał, bez obrazy proszę, ale historia do poprawy - koniecznie!

 

Tutaj wkradła się literówka, oczywiście chodziło o Dużego Fiata, czyli 125p. Trzeba jeszcze zauważyć, że poważnie rozważano zakup licencji na Renault 8. Co u nas się nie udało nastąpiło w 1968 roku w Rumunii.

 

W dniu 4.11.2020 o 00:10, Władek Meller napisał:

No nie. To nie jest temat do dyskusji, bo... wtedy nikt nawet takiej możliwości uniezależnienia się nie brał pod uwagę!

Tego nie zmienią żadne dzisiejsze życzenia, przekonania, czy dywagacje!
Toż nawet w roku 1980 niewielu spodziewało się, że kiedykolwiek uda nam się od sąsiada uniezależnić.

 

W ramach uściślenia: uniezależnienie przemysłu w jak największym stopniu.

 

W dniu 4.11.2020 o 00:10, Władek Meller napisał:

Ja podałem i podtrzymuję, że wyprodukowano 1000 sztuk zegarków, bo tak twierdzi Kazimierz Żelazkiewicz.
Nie znam nikogo, kto obaliłby te słowa.

 

Proszę:

image.png.cb5ab311eb6fed63dfb18c235cd02466.png

 

Pozdrawiam

Michał

W dniu 3.11.2020 o 21:18, Szyszkops napisał:

Ja czytam z wypiekami na twarzy emoji846.png O ile rozumiem osią sporu jest liczba wyprodukowanych zegarków z polskim mechanizmem?

 

Miło słyszeć, że jest zainteresowanie tematem :) . Głównie to tak, ale oczywiście nie tylko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Michał,
Tak zwana "gospodarka planowa" - czyli ta obowiązująca w demoludach tym różniła się od Gospodarki tym, że o wszystkim decydowała polityka.
O wszystkim decydowała polityka i można sobie dywagować, co się chce, ale tak po prostu było.

Na straży polityki stoi wojsko.
Kiedy wojska przyjaciół opuściły nasz kraj to wiesz!

To co cytujesz to są wyjątki... potwierdzające regułę, albo potrzeby socjalistycznego bloku.

Dla nas najlepszym przykładem jest polityczna decyzja o zakończeniu produkcji mechanizmu licencyjnego.

 

Godzinę temu, Polq napisał:

„Po roku 1956 nastąpiła pewna liberalizacja w sferze gospodarczej i kulturalnej…”


Wiesz. Ja jestem pewien, że osoby, które wtedy pracowały w przemyśle na wyższych niż robotnicze stanowiskach, to by jednak tego nie potwierdziły.
Nie na pewno nie!

Przykład - Józef Cyrankiewicz - premier - cytat z Wiki
...Wówczas, 29 czerwca 1956, w przemówieniu na antenie Polskiego Radia w Poznaniu stwierdził iż: „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podwyższenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej ojczyzny.”....
i dalej:
"Podczas protestów robotniczych Grudnia 1970 zaakceptował decyzję Gomułki o strzelaniu do robotników i przyjął ją do realizacji jako premier rządu[2]. W konsekwencji tych wydarzeń 23 grudnia 1970 został odsunięty od ważnych stanowisk w państwie i partii, następnie mianowano go na funkcję przewodniczącego Rady Państwa, którą sprawował krótko do 27 marca 1972."

Takie były realia. Ten gościu był u władzy do 1970 roku, a przy stanowisku do 1972!
On te swoje przekonania realizował!

O jakiej Ty liberalizacji mówisz?
Nie było już reżimu stalinowskiego to prawda, ale to nie jest liberalizacja.
OK. Od lat siedemdziesiątych można o takiej mówić.

Możliwości wykonania kamieni do zegarków?
ZMP Błonie sprowadzały ze Związku Radzieckiego kamienie rubinowe i włosy balansu wykonane z nivaroxu do 1984 roku.
Oczywiście w późniejszych latach była to kwestia ekonomiczna, ale przedtem to typowa gospodarka planowa.
Pamiętaj, że był jeszcze tak zwany "Socjalistyczny podział pracy"

Ja na studiach miałem do czynienia z "komputerami" Odra i Riad - mimo, że Karpiński mógł zrewolucjonizować tę gałąź informatyki i popchnąć kraj do przodu.
Tyle, że on nie mieścił się w tej gospodarce!

