Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Valygaar

Światowy Dzień Otyłości

Rekomendowane odpowiedzi

Słucham i czytam sobie kolejny rok z rzędu o tym dniu. Właśnie usłyszałem, że aktualnie nasz budżet z tytułu leczenia konsekwencji otyłości traci 60 miliardów złotych. To jest jakaś paranoja. Nie odmawiam nikomu prawa do leczenia. Nie twierdzę, że to nie jest jednostka chorobowa, mądrzejsi ode mnie uznali jej zasadność. Myślę, że nie trzeba być jednak specjalistą, by powiedzmy nabrać mocnych wątpliwości, iż każdy jednostkowy problem otyłości, to jest chorobotwórczy wirus złapany przez kogoś przypadkiem 🥷🏻 A koszty obsługi ponadnormatywnie otyłych to równowartość legendarnego programu 800+ Też macie wrażenie, że kręcimy sequel Wall-E? 🤔

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

„Żaden człowiek nie ma prawa być amatorem w kwestii treningu fizycznego. To wstyd dla mężczyzny, aby się zestarzeć, nie widząc piękna i siły, których jego ciało jest zdolne”

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, trollu napisał(-a):

„Żaden człowiek nie ma prawa być amatorem w kwestii treningu fizycznego. To wstyd dla mężczyzny, aby się zestarzeć, nie widząc piękna i siły, których jego ciało jest zdolne”

 

Dostęp do elementarnej i wystarczającej wiedzy związanej z tzw. zdrowym trybem życia jest obecnie tak łatwy i powszechny, że ta ignorancja (?) i jej skutki są niewytłumaczalne 🤷‍♂️

60 miliardów... 🤦🏻‍♂️

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Valygaar napisał(-a):

Słucham i czytam sobie kolejny rok z rzędu o tym dniu. Właśnie usłyszałem, że aktualnie nasz budżet z tytułu leczenia konsekwencji otyłości traci 60 miliardów złotych. To jest jakaś paranoja. Nie odmawiam nikomu prawa do leczenia. Nie twierdzę, że to nie jest jednostka chorobowa, mądrzejsi ode mnie uznali jej zasadność. Myślę, że nie trzeba być jednak specjalistą, by powiedzmy nabrać mocnych wątpliwości, iż każdy jednostkowy problem otyłości, to jest chorobotwórczy wirus złapany przez kogoś przypadkiem 🥷🏻 A koszty obsługi ponadnormatywnie otyłych to równowartość legendarnego programu 800+ Też macie wrażenie, że kręcimy sequel Wall-E? 🤔



Znalazlem jedynie dane, ktore mowia o miedzy 3, a 4 mld PLN na skutki lecienia otylosci.
Dla porownania 92mld PLN na skutki zwiazane z paleniem, i 150mld PLN na skutki zwiazane z piciem alkoholu.

Jestem zdania, ze jesli swiadomie prowadzisz niezdrowy tryb zycia - powinienes placic za swoje leczenie z wlasnej kieszeni :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Paweł Bohacz napisał(-a):

Jestem zdania, ze jesli swiadomie prowadzisz niezdrowy tryb zycia - powinienes placic za swoje leczenie z wlasnej kieszeni :)

 

W zasadzie to już jest faktem. Są przecież wprowadzone niedawno "opłaty cukrowe", akcyzy itp, które albo już zostały doliczone do ceny "niezdrowych" produktów albo za chwilkę będą. Problemem z drugiej strony jest wykorzystanie tych środków. Dam sobie rękę uciąć, że trafiają one tylko w małej części na pokrycie potrzeb Służby Zdrowia. Podobnie jak wszystkie opłaty za emisję CO2 może w małym ułamku są spożytkowane na cele związane z ochroną środowiska czy też na transformację energetyczną. Państwo chętnie zbiera podatki i opłaty na szczytne cele, ale jakoś potem w budżecie tylko w niewielkiej części trafiaj one tam, gdzie zgodnie z ich nazwą powinny. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Perpetuum Mobile napisał(-a):

 

W zasadzie to już jest faktem. Są przecież wprowadzone niedawno "opłaty cukrowe", akcyzy itp, które albo już zostały doliczone do ceny "niezdrowych" produktów albo za chwilkę będą. Problemem z drugiej strony jest wykorzystanie tych środków. Dam sobie rękę uciąć, że trafiają one tylko w małej części na pokrycie potrzeb Służby Zdrowia. Podobnie jak wszystkie opłaty za emisję CO2 może w małym ułamku są spożytkowane na cele związane z ochroną środowiska czy też na transformację energetyczną. Państwo chętnie zbiera podatki i opłaty na szczytne cele, ale jakoś potem w budżecie tylko w niewielkiej części trafiaj one tam, gdzie zgodnie z ich nazwą powinny. 