Myślę, że powinieneś jednak porozmawiać z osobami, które przeżyły "gospodarką planową" na własnej skórze.

Zostawmy politykę proszę, a ponieważ o gospodarce ówczesnej nie można dyskutować bez polityki, to niestety musimy odpuścić sobie dywagacje o możliwościach i chęciach w gospodarce, a skupić się na tym co było.

"Ponad tysiąc sztuk"
Tak. Tyle, że to oznacza, że wykonano serię próbną. Gdyby było 999 to zadanie nie byłoby wykonane i nie byłoby premii.
Nikt się nie pokusił o policzenie, czy to było 5, czy 10, czy 20 sztuk więcej, bo to ówcześnie nie zmieniało istoty sprawy.

pozdrawiam,
Władysław
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Władek, młodzi ludzie nie potrafią zrozumieć tamtego okresu bo wszystko czego się nauczyli na lekcjach historii odnoszą do rzeczywistości w jakiej przyszło im żyć obecnie. Po drugie nie zdają sobie sprawy z tego że ta historia już na etapie jej tworzenia była fałszowana ( patrz realna produkcja a wykonanie planu) I coś mi się wydaje że z wiatrakami trudno będzie wygrać bp to kończy się zawsze tak jak dowcip...ale dziadku w całym Tesco tylko ocet ????  

 

A do wszystkich młodych gniewnych mam taki apel, powstrzymajcie się troszkę ze zbyt pochopnym ocenianiem dokonań Władysława Mellera, z kilku względów. Po pierwsze nie mielibyście gdzie dokonywać tych ocen bo to nikt inny jak Pan Meller był prekursorem jeżeli chodzi o powstanie u nas w kraju zegarkowego forum z prawdziwego zdarzenia i z tego tylko powodu odrobina szacunku mu się należy. Po drugie jako pierwszy podjął się opracowania produkcji ZMP  i zrobił to tak i na tyle na ile pozwalały zdobyte materiały i być może w tych materiałach są błędy ale to zawsze można sprostować, ale to też nie znaczy że  z tego tytułu można go zmieszać z błotem. Po trzecie historia firmy i jej produkcji w dużej mierze oparta jest na zeznaniach świadków , bardzo często osób starszych które mogą już nie pamiętać wszystkiego, albo ubarwiać nieco swoje wypowiedzi.

I powiem wam szczerze moi Panowie, jak się na całą dyskusję patrzy z boku to delikatnie mówiąc bardzo nieładnie to wygląda... niełanie, ale jakie to Polskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Napisałeś coś do czego przymierzałem się od kilku dni ale albo czasu mało po pracy, albo sił albo słów danego dnia aby to jakoś sensownie sklecić

Nie mam nic do dodania i popieram w 100% powyższe słowa

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, svedos napisał:

"... w całym Tesco tylko ocet ????  "

 

No to jest dobre! Bardzo dobre!
Dziadkiem nie jestem, więc trochę skróciłem.

Wieniec z papieru toaletowego, alkohol od 13-tej, niemożność kupna wędlin i mięsa!
To że kartki były w tym aspekcie pozytywnie przyjęte (bo choć coś można było kupić)
- to na prawdę trzeba zrozumieć, a nie jest łatwo.

Zakaz produkcji własnych mechanizmów w Błoniu jest dla zegarkomaniaków najlepszym przykładem "polityczności" socjalistycznej gospodarki i to właściwie powinno kończyć każdą dyskusję o samostanowieniu.

pozdrawiam,
Władysław

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panie Władysławie, Panowie Enkil, Paweł Bury, svedos, jeżeli chcecie propagować, rozwijać wśród młodych ludzi pasję zegarkową (do tego podobno służy to miejsce), to musicie traktować „młodych” poważnie, a informacje przekazywać rzetelnie.

 

Może zastanawiacie się dlaczego podchodzę do tematu w ten sposób. Już spieszę z wyjaśnieniami. Miałem jakiś czas temu zegarek z płytą polską 2xxx. Większość osób (na podstawie książki i nie tylko) stwierdziła, że to nie możliwe aby był to „Polak” w 100% ze względu, że numer nie zgadza się z numeracją z książki, że było przecież 1000 itp.