Ale to jest jednak bzdura. Jest spora różnica między paleniem tytoniu a spożywaniem cukru. Raczej nie palisz papierosów na urodziny czy w święta jeśli nie jesteś palaczem, a jakieś ciasto możesz wtedy zjeść, albo osłodzić zimową herbatę miodem. 
Poza tym umówmy się, oczywiście że jemy za dużo cukru jako gatunek, ale zrzucanie wszystkiego na cukier to jest nomen omen gruba przesada. Podstawowy czynnik tuczący to bilans kaloryczny.

1 godzinę temu, Paweł Bohacz napisał(-a):



Znalazlem jedynie dane, ktore mowia o miedzy 3, a 4 mld PLN na skutki lecienia otylosci.
Dla porownania 92mld PLN na skutki zwiazane z paleniem, i 150mld PLN na skutki zwiazane z piciem alkoholu.

Jestem zdania, ze jesli swiadomie prowadzisz niezdrowy tryb zycia - powinienes placic za swoje leczenie z wlasnej kieszeni :) 

Kwotę podałem za wiadomościami TVP, nie weryfikowałem.

Są kraje, które nie tyle karzą za to ile premiują efekty zdrowego trybu życia - w systemach publicznych i prywatnych niższe składki, szersza oferta itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest temat wręcz z pogranicza filozofii. 

 

"Umiar we wszystkim" i po sprawie 🙂 ale jak wszyscy wiemy świat nie jest idealny.

 

Można uzależnić się od cukru, tak jak od nikotyny, alkoholu itd. Cukier jest obecny w znacznej części jedzenia, które jest obecnie dostępne w sklepach. 

 

Też jestem zwolennikiem zdrowego trybu życia, ale wszystkich do tego nie przekonam i już się z tym pogodziłem.

 

15 lat temu nikt nie słyszał o uzależnieniu od telefonów i platform społecznościowych, a obecnie jest to coraz większy problem wśród dzieci i młodzieży (również dorosłych).

 

Najlepiej samemu dawać dobry przykład, wychowywać swoje dzieci na wartościowych ludzi- to możemy zrobić sami, żeby było lepiej.

 

Świat się zmienia i zmiana jest jedyną stałą rzeczą. Tyle mojego filozofowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Valygaar napisał(-a):

Ale to jest jednak bzdura. Jest spora różnica między paleniem tytoniu a spożywaniem cukru. Raczej nie palisz papierosów na urodziny czy w święta jeśli nie jesteś palaczem, a jakieś ciasto możesz wtedy zjeść, albo osłodzić zimową herbatę miodem. 
Poza tym umówmy się, oczywiście że jemy za dużo cukru jako gatunek, ale zrzucanie wszystkiego na cukier to jest nomen omen gruba przesada. Podstawowy czynnik tuczący to bilans kaloryczny.

 

To nie ma znaczenia 😉.

Logika tych działań jest inna i o niej właśnie napisałem. Tu nie chodzi o zdrowie itp... Tu chodzi o dodatkowe wpływy do budżetu i o ich uzasadnienie. O wiele łatwiej uzasadnić ludziom opodatkowanie papierosów, alkoholu, niezdrowej żywności lub emisji CO2 niż na przykład artykułów spożywczych albo ubrań.  

 

Poniżej wklejam screen ze strony z Ministerstwa Finansów:

 

obraz.png.cdbb86bbbdf305959496484ef3ff75ab.png

 

Czy myślisz, że nasze państwo wydało w 2023 roku 18 mld PLN a w roku 2024 kwotę 14 mld PLN na transformację energetyczną i na zmniejszenie emisji CO2? Na program "Mój elektryk" czyli flagowy, ekologiczny program dopłat do elektryków została przeznaczona w roku 2024 kwota 660 mln PLN. To jest 4,7% wpływów z opłat za emisję CO2. A pozostałe ponad 95% wpływów? Jakieś kolejne miliony pewnie poszły na jakieś inne ekologiczne inicjatywy ale cała ogromna reszta na "inne ważne cele społeczne". Na przykład program 500+.