 

W tamtym momencie odezwała się jedna osoba, która stwierdziła: „dam 400 złotych tylko za płytę, bo nie wiadomo czy to faktycznie polska czy niepolska płyta”. Był to handlarz, jednak na całe szczęście zegarek sprzedałem o wiele drożej (za kwotę, która pozwoliła mi kupić Blonexa antymagnetycznego i jeszcze jeden rzadszy egzemplarz).

 

Innym razem, gdy pojawiła się oferta kupna egzemplarza, który według informacji zawartej w książce nie występował na rynku, postanowiłem kupić go za zawyżoną sumę. Mój błąd, moja strata – opierałem się wtedy na swojej wiedzy, ale także na informacjach zawartych w książce.

Pan W. Meller to z jednej strony błogosławieństwo a z drugiej strony przekleństwo pasjonatów zegarków marki Błonie.  Publikacja, której jest autorem to usystematyzowana wiedza, do której darmowy dostęp to świetna sprawa czego ani ja, ani żadna pisząca przede mną osoba nie może zaprzeczyć. Z drugiej strony wszystkie dyskusje, które nie mieszczą się w „kanonie publikacji” p. Meller dobitnie ucina i nie pozwala im się toczyć. Dlatego zapewne wiele osób początkowo zainteresowanych danym tematem szybko się zniechęca i odpuszcza go całkowicie.

Tutaj chciałbym kilka wypowiedzi zacytować p. Mellera:

- "bezsensowne wymysły...”

- "czytając te wypociny…”

- "głupota wymyślających i powtarzających...”

- "to kłamstwo osób z grupy...”

- "to są zwykłe konfabulacje...”

- "pisać takie brednie...”

- "wypisywać takie głupoty...”

pewnie znalazło by się jeszcze kilka innych.

 

Zastanawiam się, co Panu Mellerowi pozwala w ten sposób traktować innych? A jak ja próbuję merytorycznie się wypowiadać jestem atakowany przez inne osoby. Mogę się domyślać, że chodzi o zamknięcie ust niewygodnym osobom. A może jest stosowana technika manipulacji, która w psychologii nazywa się „ społeczny dowód słuszności”, oczywiście są to tylko moje domysły.

 

Przy okazji chciałem zauważyć, że w poprzednich wypowiedziach p. Meller stosował „Argumentum ad personam” do mojej osoby, odsyłam do wypowiedzi powyżej. Jasne uznajmy, że się nie znam, że jestem za młody i ogólnie za głupi 😊, swoją wartość znam i wypowiedzi innych tego nie zmienią…

Jak Pan wspominał były „powstania” przeciwko władzy. Myślę, że dobitnie to pokazuje, że większość osób jak miała tylko możliwość robiła wiele dla Polski, chyba takie osoby z takimi poglądami były również w fabryce ZMP…

 

Dobrze, że wcześniej padło stwierdzenie, że było więcej niż 1000 sztuk zegarków z polskim mechanizmem. Jak sam Pan Meller powiedział nie ma znaczenia czy było to 1000, 1001, 1050 czy 1200 i więcej. Może też nie ma znaczenia czy było ich 5000 czy 10000 😉. Trzeba się też ewentualnie zastanowić, że jak jakieś części wypłynęły na świat czy można określić, które? Czy takie części są bezwartościowe? I tutaj najważniejsze pytanie, czy przez takie podejście ilości 1000 sztuk wiele takich polskich płyt nie wylądowało w najlepszym razie głęboko w szufladzie. Czy część tych bezcennych rzeczy bezpowrotnie utracono?

 

I tutaj dochodzimy do pewnych rzeczy. Właściwie wszystkie materiały były dostępne podczas pisania publikacji p. Mellera. Kwestia próby interpretacji.

Z mojej strony wątek uznaję za skończony. Nie widzę tutaj pola do merytorycznej dyskusji. Każda moja wypowiedź jest zalewana rzeką słów nic nie wnoszącą do tematu. Mi chyba tego wszystkiego wystarczy.

 

Przy okazji polecam bloga użytkownika Zielonkiewicza, który jest dostępny na tym portalu. Przedstawia on ciekawe stanowisko a dodatkowo to pewien powiew świeżości w tym temacie.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 8.12.2020 o 21:13, Polq napisał:

...

Z mojej strony wątek uznaję za skończony. Nie widzę tutaj pola do merytorycznej dyskusji. Każda moja wypowiedź jest zalewana rzeką słów nic nie wnoszącą do tematu. Mi chyba tego wszystkiego wystarczy.


Michał,
Wolno Ci powiedzieć: „biorę zabawki i idę do domu”, ale jeśli mówisz: „biorę zabawki i idę do domu bo tu mnie krzywdzą, a Władek rzucił mi piaskiem w oczy”  (co też Ci wolno powiedzieć), to jednak w tym drugim przypadku nie dziw się, że wymuszasz moją odpowiedź.
Dziwna ta Twoja dziecinna zabawa, bo jak wiadomo możliwość pisania na forum oznacza, że jesteś pełnoletni, a to oznacza również, że wszyscy jesteśmy równi. Dziwi w tym momencie Twoje podkreślanie swojego wieku i oczekiwanie, że inni będą Cię „prowadzić za rękę”. (patrz poniżej)
Na forum różnimy się ewentualnie czasem zapisania się do grona forumowiczów i liczbą postów. Metryka urodzenia nigdzie nie jest widoczna.
 

W dniu 8.12.2020 o 21:13, Polq napisał:

Panie Władysławie, Panowie Enkil, Paweł Bury, svedos, jeżeli chcecie propagować, rozwijać wśród młodych ludzi pasję zegarkową (do tego podobno służy to miejsce), to musicie traktować „młodych” poważnie, a informacje przekazywać rzetelnie.

 

Po pierwsze, nie jesteś młody - patrz powyżej.
To jest forum dyskusyjne. Opinie mogą być skrajne. Ważne by nie obrażać innych i nie obrażać się na innych dyskutantów.
Po drugie, wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za Klub. Także Ty. W szczególności odpowiedzialne są członkowie Stowarzyszenia. Członkowie Stowarzyszenia mają dodatkowe wewnętrzne forum do formowania swoich opinii.
Gdybyś zobaczył jaka dyskusja toczy się na forum Stowarzyszenia to pewnie więcej byś rozumiał.
Zdecydowanie zachęcam do wstąpienia do Stowarzyszenia.

 

W dniu 8.12.2020 o 21:13, Polq napisał:

... I tutaj dochodzimy do pewnych rzeczy. Właściwie wszystkie materiały były dostępne podczas pisania publikacji p. Mellera. Kwestia próby interpretacji.


Tak. Tutaj dochodzimy nawet do sedna sprawy.

Kilkukrotnie zwracałem Ci uwagę, a niektórzy koledzy potwierdzali, że patrzysz na przeszłość przez pryzmat dzisiejszego świata, dzisiejszej wiedzy i dzisiejszych możliwości.
To, że kilku oficerów próbowało dokonać zamachu na Hitlera nie świadczy wcale, że w każdej jednostce, w każdym miejscu w wojsku niemieckim  były osoby nieprzychylne Hitlerowi.
Z tym się chyba zgodzisz?
To, że były w Polsce jakiekolwiek przejawy potrzeby swobody, to nie znaczy, że cokolwiek działo się w ZMP Błonie.
Do tego był zakład z produkcją specjalną – wojskową, objętą tajemnicą.

Przez kilka postów próbowałem Ci przetłumaczyć, że nie można patrzeć na przeszłość, przez pryzmat teraźniejszości!
Ty po pierwsze szukasz wyjątków i próbujesz do nich doginać rzeczywistość i jakby co to... tłumaczysz się wiekiem. Niby co wiek ma do tego?


Dokładnie taki sam „myk” wykonujesz dla książki którą napisałem, która to: „Wiele osób w błąd wprowadziła i jest przekleństwem kolekcjonerów!”.
Czynisz to twierdząc, że:
„Właściwie wszystkie materiały były dostępne podczas pisania publikacji p. Mellera”
To co się stało w ciągu tych 7 lat widzi chyba każdy, który chce widzieć. Dlaczego Ty tego nie widzisz?