 

Tutaj ze strony internetowej NIK:

 

obraz.thumb.png.f9121bdd22c25086053e48c9e379bf27.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, Perpetuum Mobile napisał(-a):

inne ważne cele społeczne". Na przykład program 500+.

Sorry, nie jestem jakimś tam ubogim człowiekiem ale te 8 stów to się nam przydaje, nie przejadamy ich dokładamy jeszcze do tego z 1500 miesięcznie i opłacamy wszystkie zajęcia i zainteresowania młodego. Choć pewnie jak by tego nie było też by chodził 🤗🤗🤗

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, nav napisał(-a):

To jest temat wręcz z pogranicza filozofii. 

 

"Umiar we wszystkim" i po sprawie 🙂 ale jak wszyscy wiemy świat nie jest idealny.

 

Można uzależnić się od cukru, tak jak od nikotyny, alkoholu itd. Cukier jest obecny w znacznej części jedzenia, które jest obecnie dostępne w sklepach. 

 

Też jestem zwolennikiem zdrowego trybu życia, ale wszystkich do tego nie przekonam i już się z tym pogodziłem.

 

15 lat temu nikt nie słyszał o uzależnieniu od telefonów i platform społecznościowych, a obecnie jest to coraz większy problem wśród dzieci i młodzieży (również dorosłych).

 

Najlepiej samemu dawać dobry przykład, wychowywać swoje dzieci na wartościowych ludzi- to możemy zrobić sami, żeby było lepiej.

 

Świat się zmienia i zmiana jest jedyną stałą rzeczą. Tyle mojego filozofowania.

Ja właśnie szukam w tym wszystkim rozsądku i logiki. Nie znajduję.

Każda osoba mająca problem powinna mieć opcję jakiegoś wsparcia, pomocy. Nawet jeśli sama sobie zawiniła. Ale czy my wszyscy musimy za to płacić?

Jestem przeciwnikiem dokopywania leżącemu, ale jednak jakieś granice trzeba postawić.

Szczególnie, że - powtarzam - chyba każdy mający trochę doświadczenia życiowego stwierdzi, że otyłość to jest choroba na własne życzenie. Nikt z nas nie rodzi się z żołądkiem wielkości wiadra. Ułamki z ułamków mają problemy typu neurologiczny wilczy apetyt lub rozstrój hormonalny nie będący wtórnym właśnie efektem szkodliwego trybu życia.

Ja od 35 lat mniej więcej interesuję się dietetyką i jej wpływem na wiele aspektów życia. Przez te lata spotkałem j e d n ą osobę, która wymagała faktycznie psychologicznej oraz farmakologicznej terapii w walce z otyłością. Reszta to... no właśnie 🫣

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, TomcioMiki napisał(-a):

Sorry, nie jestem jakimś tam ubogim człowiekiem ale te 8 stów to się nam przydaje, nie przejadamy ich dokładamy jeszcze do tego z 1500 miesięcznie i opłacamy wszystkie zajęcia i zainteresowania młodego. Choć pewnie jak by tego nie było też by chodził 🤗🤗🤗

 

Program 500+/800+ to tylko przykład, bo akurat wchodził w życie wtedy, gdy do budżetu powoli zaczynały spływać poważne środki z praw do emisji CO2. Nic negatywnego o tym programie nie napisałem i żadnych emotikonów nie dołączyłem. Ja tego programu tutaj nie oceniam. Ja tylko zwróciłem uwagę, że to nie jest tak, że jak podatek/opłata dotyczy na przykład emisji CO2 albo cukru, to ten podatek/opłata będzie służył potem do walki z emisją CO2 albo z efektami spożywania cukru. Takich cudów to w budżecie państwa nie ma.

 

Sam program 800+ ma swoje cele, zalety i wady i na jego temat można by pewnie otworzyć zupełnie nowy wątek. I zaraz go zamknąć, bo wszyscy by się pewnie mocno na ten temat pokłócili 😉 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 5.03.2026 o 10:25, Valygaar napisał(-a):

Kwotę podałem za wiadomościami TVP, nie weryfikowałem.

Są kraje, które nie tyle karzą za to ile premiują efekty zdrowego trybu życia - w systemach publicznych i prywatnych niższe składki, szersza oferta itp.


A jak kraje te weryfikuje, ze masz zdrowy tryb zycia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytam i przecieram oczy.

Twierdzenie, że otyłość (jako uznaną jednostkę chorobową) można zniwelować poprzez odmówienie sobie ciasta na urodziny, czy niedzielnego cukierka to jakaś blaga. 

 

Nigdy nie miałem nadwagi, nigdy nawet nie otarłem się o górną granicę masy BMI , ale w głowie mi się nie mieści, że możecie coś takiego wypisywać i tak myśleć.

 

Problem otyłości powinien być eliminowany nie na ostatnim ogniwie (człowiek otyły) ale na początku drogi produktu który prowadzi do otyłości.

Jeśli wejdziemy do jakiegokolwiek sklepu z żywnością i zaczniemy sprawdzać etykiety to chemia chemię goni i to wszystko jemy.

Dodatkowo czasy oduczyły nas pracy fizycznej dla której nie będzie alternatywy w postaci innej aktywności fizycznej np siłownia 2x w tygodniu.

Kultury żywieniowej powinno uczyć się już w przedszkolu i na tym budować zdrowe podejście do życia.

 

Zamiast obciążać otyłych kosztami leczenia ja opodatkowałbym McDonalds'a, kebabownie, producentów batoników  i innych niezdrowych produktów do których mamy dostęp w sklepach. Uniemożliwić reklamowanie takich produktów albo choć ograniczyć jak z tytoniem czy alkoholem tak, żeby dzieciaki nie śliniły się przed i po dobranocce na widok reklamowanych produktów.  

Niestety wówczas ceny poszybowałyby w górę, bo producenci by sobie odbili straty na sprzedaży a stacje TV nie miałyby określonych zysków z reklam.

Zyskałby ten, kto nie zajada się McChickenami i Marsami/Snickersami ale to tylko wierzchołek góry lodowej.

 

Jak wspomniałem wcześniej problemem  są też najzwyczajniejsze produkty spożywcze począwszy od chleba na konserwach rybnych czy kupnej kaszance skończywszy.

Najprościej byłoby wychowywać nowe pokolenia, ale to one są najbardziej narażone na spożywanie "szybkiego żarcia" bo jakby nie patrzeć idziemy utartymi szlakami społeczności wysoko rozwiniętych. Wystarczy spojrzeć na Zachód, albo do USA. Tam jest prawdziwa plaga i ta plaga przyjdzie do nas.

 

Zacznijmy zatem od siebie i nie wskazujmy złej drogi naszym podopiecznym. Moja córka pierwszy raz "gazowanego" napiła się w wieku 14lat bo wcześniej miała ograniczone a później nie czuła potrzeby.

Aktualnie widzę, że też nie widzi potrzeby sięgać po colę gdy ma do wyboru soki lub smakową herbatę w lokalu. Ze słodkim było podobnie i jest do tej pory choć już nie jest pilnowana z racji jej wieku.

 

Myślę, że temat który został tu poruszony będzie tylko jałową dyskusją i da możliwość wyżalenia się ale nie da nam rozwiązania, bo jako-takiego raczej nie ma.

 

Na koniec wspomnę tylko, że społeczności bogate są w szczególności narażone na otyłość i przed nią nie uciekną, natomiast społeczności biedne "nie stać" na otyłość, bo pracy dużo a pieniędzy na wszystko nie starcza.

Gdybyśmy zatem ciężko pracowali za miskę ryżu, to nie byłoby tego tematu aczkolwiek pojawiłby się inny z rodzaju "wolnościowych".. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
57 minut temu, Paweł Bohacz napisał(-a):


A jak kraje te weryfikuje, ze masz zdrowy tryb zycia?

Mierząc efekty (domniemanego) zdrowego trybu życia. Parametry antropotmeryczne, normy dla zdrowego człowieka itp.

 

38 minut temu, zadra napisał(-a):

Czytam i przecieram oczy.