Nie można nie zauważyć, że w czasie pisania książki zbiór zegarków z polskim mechanizmem wynosił 4 sztuki (słownie: cztery) – to jest widoczne w książce.
W trakcie zbierania materiałów numery wszystkich znanych płyt nośnych mieściły się w granicach do numeru 1000.
Pełna statystyka mechanizmów (liczba mechanizmów która była brana pod uwagę) jest podana właśnie dlatego, że nie było możliwości wzięcia większej liczby zegarków pod uwagę. Była to ułomność, której nie ukrywałem. Nie było wielu zbiorów, kolekcjonerów było kilku.
Książka w wersji roboczej, sukcesywnie była przedstawiona grupie obejmującej wszystkich (kilku) znanych mi wówczas z zainteresowania się zegarkami z Błonia osobom.
Oni na pewno powinni się tutaj odezwać i podsumować Twoje wywody, więc nie dziw się, że swoimi wymysłami wywołujesz do odpowiedzi kolejnych swoich oponentów.

Na temat modeli zegarków w zależności od mojej ówczesnej wiedzy jest napisane: „model zarejestrowany na rynku”, „brak modelu na rynku”.
Chyba nie muszę tłumaczyć co to znaczy?

Na temat numeracji płyt  mechanizmów jest napisane także coś takiego: "Spotkany na rynku zegarek o numerze 0001196, niebudzący żadnych zastrzeżeń co do oryginalności części, wskazuje, że górna granica numeracji może być odpowiednio do założeń produkcyjnych, wynikających choćby ze statystyki braków produkcyjnych i montażowych, przesunięta."

To chyba dość jednoznacznie wskazuje, że w tamtym czasie nie były znane płyty z wyższymi numerami mechanizmów?

Te minione siedem lat, to dla wiedzy o zegarkach z Błonia cała wieczność. To widzi każdy, tylko nie Ty.
 

W dniu 8.12.2020 o 21:13, Polq napisał:

... opierałem się wtedy na swojej wiedzy, ale także na informacjach zawartych w książce.

Pan W. Meller to z jednej strony błogosławieństwo a z drugiej strony przekleństwo pasjonatów zegarków marki Błonie. 


Czytając powyższe nasuwa się pytanie:
Czy Ty piszesz o mojej książce „Przestanek. Zegarek… „ wydanej w 2013 roku, bo może myślisz o jakiejś innej?
Jeśli o tej, to pytanie: czy Ty ją czytałeś, czy tylko słuchasz wywodów tych, co nie umieją jej czytać ze zrozumieniem?
 

W dniu 8.12.2020 o 21:13, Polq napisał:

Tutaj chciałbym kilka wypowiedzi zacytować p. Mellera:

- "bezsensowne wymysły...”

- "czytając te wypociny…”

- "głupota wymyślających i powtarzających...”

- "to kłamstwo osób z grupy...”

- "to są zwykłe konfabulacje...”

- "pisać takie brednie...”

- "wypisywać takie głupoty...”

pewnie znalazło by się jeszcze kilka innych.

 

Powyższe cytaty pochodzą z zupełnie różnych miejsc i różnych dyskusji.
Nie mam zamiaru do żadnego z nich się odnosić, tym bardziej, że chyba żaden nie pochodzi z tego wątku na forum.
Mam jednak wrażenie, że niejeden pasuje doskonale do Twojej powyższej wypowiedzi.
- co powyżej udowodniłem.

pozdrawiam,
Władysław Meller

Michał,
Jeśli jednak chcesz cokolwiek pozytywnego dla zegarków błońskich zrobić, to ja chętnie podyskutuję co warto, co trzeba i możemy działać wspólnie!

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobry wieczór. 

Rok 2020 zamykamy kolejną aktualizacją albumu. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku nie zabraknie materiału na następne wznowienia. 

W nadchodzącym roku, życzymy wszystkim miłośnikom zegarków spełnienia marzeń, głównie tych zegarkowych. ☺️

Szczęśliwego Nowego Roku 2021

http://www.album-polskich-zegarkow.tk

Share this post


Link to post
Share on other sites

W nawiązaniu do powyżej prowadzonej dyskusji w ręce wpadła mi zakładowa gazeta z roku 1969.
- uwaga 1969, czyli "późny Gomułka" i oczywiście ZMP Błonie!
Warto zobaczyć, warto poczytać

Glos_Zalogi_1969_01.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.