Twierdzenie, że otyłość (jako uznaną jednostkę chorobową) można zniwelować poprzez odmówienie sobie ciasta na urodziny, czy niedzielnego cukierka to jakaś blaga. 

 

(...)

Napisałem coś takiego? Wydaje mi się, że wręcz przeciwnie.

 

41 minut temu, zadra napisał(-a):

(...)

 

Zamiast obciążać otyłych kosztami leczenia ja opodatkowałbym McDonalds'a, kebabownie, producentów batoników  i innych niezdrowych produktów do których mamy dostęp w sklepach. Uniemożliwić reklamowanie takich produktów albo choć ograniczyć jak z tytoniem czy alkoholem tak, żeby dzieciaki nie śliniły się przed i po dobranocce na widok reklamowanych produktów.  

Niestety wówczas ceny poszybowałyby w górę, bo producenci by sobie odbili straty na sprzedaży a stacje TV nie miałyby określonych zysków z reklam.

Zyskałby ten, kto nie zajada się McChickenami i Marsami/Snickersami ale to tylko wierzchołek góry lodowej.

 

Jak wspomniałem wcześniej problemem  są też najzwyczajniejsze produkty spożywcze począwszy od chleba na konserwach rybnych czy kupnej kaszance skończywszy.

Najprościej byłoby wychowywać nowe pokolenia, ale to one są najbardziej narażone na spożywanie "szybkiego żarcia" bo jakby nie patrzeć idziemy utartymi szlakami społeczności wysoko rozwiniętych. Wystarczy spojrzeć na Zachód, albo do USA. Tam jest prawdziwa plaga i ta plaga przyjdzie do nas.

 

(...)

Jest bardzo pokaźna grupa osób chorobliwie otyłych, które nigdy nie odwiedziły żadnego fast foodu.

Zgadza się, że trash food to droga na skróty do otyłości, ale do takie stanu doprowadzić możesz się z łatwością jedząc ziemniaki z sosem, zasmażaną kapustą plus smażone schabowe. A wszystko z własnych upraw i hodowli.

 

45 minut temu, zadra napisał(-a):

(...)

 

Myślę, że temat który został tu poruszony będzie tylko jałową dyskusją i da możliwość wyżalenia się ale nie da nam rozwiązania, bo jako-takiego raczej nie ma.

 

(...)

 

 

 

Jak to nie ma? Sam podałeś przykład. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Valygaar napisał(-a):

do takie stanu doprowadzić możesz się z łatwością jedząc ziemniaki z sosem, zasmażaną kapustą plus smażone schabowe. A wszystko z własnych upraw i hodowli.

Zaręczam Ci, że jeśli miałbyś hodowlę opartą na ekologii i tak samo własne uprawy o które osobiście musiałbyś dbać, to otyłość byłaby na samym końcu problemów które by Ciebie dotyczyły.

Raczej "przerywanie" buraków, wyrywanie chwastów z radlin ziemniaczanych są Ci obce podobnie jak zimowe przycinanie gałęzi w sadzie, czy przygotowywanie sianokiszonek dla zwierząt... To nic złego, nie każdy musi być hodowcą/rolnikiem/szewcem/górnikiem itp 

Ważne, żeby wiedzieć jak taka praca wygląda, ewentualnie sobie potrafić wyobrazić.. 

Mógłbyś sobie te ziemniaczki na sosie ze schabowymi wcinać ale dziennie pod 8 000kcal razem z potem byś z siebie wyrzucił. I to bez względu na to czy dziś poniedziałek, czy niedziela a nawet jakieś wielkie święto państwowe..

Problem otyłości w marginalny sposób dotyczy ludzi ciężko pracujących fizycznie.. 

 

godzina pracy w ogrodzie to zużycie ok 350kcal (pierwsza z brzegu strona) ale dane bardzo uproszczone: 

https://fitnesscatering.com.pl/ile-spalamy-podczas-codziennych-czynnosci-i-aktywnosci-tabela/?srsltid=AfmBOoplKItaqpgLNR7OYbg_muezXjkM2SFgVJDjp5ucc-ipVFKoznBM

 

Zatem nauczmy się na powrót trzepać dywany, szorować podłogi szczotką ryżową, osobiście przekopywać ogródek szpadlem a nie glebogryzarką spalinową czy inną maszyną, chodzić na zakupy piechotą a nie podjeżdżać autem 300m do spożywczaka... 

Rezygnujemy z ciężkich prac fizycznych jednocześnie upraszczając sobie życie szybkim jedzeniem.. Efekty widać na co dzień.. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, zadra napisał(-a):

Zaręczam Ci, że jeśli miałbyś hodowlę opartą na ekologii i tak samo własne uprawy o które osobiście musiałbyś dbać, to otyłość byłaby na samym końcu problemów które by Ciebie dotyczyły.

Raczej "przerywanie" buraków, wyrywanie chwastów z radlin ziemniaczanych są Ci obce podobnie jak zimowe przycinanie gałęzi w sadzie, czy przygotowywanie sianokiszonek dla zwierząt... To nic złego, nie każdy musi być hodowcą/rolnikiem/szewcem/górnikiem itp 

Ważne, żeby wiedzieć jak taka praca wygląda, ewentualnie sobie potrafić wyobrazić.. 

Mógłbyś sobie te ziemniaczki na sosie ze schabowymi wcinać ale dziennie pod 8 000kcal razem z potem byś z siebie wyrzucił. I to bez względu na to czy dziś poniedziałek, czy niedziela a nawet jakieś wielkie święto państwowe..

Problem otyłości w marginalny sposób dotyczy ludzi ciężko pracujących fizycznie.. 

 

godzina pracy w ogrodzie to zużycie ok 350kcal (pierwsza z brzegu strona) ale dane bardzo uproszczone: 

https://fitnesscatering.com.pl/ile-spalamy-podczas-codziennych-czynnosci-i-aktywnosci-tabela/?srsltid=AfmBOoplKItaqpgLNR7OYbg_muezXjkM2SFgVJDjp5ucc-ipVFKoznBM

 

Zatem nauczmy się na powrót trzepać dywany, szorować podłogi szczotką ryżową, osobiście przekopywać ogródek szpadlem a nie glebogryzarką spalinową czy inną maszyną, chodzić na zakupy piechotą a nie podjeżdżać autem 300m do spożywczaka... 

Rezygnujemy z ciężkich prac fizycznych jednocześnie upraszczając sobie życie szybkim jedzeniem.. Efekty widać na co dzień.. 

:)

Ty ze mną polemizujesz powielając moją argumentację?

Wcześniej pisałem, że kluczem jest bilans kaloryczny.

 

A własnym gospodarstwem to był tylko przykład. Jeśli chcesz, mogę rozwinąć. Wiem bardzo dobrze ile to jest pracy, ale pisząc "własnych" niekoniecznie miałem na myśli bycie niewolnikiem roli. Podobnie jak odniesienia do tego jak to drzewiej bywało. Szkoda brnąć w wątki poboczne, ale jak bardzo chcesz to pewnie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
40 minut temu, Valygaar napisał(-a):

niekoniecznie miałem na myśli bycie niewolnikiem roli

Jeśli zdecydujesz się nie być niewolnikiem roli, to jednoznacznie kierujesz się w obszar chemii stosowanej w uprawach oraz wysokiej robotyzacji produkcji po to, żeby nie pracować fizycznie, bo "praca na roli może być lekka".

 

Nie to miałem na myśli a raczej fakt, że mało energii zużywamy na pracę a dużo energii wchłaniamy z jedzeniem. Jednocześnie wchłaniamy chemię pod różną postacią.

Niestety, jeśli nie chcesz przytyć to musisz co najmniej tyle energii z siebie dać ile przyjmujesz nadmiaru powyżej stanu minimalnego do utrzymania funkcji życiowych.

Jak można z tabelek wyczytać, pączka zjada się w 3 minuty ale w ogrodzi trzeba go zrzucać 20x dłużej.

My po prostu zbyt mało pracujemy fizycznie bo nie musimy tego robić.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaraz będziecie mi tu jeździć po mnie, mi się przytyło jak zacząłem na nocki, pracować i do tego mam spieprzony kręgosłup, żadnego dźwigania, gwałtownych ruchów, plus zwyrodnienie barków, tak że różnie to jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam taką zasadę,  że na nockach ostatni raz jem do 23:00 , ponownie dopiero o 5:00 śniadanie.. 

Unikam jedzenia w nocy.

Sprawdza się. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, zadra napisał(-a):

Ja mam taką zasadę,  że na nockach ostatni raz jem do 23:00 , ponownie dopiero o 5:00 śniadanie.. 

Unikam jedzenia w nocy.

Sprawdza się. 

Ja idę na nockę na 18 i kończę o 6, przychodzę kładę się spać coś koło 7 jak domownicy do szkoły pójdą, jak jest cicho to gdzieś do 12 śpię , tak że trochę rozpieprzony mam ten plan dnia 🤷🤷🤷

Na siłowni nie poszaleje , za bardzo też nie pobiegam, za bardzo boli, spacery, pływanie żabka, łapami też nie pomacham, życie, czasami tak jest , pod nóż nie chcę iść. 

Ale jestem ogólnie zadowolony 😁😁😁

Jestem pogodnym człowiekiem z dużym dystansem do siebie 🤗🤗🤗

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, TomcioMiki napisał(-a):

Ja idę na nockę na 18 i kończę o 6, przychodzę kładę się spać coś koło 7 jak domownicy do szkoły pójdą, jak jest cicho to gdzieś do 12 śpię

mam podobnie, choć nie pozwalają mi robić nadgodzin więc 22:00 do 6:00. 

Śpię więcej - pierwsze dni do 12:30, od środy nie daję rady wstać przed 14-ą a w piątek koło 15-ej (choć nie jest to z góry ustalone, ale organizm sobie reguluje).

W sobotę wstaję przed południem, żeby naumieć położyć się spać przed północą ale i tak kolejny tydzień popołudniówek, to przechlapane bo nie ma co wstawać za wcześnie i nie ma co się za wcześnie kłaść spać - bo i po co... 

I tak się to kręci a organizm coraz słabszy, starszy i życie krótsze..

Coraz gorzej znoszę III-zmianowy system ale czy zmiana pracy jest dobrym wyjściem? Na razie jeszcze nie dorosłem do kolejnej zmiany pracy.. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, zadra napisał(-a):

mam podobnie, choć nie pozwalają mi robić nadgodzin więc 22:00 do 6:00. 

Śpię więcej - pierwsze dni do 12:30, od środy nie daję rady wstać przed 14-ą a w piątek koło 15-ej (choć nie jest to z góry ustalone, ale organizm sobie reguluje).

W sobotę wstaję przed południem, żeby naumieć położyć się spać przed północą ale i tak kolejny tydzień popołudniówek, to przechlapane bo nie ma co wstawać za wcześnie i nie ma co się za wcześnie kłaść spać - bo i po co... 

I tak się to kręci a organizm coraz słabszy, starszy i życie krótsze..

Coraz gorzej znoszę III-zmianowy system ale czy zmiana pracy jest dobrym wyjściem? Na razie jeszcze nie dorosłem do kolejnej zmiany pracy.. 

No ja pracuję po 12 godzin, praca chroniona, 8 lat do emerytury, chcę dotrwać tu gdzie jestem, liczy się dla mnie spokój.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, TomcioMiki napisał(-a):

No ja pracuję po 12 godzin, praca chroniona, 8 lat do emerytury, chcę dotrwać tu gdzie jestem, liczy się dla mnie spokój.

Praca chroniona pozwala na nocne zmiany i nadgodziny? 


To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
1 godzinę temu, mario1971 napisał(-a):

Praca chroniona pozwala na nocne zmiany i nadgodziny? 

Tak , nadgodzin nie mam, ilość godzin do przepracowania to jest 8godzin razy dni robocze w miesiącu tak że jak pracuję po 12 to też mam wolne, czasami się zdarza że i 6 dni wolnego hurtem . A w tym miesiącu mam do przepracowania 6 dniówek i 9 nocek, po 12 godzin jak wyjdzie parę godzin więcej w miesiąc to muszą to wyrównać w nadchodzącym. 

A i mam o 10 dni więcej urlopu z którym nie mam problem wsiąść, z zaległym urlopem z zeszłego roku mam w tym 45 dni 😁😁😁

Edytowane przez TomcioMiki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest taka sprawdzona, filozoficzna maksyma na tycie i niesamowicie skuteczna: "MŻ" co znaczy "Mniej żryj!!"


=> Joie de Vivre <=

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.